Jane Austen, Lady Susan, Watsonowie

 

Autor przekładu: Magdalena Pietrzak-Metra

Jane Austen, Lady Susan, Watsonowie

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2009 

 

Niestety to już ostatnia książka Jane Austen przeczytana w ramach podjętego przeze mnie rok temu wyzwania. W lutym 2012 zaprosiłyśmy Was z Agnieszką z Krainy Czytania do naszego Blogowego Klubu Miłośników Jane Austen. Od tamtego czasu udało nam się wspólnie przeczytać: „Emmę”, „Rozważną i romantyczną”, „Mansfield Park”, „Opactwo Northanger”, „Dumę i uprzedzenie”, „Perswazje”, „Sanditon” i w końcu: „Lady Susan” i „Watsonów”.

Najpierw przeczytałam „Watsonów”. To raczej niezapadający w pamięć niedokończony fragment utworu. Głowna bohaterka, Emma Watson, wraca do rodzinnego domu po wielu latach spędzonych pod opieką ciotki. Musi na nowo poznać swoich bliskich, ojca i rodzeństwo. Na ponad trzydziestu stronach świetnie zostały zarysowane charaktery kilku postaci (głównie ich wady), jest też bal i zapowiedź romansu. Szkoda tylko, że sama Emma jest raczej w cieniu, jakby obserwowała wszystko i wszystkich z boku i w żaden sposób się nie wyróżnia spośród pozostałych bohaterek prozy Austen: jest dobrze wychowana, inteligentna, dobra. Podobnie jak w przypadku „Sanditon” trudno ocenić ledwo rozpoczęte dzieło.

Za to „Lady Susan” na pewno zostanie mi w pamięci. To bardzo krótka powieść w listach napisana przez Jane Austen w młodości. Myślałam, że będzie najsłabsza w jej dorobku (pomyliłam się) i zostawiłam ją sobie na koniec. Tytułowa bohaterka zaskoczyła mnie kompletnie. Kobieta trzydziestopięcioletnia, wdowa i matka, uwodząca mężczyzn i manipulująca otoczeniem, pozbawiona jakichkolwiek zasad moralnych. Kłamie, oszukuje, rozbija pary i małżeństwa, niszczy szczęście córki. Podobała mi się zarówno fabuła, jak i forma utworu. Dzięki listom poznajemy relacje kilku osób o tych samych zdarzeniach, a także możemy lepiej przyjrzeć się charakterom postaci. Tak o lady Susan pisze jeden z bohaterów, Reginald De Courcy:

 

Kochana Siostro!

Wieść, że przyjmujecie na łono rodziny najbardziej czarującą kokietkę w Anglii zasługuje w moim mniemaniu na najwyższe uznanie. Doceniam jej kunszt, jako że sam posiadam w owej dziedzinie pewne zasługi, wszelako zasłyszane ostatnio szczegóły jej pobytu w Langford każą mi podejrzewać, iż osoba ta nie poprzestaje na niewinnym flircie, który zwykle zadowala większość ludzi, lecz chlubnie stawia sobie za cel unieszczęśliwienie całej rodziny. Swym zachowaniem wobec pana Manwaringa przysporzyła wiele zgryzoty jego żonie, a jej umizgi do młodzieńca zaręczonego z siostrą pana Manwaringa pozbawiły Bogu ducha winne dziewczę narzeczonego. […]

Cóż to musi być za kobieta! Niecierpliwię się, by ją poznać, tym chętniej skorzystam z miłego zaproszenia, dzięki czemu sam wyrobię sobie zdanie na temat jej czarnoksięskich praktyk [...]”

Prawdziwy czarny charakter w twórczości Jane Austen na pewno warto poznać.

Ocena: 5/6

 

Zapraszam serdecznie na stronę naszego blogowego „Klubu Jane Austen”. Znajdziecie tam wiele dyskusji i recenzji dotyczących jej twórczości:


Klub Jane Austen
http://janeausten.blox.pl/2013/04/Jane-Austen-Lady-Susan-Watsonowie.html




Jane Austen i pewna dama, Sanditon

 

Jane Austen i pewna dama, Sanditon

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1999

 

Pierwsze jedenaście rozdziałów napisała Jane Austen, kolejne dwadzieścia dziewięć „pewna dama”. Pomysł kontynuacji dzieła dziewiętnastowiecznej angielskiej pisarki był ryzykowny, ale według mnie efekt jest bardzo udany.

Powieści Jane Austen nigdy dość! Szkoda, że napisała ich tylko kilka. Nikt już dziś nie pisze tak, jak ona. Tym bardziej cieszy fakt, że znalazła się osoba, która potrafiła naśladować jej styl. Różnice są, ale wątpię by ktoś samodzielnie rozpoznał moment (szczególnie czytając tłumaczenie), w którym Marie Dobbs przejęła pałeczkę i „włączyła się w opowieść”.

Przez pierwsze strony najważniejsze postaci i miejsca zostały dobrze przez Austen zarysowane. Jednak ilość osób i powolne tempo akcji utrudniają dociekania, jaki rozwój fabuły autorka zaplanowała w „Sanditon”. Znamy jej zwyczaje, upodobanie do szczęśliwych zakończeń i łączenia młodych kobiet i mężczyzn w pary. Wiemy, czego nigdy by nie napisała. Ale czy na pewno? Pisarze zmieniają się, z czasem zmienia się ich twórczość.

Tematem „Sanditon” jest tytułowa miejscowość, nadmorski kurort, jej mieszkańcy i ich goście. Dwudziestodwuletnia Charlotta Heywood jest rozsądną i spokojną dziewczyną uważnie obserwującą ludzi wokół siebie. Ma zwyczaj nie tylko im się przyglądać, ale również ich oceniać. Do Sanditon została zaproszona przez małżeństwo Parkerów i to dzięki nim poznaje okoliczne towarzystwo: bogatą lady Denham, jej towarzyszkę: biedną Klarę Brereton, jej krewnych: sir Edwarda Denhama i Esther Denham i wielu innych.

Zaletą książki są bogate portrety psychologiczne postaci i interesująca fabuła. Przez pewien czas nie wiadomo, kto będzie wybrankiem Charlotty (i innych pań). Jest też jedna tajemnica, dość prosta do rozwiązania, a przy tym urozmaicająca akcję. Minus dostrzegam jeden – końcowy awanturniczy wątek i niedostateczna motywacja bohatera, który go rozpoczął. Może w filmie wyglądałoby to atrakcyjnie, ale mi nie pasuje do powieści Jane Austen.

Charlottę polubiłam. W uroczy sposób zmaga się ona z własnymi uczuciami i próbuje zachować rozsądek w obliczu miłości (co się jej nie bardzo udaje):

 

Krótko mówiąc: była na prostej drodze do zakochania się – i znalazła się w połowie tej drogi, zanim uświadomiła sobie choćby, że na nią wstąpiła. Przy całym swoim zrównoważeniu i trzeźwości nie spostrzegła otwierającej się przed nią przepaści – najwyższego szaleństwa, jakim jest obdarzenie kogoś uczuciem, przy braku pewności, że zostanie ono odwzajemnione. I jak wiele mniej rozsądnych młodych dam, Charlotta zachowywała się w najnormalniejszy i najnielogiczniejszy zarazem sposób.”

Marie Dobbs stworzyła postać podobną do bohaterek Austen: rozważną, kierującą się sumieniem i moralnością, dobrze wychowaną, dobrą dla innych. I dlatego „Sanditon” czyta się bardzo przyjemnie.

Ocena: 5/6

 

PS Jeżeli ktoś ma ochotę, może spróbować zgadnąć, czy przytoczony przeze mnie fragment napisała Jane Austen czy Marie Dobbs.

 

Zapraszam serdecznie na stronę naszego blogowego „Klubu Jane Austen”. Znajdziecie tam wiele dyskusji i recenzji dotyczących jej twórczości:

Klub Jane Austen

http://janeausten.blox.pl/2013/03/Jane-Austen-i-pewna-dama-Sanditon.html

 

Jane Austen, Perswazje

 

Jane Austen, Perswazje

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1996

 

Czy można wyperswadować komuś miłość? Czy życzliwa osoba może doradzić nam źle? Nie wyobrażam sobie, żeby zakochana dziewczyna mogła dobrowolnie zrezygnować ze swojego szczęścia tylko dlatego, że tego chcą jej bliscy. A poza tym książka bardzo mi się podobała. Polubiłam dobrą i szlachetną Annę Elliot, która nieszczęśliwie dla siebie zerwała w młodości zaręczyny z kapitanem Fryderykiem Wentworthem za namową przyjaciółki lady Russell. Spokojna, wnikliwa narracja, studium ludzkich charakterów to mocne strony tej i innych powieści Jane Austen.

W ramach Klubu Jane Austen przeczytałam wcześniej pięć książek i szósta niczym nowym mnie nie zaskoczyła. Zarys fabuły znałam już wcześniej. Zresztą nie jest to skomplikowana intryga, zakończenia można się domyślić od samego początku, a jednak czyta się z przyjemnością. Odległy świat dziewiętnastowiecznej Anglii z jednej strony urzeka wizją spokojnego wiejskiego życia spędzanego na rozrywkach w gronie rodziny i znajomych i wyjazdach do miejscowości uzdrowiskowych, z drugiej strony dawne konwenanse i sztuczne podziały na lepszych i gorszych obywateli, życie kobiet i mężczyzn spędzane na nicnierobieniu wywołują refleksję, że obecnie jest lepiej.

„Perswazje” skupiają się na problemach matrymonialnych. Przyglądamy się młodym kobietom i mężczyznom, którzy próbują znaleźć mężów/żony. Liczą się dla nich albo uczucia, albo pieniądze i pozycja (albo jedno i drugie). Bohaterowie dzielą się na „dobrych” i „złych”, choć nie wszyscy od początku zdradzają swoją prawdziwą naturę. Pisarka świetnie pokazuje ludzkie wady: egoizm, próżność, głupotę, wyrachowanie, chciwość. Przeciwstawia im zalety takie, jak: dobroć, ofiarność, wierność, szlachetność.

Niektóre motywy z „Perswazji” znaleźć można w innych utworach Jane Austen, stąd wrażenie, że czyta się coś już dobrze znanego. Gdybym miała porównać tę książkę z „Dumą i uprzedzeniem” albo „Rozważną i romantyczną”, to wydaje mi się, że jest prawie tak samo dobra, ale przez to, że przeczytałam ją na końcu nie ma już dla mnie tego uroku nowości (może też komplikacji fabularnych i niespodzianek jest w niej mniej i jest krótsza). Na pewno jest za to dla mnie lepsza od „Mansfield Park” i „Opactwa Northanger”, po prostu nie ma tych wad, które one mają.

Ocena: 5/6

PS Więcej recenzji i opinii o tej książce znajdziecie na naszym blogu poświęconym twórczości Jane Austen. „Klub Jane Austen” zaprasza:

 

Klub Jane Austen

http://janeausten.blox.pl/2013/01/Jane-Austen-8222Perswazje8221.html

 

Jane Austen, Duma i uprzedzenie

 

Jane Austen, Duma i uprzedzenie

Wydawnictwo: Oxford Educational, 2009

 

Książkę pewnie znacie. Może czytaliście? Może oglądaliście ekranizację? A może tylko coś o niej słyszeliście? Ja przeczytałam ją po raz drugi w życiu (pierwszy raz pewnie z dziesięć lat temu). Podobała mi się niesamowicie!

Pewne rzeczy pamiętałam z pierwszej lektury, inne zupełnie uciekły mi z pamięci, ale całość nadal zaskakuje mnie swoim pięknem i doskonałością. To wspaniała, mądra powieść, z bardzo inteligentną narracją, zabawna, dopracowana. O ludziach, miłości, uczciwości, małżeństwie. Bohaterowie zostali świetnie sportretowani (i to nie tylko ci pierwszoplanowi), ich dialogi są bardzo naturalne, a przedstawione sytuacje prawdopodobne i „życiowe” (szczególnie sceny z życia rodzinnego i towarzyskiego). Narrator wprost pokazuje wady jednych osób i zalety drugich, ale są i tacy, których ocena zmienia się po ujawnieniu nowych faktów.

Tradycyjnie nie zamierzam streszczać Wam fabuły, by nie psuć nikomu przyjemności czytania. Napiszę tylko, że w centrum wydarzeń jest rodzina Bennetów, a raczej dwie najstarsze córki: Jane i Elżbieta, oraz panowie Bingley i Darcy, którzy wprowadzają się do majątku w ich sąsiedztwie. Uczuć, romansów w tej powieści nie brakuje, ale dla mnie szczególnie cenne są trafne obserwacje psychologiczne i poczucie humoru autorki. To jedna z tych książek, które potrafią poprawić nastrój.

Najbardziej podczas czytania zastanawiałam się nad podobieństwem „Dumy i uprzedzenia” do „Rozważnej i romantycznej”. Niektóre wątki (uwiedzenie młodej dziewczyny, które potem wychodzi na jaw), bohaterowie (Wickham – Willoughby), relacje (np. między siostrami) są łudząco wręcz podobne. Wydawało mi się, jakby była to ta sama historia, lecz opowiedziana zupełnie inaczej, dojrzalej. Tylko dlaczego Jane Austen dokonała tych powtórzeń?

Najbardziej znane z całej książki są jej pierwsze zdania:

 

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.

Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.”

Co takiego jest w „Dumie i uprzedzeniu”, że mimo wielu lat (1813 – data premiery w Anglii) jest nadal czytana przez miliony czytelników na całym świecie, wznawiana przez wydawnictwa, ekranizowana, adaptowana, że wciąż jest wzorem dla innych pisarzy? To trudne pytanie i pewnie nie ma na nie jednej odpowiedzi. Wydaje mi się, że poza genialną warstwą językową, stylistyczną, literacką, powieść ta oferuje obraz szlachetnej miłości i szlachetnych bohaterów, którzy nas urzekają i oczarowują.

Ocena: 5+/6

PS Więcej recenzji i opinii o tej książce znajdziecie na naszym blogu „Klub Jane Austen”:

Klub Jane Austen


http://janeausten.blox.pl/2012/11/Jane-Austen-8211-Duma-i-uprzedzenie.html

 

Jane Austen, Opactwo Northanger

 

Jane Austen, Opactwo Northanger

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1997

 

Męczyłam się czytając tę powieść. I to męczyłam się z nią po raz drugi w życiu. Za pierwszym razem (jakieś 10 lat temu) dałam sobie spokój z czytaniem w połowie. Teraz z powodu naszego Klubu Jane Austen czułam się w obowiązku dobrnąć do ostatniej strony (w moim wydaniu była to strona nr 235). Chyba niewiele na tym zyskałam. Zakończenie jest niezłe, ale żeby uznać „Opactwo Northanger” za interesującą książkę to za mało.

Jane Austen, wielka pisarka, ma na swoim koncie słabsze dzieła. Co przeszkadzało mi w „Opactwie…” najbardziej? Bohaterowie. Główna bohaterka Katarzyna Morland – siedemnastoletnia, naiwna i głupiutka dziewczyna, jej przyjaciółka Izabella Thorpe – fałszywa i obłudna, brat przyjaciółki, John Thorpe – zarozumiały i niewychowany egoista. Do tego towarzystwa należy też brat Katarzyny – James Morland – ślepo zakochany w Izabelli i ulegający wszystkim jej zachciankom. I jak tu się nie nudzić z takimi bohaterami, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że przez połowę książki spędzają oni czas w miejscowości wypoczynkowej Bath, w której nic się nie dzieje, oprócz spacerów i balów?

Poza niesympatycznymi postaciami ma też „Opactwo…” drugą wadę – dialogi. O jakich nudnych rzeczach się w tej powieści rozmawia! Głównej krytyce lub obronie podlegają powieści gotyckie typu „Tajemnice zamku Udolfo” Ann Radcliffe. Katarzyna uwielbia je czytać. Pod wpływem lektury rodzą się w jej głowie rozmaite niedorzeczne przypuszczenia. Kiedy panna Morland zostaje zaproszona do opactwa Northanger przez rodzinę Tilneyów, spodziewa się, że trafi do starej budowli pełnej tajemnic. Jej zaciekawienie budzi stara skrzynia w pokoju czy sekretarzyk, szuka ukrytych przejść, a właściciela posiadłości, generała Tilneya, posądza o zamordowanie żony lub ukrywanie jej w celi.

 „Opactwo Northanger” przypomina mi trochę powieści tendencyjne. To taka historyjka z morałem o tym, że nie należy wierzyć we wszystko, co się przeczyta w romansach. Wydaje mi się, że cel, w jakim została napisana trochę się zdezaktualizował. Należy jednak zaznaczyć, że narracja jest inteligentna, ironiczna, typowo „austenowska”. A obserwacje ludzi, często złośliwe komentarze autorki, nawet dziś dają czytelnikowi do myślenia. Ciekawa jest też wyrażona przez autorkę wprost długa „obrona powieści”, z której przytoczę tylko fragment:

 

„A cóż pani teraz czyta, panno…?” „Och, tylko powieść!” – odpowiada młoda dama, odkładając książkę z udaną obojętnością czy rumieńcem wstydu. „To tylko Cecylia, Kamilla, czy Belinda” – krótko mówiąc – tylko utwór, który świadczy o talencie, utwór, w którym dogłębna znajomość natury ludzkiej i celne obrazy jej różnorakich odmian, polotu, żywego dowcipu i humoru przekazane są światu w najwyborniejszym języku.

 

Dziś już nie wstydzimy się czytania powieści, ale chyba nadal niewiele osób z dumą przyznaje się do czytania romansów. Więc aż tak wiele od czasów Jane Austen w naszej mentalności się nie zmieniło.

Ocena: 4-/6

PS Jeżeli jeszcze nie odwiedziliście naszej strony Klubu Jane Austen, to serdecznie zapraszam. Dziś zaczynamy dyskusje na temat „Opactwa Northanger”:

Klub Jane Austen
http://janeausten.blox.pl/2012/09/Jane-Austen-Opactwo-Northanger.html

 

Jane Austen, Mansfield Park

 

Jane Austen, Mansfield Park

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1995

 

To już trzecia książka przeczytana w ramach naszego Klubu Jane Austen. Niestety jak dotąd najsłabsza. Prawdopodobnie gdyby nie wyzwanie, które sobie postawiłam – przeczytanie wszystkich dzieł Jane Austen – nie znalazłabym w sobie dość cierpliwości, żeby doczytać ją do końca. Początek ciekawy, potem nudno, nudno, nudno, aż wreszcie około dwieście osiemdziesiątej strony zaczyna się coś dziać. Najdziwniejsze jest to, że później „Mansfield Park” tak mnie wciągnęła, że nie byłam się w stanie od niej oderwać do pierwszej w nocy. Tak byłam ciekawa, czy bohaterowie zmienią swoje postępowanie, czy ich przemiana jest prawdziwa i czy otrzymają drugą szansę.

Na okładce jest napisane, że bohaterką tej książki jest Fanny Price. Można się z tym stwierdzeniem kłócić. Przez swój charakter Fanny początkowo praktycznie nie uczestniczy w wydarzeniach, jest biernym obserwatorem robiącym wszystko, żeby nikt jej nie zauważył. Później również pozostaje nieśmiała i przewrażliwiona, bojąca się kogokolwiek urazić (a może przede wszystkim bojąca się zranienia). Pozostałe postaci natomiast przedstawione zostały w tak negatywny sposób, że aż nie chce się o nich czytać. Podział na dobrych i złych ludzi, lubianych i nielubianych przez Jane Austen, widoczny jest we wszystkich jej książkach, które czytałam, ale w żadnej nie jest aż tak wyraźny. Dlatego powieść robi się ciekawa dopiero w momencie, gdy ten sztywny podział zostaje zachwiany. 

Temat jak to u Austen są ludzkie charaktery i miłość. Młodzi ludzie poznają się, łączą w pary, doznają zawodu, ponownie szukają miłości. Wszystko to w rodzinnej siedzibie sir Thomasa Bertrama – Mansfield Park, który przygarnął pod swój dach siostrzenicę żony, mającą wtedy dziesięć lat. Fanny wychowywała się z dwiema kuzynkami: Marią i Julią oraz dwoma kuzynami: Tomem i Edmundem. Od początku większość rodziny pokazywała jej, że jest od nich gorsza, bo biedna. Miała tylko jednego przyjaciela –  Edmunda, który potrafił ją zawsze zrozumieć i pocieszyć, nic więc dziwnego, że gdy trochę podrosła szybko się w nim zakochała.

 

„Usuwana przez wszystkich w cień, nie mogła, dzięki niemu jednemu, nabrać śmiałości, ale okazywana jej życzliwość przynosiła inne ogromne korzyści – wspomagała rozwój jej umysłu i zwiększała jego satysfakcję. Edmund wiedział, że jest inteligentna, bystra i rozsądna, że ma zamiłowanie do książek, które właściwie ukierunkowane, może samo w sobie być edukacją. Panna Lee nauczyła ją francuskiego i przepytywała codziennie z wyznaczonej dawki historii, ale to on zalecał jej książki, które w chwilach odpoczynku budziły jej zachwyt, on kształtował jej gust i korygował sądy; dzięki niemu jej lektury przynosiły pożytek, gdyż je z nią omawiał, zwiększając ich urok rozumna pochwałą. Za to wszystko kochała go bardziej niż wszystkich innych na świecie z wyjątkiem [brata] Williama: jej serce należało do nich dwóch.”

 

Spokój rodziny zakłóciło pojawienie się rodzeństwa Crawfordów: Henry’ego i Mary.

W tej powieści obserwujemy zachowanie dziewięciorga młodych ludzi, ich wzajemne sympatie i antypatie, oraz zmiany jakie zachodzą w poszczególnych relacjach. Gdyby chcieć to opowiedzieć w skrócie, pewnie wyszłaby z tego brazylijska telenowela. Nie będę więc streszczać, kto z kim wziął ślub, kto kogo zdradził, ani kto z kim uciekł.

Co więc jest zaletą „Mansfield Park”? Portrety bohaterów, psychologia postaci. Oddzielanie dobra od zła i opowiadanie się za tym pierwszym. Autorka nie ma wątpliwości, które postępowanie jest słuszne, a które nie. Pokazuje konsekwencje złych wyborów. Najlepsze fragmenty książki to pokazanie „przemiany” Henry’ego i różnic dzielących dwór Mansfield Park od domu rodzinnego Fanny.

Pomimo nudnych dyskusji bohaterów, po przeczytaniu oceniam tę książkę jako dobrą i nie żałuję, że dotrwałam do jej końca. Wręcz przeciwnie, cieszę się, bo teraz mam szerszy obraz twórczości Jane Austen, jej poglądów, sposobu konstruowania fabuły powieści i tworzenia charakterów postaci.

Ocena: 4+/6

 

PS Przy okazji serdecznie zapraszam na blog Klubu Jane Austen, na którym od dziś ciekawa dyskusja na temat „Mansfield Park”:


Klub Jane Austen

http://janeausten.blox.pl/

 

Jane Austen, Rozważna i romantyczna

 

Jane Austen, Rozważna i romantyczna

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1996

 

To było moje drugie spotkanie z książką Jane Austen pt. „Rozważna i romantyczna”. Po raz pierwszy czytałam ją pewnie z dziesięć lat temu zachęcona wspaniałą ekranizacją z 1995 roku z Emmą Thompson i Kate Winslet w rolach głównych. Rzadko sięgam po powieści po raz drugi i obawiałam się, czy ponowna lektura mnie nie znudzi. Okazało się, że nie! Mimo że dobrze pamiętałam: przebieg wydarzeń, bohaterów, zakończenie.

Styl Jane Austen ma w sobie coś takiego, że warto czytać dla niego samego. Książka wciągnęła mnie w swój świat równie mocno jak kiedyś. Zachwycałam się sposobem charakteryzowania postaci, ciętym, ironicznym językiem narracji, przemyślaną konstrukcją, pełną omyłek i zwrotów akcji. Za drugim razem mogłam lepiej zaobserwować i docenić, jak świetnie pisarka radzi sobie ze zwodzeniem czytelnika. Niektóre zdania, opinie i dialogi mają zupełnie inne znaczenie, gdy zna się zakończenie powieści.

Dla tych, którzy nie czytali i nie oglądali nigdy „Rozważnej i romantycznej” podam kilka szczegółów dotyczących fabuły, ale myślę, że najlepiej zapoznać się z nią samemu. Bohaterkami są dwie siostry Dashwood: dziewiętnastoletnia Eleonora i siedemnastoletnia Marianna. Obie zakochują się po raz pierwszy i przeżywają trudne chwile spowodowane zachowaniem swoich ukochanych mężczyzn. Rożni je jednak podejście do przeżywania miłosnego zawodu. Starsza pragnie być rozważna i ukrywa swoje cierpienie. Młodsza nie wstydzi się uczuć i jawnie oddaje się rozpaczy.

Podoba mi się właśnie to kontrastowe zestawienie ze sobą dwóch postaw życiowych: rozwagi i romantyzmu:

 

„Eleonora, najstarsza, której wstawiennictwo wywarło taki skutek, obdarzona była zdolnością spokojnego rozumowania i chłodnego osądu, które to cechy, choć miała zalewie dziewiętnaście lat, pozwalały jej być doradczynią matki i powściągać – ku pożytkowi wszystkich czterech pań – matczyną popędliwość, wiodącą na ogół do nierozważnych postępków. Była to panna obdarzona najzacniejszym sercem – usposobienie miała czułe, a uczucia silne, umiała jednak na nimi panować. Tej umiejętności nie nabyła jeszcze jej matka, jedna z sióstr zaś postanowiła nie nabywać jej nigdy.

Zalety Marianny dorównywały pod wieloma względami zaletom starszej siostry. Była rozsądna i inteligentna, lecz we wszystkim nadmiernie popędliwa – jej smutki i radości nie znały umiarkowania. Była osobą wielkoduszną, miłą, interesującą, brakowało jej jedynie roztropności. Uderzająco przypominała swoją matkę.”

 

Myślę, że czytając tego typu opisy łatwo można się identyfikować z jedną lub drugą bohaterką, zależnie od naszego usposobienia i charakteru.

Dla mnie „Rozważna i romantyczna” jest przede wszystkim powieścią o radzeniu sobie z nieszczęściem. Żal po stracie ojca czy ukochanego mężczyzny i przyjaciela (albo ukochanej kobiety i przyjaciółki) jest ogromny. Utrata miłości lub jej złudzenia bardzo boli. Znalezienie sposobu na przetrwanie najgorszego to problem, z którym przychodzi się zmierzyć nie jednemu z nas lub naszych bliskich. Jane Austen pokazuje nam dwie drogi postępowania w cierpieniu: drogę Eleonory i drogę Marianny. Możemy albo zaakceptować sytuację, spróbować się z nią pogodzić i żyć dalej, lub poddać się smutkowi, buntować się przeciw faktom i rozpaczać aż do utraty sił. Możemy zaufać albo rozsądkowi, albo sercu.

Ocena: 5+/6

 

Na dyskusję o książce zapraszam serdecznie na blog Klubu Jane Austen:

 

 Klub Jane Austen


http://janeausten.blox.pl/2012/05/Recenzje-Rozwaznej-i-romantycznej.html