Melancholijny kryminał (Kjell Eriksson, Kamienna cisza)

Kjell Eriksson napisał serię książek z policjantką Ann Lindell w roli głównej, która została przetłumaczona na kilkanaście języków oraz zdobyła liczne wyróżnienia. To zachęciło mnie do zapoznania się z jego twórczością. Wybrałam tom trzeci pt. „Kamienna cisza”, ponieważ pierwszy i drugi nie zostały dotąd u nas wydane.

Kjell Eriksson, Kamienna cisza

Wydawnictwo: Amber, wyd. II, 2016, egzemplarz recenzencki
Autorka tłumaczenia: Ewa Chmielewska-Tomczak

Wrażenia po lekturze mam pozytywne. Trzysta trzydzieści pięć stron przeczytałam bardzo szybko. Nawet pomyślałam (żartem), że Szwedzi muszą uczyć dzieci pisania powieści kryminalnych w szkołach, bo ich autorzy są w tym niesamowicie dobrzy. Jakby znali przepis na kryminał idealny. W skrócie: wziąć bohatera (najlepiej policjanta) wzbudzającego sympatię, opisać, jak prowadzi śledztwo razem z kolegami z pracy, przeplatając sceny kryminalne wątkami z życia prywatnego, wszystko to ukazując na tle jakiegoś szwedzkiego miasta/wsi, by na koniec rozwiązanie zagadki połączyć z ważnymi kwestiami społecznymi lub politycznymi.

Eriksson nie odbiega za bardzo od gatunkowego schematu. A jednak dwie rzeczy go wyróżniają. Pierwsza: główną bohaterką jest policjantka, której problemy osobiste i rozmyślania o życiu zdają się być dla autora równie ważne jak śledztwo. I druga rzecz, dużo trudniejsza do uchwycenia, to klimat tej opowieści. Z braku innych słów nazwałabym go melancholijnym. Smutek, samotność, tęsknota są gdzieś rozsiane „między stronami”.

Nastrojowe opisy miejsc i emocji wewnętrznych w „Kamiennej ciszy” przeplatają się nieustannie z fragmentami opowiadającymi o poszukiwaniu przez policję człowieka, który śmiertelnie potrącił młodą kobietę – Josefin Cederén i jej sześcioletnią córeczkę Emily:

„Środa czternastego czerwca zapowiadała piękne lato. Dolina prowadząca do jeziora Mälaren kipiała bujną zielenią. Pastwiska porastała wysoka trawa. W niektórych miejscach zaczynały się już pierwsze zbiory. Tuż przed Högby jakiś mężczyzna zostawił na poboczu traktor i wszedł ciężkim krokiem w koniczynę i tymotkę sięgające mu do pasa. Ann przez chwilę miała niemal fizyczne odczucie obecności Edvarda. To on mógł iść tym polem, obejmując dłońmi ramiona. Wrażenie minęło po sekundzie, ale jednak nie. On tam był. W tym krajobrazie. Jeszcze pół roku po rozstaniu Edvard Risberg towarzyszył jej jak cień. Słyszała jego słowa i czuła jego dłonie. Nikt dotąd nie wniknął w jej życie jak on.

Kozioł sarny pojawił się na skraju lasu, spoglądając czujnie w stronę Lunsen. Słońce świeciło Ann prosto w oczy, ale nie opuściła osłony w samochodzie, tylko pozwoliła, by promienie grzały ją w twarz. Edvardzie, jesteś teraz nad morzem?

Kilometr dalej na skraju rowu leżała kobieta z córeczką.” (s.12)

Czy mordercą mógł być mąż i ojciec ofiar, pracujący w medycznej firmie MedForsk, Sven-Erik? I co było motywem zbrodni?

W Internecie można znaleźć sporo negatywnych opinii o tej książce zarzucających jej nudę, przeciętność, rozwlekłość. Moim zdaniem nie jest to najlepszy kryminał na świecie, ale na pewno solidna proza, z wiarygodnymi portretami psychologicznymi postaci i ciekawymi scenami obyczajowymi. Warto również pamiętać, że to jeden z początkowych tomów serii. Podejrzewam, że kolejne są lepsze i chętnie się kiedyś o tym przekonam osobiście.

2 Komentarze

  1. Spodobał mi się tytuł powieści. A jak ktoś lubi jedynie wartką akcję, to taki kryminał mu się nie spodoba. Sama cenię sobie rozbudowaną warstwę psychologiczną oraz społeczno-obyczajową.

    • Kryminał to pojemy gatunek, wiele odmian się w nim mieści. I to jest fajne, bo możemy wybierać spośród kilkudziesięciu skandynawskich autorów, a każdy z nich prezentuje inny styl :-)