Wybitna powieść (Herbjørg Wassmo, Stulecie)

Jest urlop, jest czas na czytanie. Z wielkiego stosu, który przydźwigałam do domu ze spotkania blogerów i pisarzy w Sopocie wybrałam książkę grubą i jak mi się wydawało trudną i wymagającą. Dużo wcześniej miałam chęć zmierzyć się z pisarstwem Herbjørg Wassmo, ale bałam się, że nie będzie to literatura dla mnie. Liczne recenzje zachęcały, a jednocześnie nie oddawały w pełni piękna prozy Wassmo. Jej styl trudny jest do opisania.

Herbjørg Wassmo, Stulecie

Wydawnictwo: Smak Słowa, 2014, egzemplarz ze spotkania w Sopocie
Autorka przekładu: Ewa M. Bilińska

„Stulecie” to książka o kobietach. Prababce, babce, matce i Herbjørg. To opowieść na miarę „Stu lat samotności” Gabriela Garcii Marqueza. Pełna smutku, samotności, rozczarowania. I miłości, chwil nadziei, rozkoszy, szczęścia. Na ponad pięciuset stronach codzienna egzystencja Norweżek pokazana jest w najrozmaitszych odcieniach – małżeństwo, macierzyństwo, śmierć bliskich. Zmęczenie i heroizm podejmowania domowych obowiązków. I marzenia. O wyrwaniu się, innym życiu.

Łatwo się dać wciągnąć tej historii. Najpierw opowiada o swoim życiu Herbjørg. Potem poznajemy jej przodkinie: Sarę Susanne, Elidę i Hjørdis. Chronologia szybo zostaje zakłócona, ich życiorysy się przeplatają, czasy zmieniają. I nie jest to zabieg przypadkowy. Pozwala spojrzeć na cały ród z szerokiej perspektywy. Wassmo opisuje świat z dociekliwością Fiodora Dostojewskiego, nie cofając się przed ukazaniem brudu, nieszczęścia i grzechu. (Chociaż ta ostatnia kategoria nie bardzo tu pasuje. Bóg nie jest ważny dla bohaterek książki. Sumienie zostaje zastąpione przez pojęcie wstydu.) Wykreowana rzeczywistość sprawia wrażenie „prawdziwej”. Emocje i uczucia nie są wydumane, ale bardzo „ludzkie”. W warstwie fabularnej – nie ma łatwych odpowiedzi i rozwiązań na na trudne pytania i problemy. Kobiety budzą podziw swoją siłą, dzięki której znoszą kolejne ciosy w dzieciństwie i dorosłości. Popełniają błędy, ale trudne je oceniać.

Ile w tej powieści jest prawdy? Ile wątków autobiograficznych? Czy pisanie jest sposobem na oswojenie traumy, autoterapią?

„Wstyd. Dla mnie to istota życia. Zawsze próbuję ukryć, zbagatelizować albo uleczyć wstyd. Pisanie książek stanowi taką formę wstydu, którą trudno jest zataić, ponieważ zostaje on w nich dosłownie udokumentowany. Można powiedzieć, że wstyd nabiera formy.” (s. 9)

Według mnie najważniejsze jest pytanie, co dana lektura może dać czytelnikom. W tym przypadku otrzymujemy dzieło wielowątkowe. Panoramę społeczną na tle historycznym i obraz kobiecego losu w jednym.

Jestem przekonana, że Herbjørg Wassmo ma wielki talent. Niewielu mamy współcześnie ważnych powieściopisarzy, których utwory są ponadczasowe. Tym bardziej warto przeczytać „Stulecie”, aby zobaczyć, że możliwości powieści jako gatunku wcale nie zostały wyczerpane w XX wieku.