Powieść o lekarzach, w której nie brakuje emocji i napięcia (Christer Mjåset „Białe kruki”)

Widząc nazwisko Christera Mjåseta na okładce, spodziewałam się kolejnego kryminału, a tymczasem „Białe kruki” okazały się powieścią o lekarzach, w której choć nie ma trupa, śledztwa i mordercy, to emocji i napięcia nie brakuje. Autor „Lekarza, który wiedział za dużo” nie poszedł po linii najmniejszego oporu i nie stworzył (póki co) nowej serii detektywistycznej z Madsem Helmerem w roli głównej. A przecież mógł, bo bohater jego pierwszej powieści kryminalnej był na tyle udaną kreacją (zyskał sympatię czytelników), że nic prostszego (wydawałoby się) niż dopisać jego dalsze losy. Zamiast tego Mjåset stworzył szereg nowych, interesujących postaci (głównie lekarzy) i fabułę rozgrywającą się w szpitalu w Bergen, która wciąga od pierwszej do ostatniej strony.

Christer Mjaset , Białe kruki

Wydawnictwo: Smak Słowa, 2014, egzemplarz recenzencki
Autor przekładu: Dorota Polska

Mathias, Thea i Werner są młodymi lekarzami-asystentami na Oddziale Neurochirurgii w Szpitalu Uniwersyteckim Haukeland. Gdy dowiadują się, że dla jednego z nich zabranie etatu, rozpoczyna się rywalizacja, w której muszą się zmierzyć nie tylko ze sobą nawzajem, ale również stanąć wobec pytania – ile są w stanie poświęcić dla ukochanej pracy. Czy można być wziętym neurochirurgiem i uczciwym człowiekiem? Czy w środowisku, w którym każdy nagina zasady, stosuje „białe kłamstwa”, usprawiedliwia się zdaniem „Kłam, jeśli musisz”, znajdzie się biały kruk?

Mjåset wykorzystał swoje własne doświadczenia z pracy w służbie zdrowia, to one sprawiają, że powieść jest tak wiarygodna i przejmująca. Jednocześnie w nocie na końcu książki autor wyraźnie zaznacza, że nie opisał jednego konkretnego szpitala, ale na równi z życiem zainspirowały go filmy i literatura. To sprawia, że jego proza jest uniwersalna. Problemy i trudne wybory lekarzy w „Białych krukach” są równocześnie problemami i wyborami, przed którymi stają przedstawiciele innych zawodów, zarówno w pracy jak i poza nią. Np. zdrada w związku, fałszowanie wyników badań, choroba nowotworowa matki, nieuczciwość kolegów, molestowanie seksualne, depresja. Ważne moralne dylematy podane zostały w zaskakująco lekkiej formie. (Dowód na to, że literatura rozrywkowa nie musi być piękną i pustą wydmuszką.)

To, co bardzo podoba mi się w twórczości Christera Mjåseta, to jego styl. Kursy kreatywnego pisania można by prowadzić w oparciu o obie jego powieści. Jest tam wszystko tak, jak powinno być: wyraziści bohaterowie, porywająca fabuła, obrazowa narracja, emocjonalnie nacechowany opis miejsca:

„W Bergen nastała wiosna.

Marianne przechyliła się przez balustradę na tarasie swojego domu rodzinnego, spoglądając w kierunku centrum. O tej porze roku nietrudno było się rozkoszować rozciągającym się stąd widokiem. Japońskie drzewka wiśni wypuściły kwiaty, kreśląc niemal nierzeczywisty różowy okrąg wokół stawu Lille Lungegårdsvann. Rododendrony także zakwitły i ich słodką woń, za którą zawsze tęskniła zimą, wyczuwało się w całym centrum. W mieście było dużo ludzi. Tłum zaczął gromadzić się wokół sceny, ustawionej na Festplassen w związku z festiwalem muzyczno-teatralnym Festspillene. Na brzegach Vågen i na Bryggen roiło się od ludzi. W okamgnieniu miasto zmieniło charakter, jak zwykle w maju, z szarego i przesiąkniętego wodą stało się tętniące życiem i barwne. Mieszkanie tutaj, bycie częścią tego miejsca, budziło w niej zawsze silne poczucie szczęścia.” s. 367

(Aż chciałoby się odwiedzić Bergen z książką w rękach!) Poza tym „Białe kruki” są dowodem na to, że autor się rozwija, wychodzi poza schemat kryminału, podejmuje trudniejsze problemy, jego portrety postaci są bardziej dwuznaczne, zaskakujące, zmuszają do zastanowienia się nad sobą. Czy możemy potępiać czyjeś postępowanie nie mając pewności, że w jego sytuacji nie postąpilibyśmy tak samo?

Ocena: 5/6

13 Komentarze

  1. Lubię czytać u ciebie, umiesz wszystko tak jasno zawrzeć. Ja też już po lekturze „Białych kruków”. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, a ty?

    • Dziękuję :-)

      Też się nie spodziewałam takiego epilogu. Christer Mjåset potrafi zaskakiwać :-). Na początku postępowanie Mathiasa wydało mi się trochę niewiarygodne, a potem uświadomiłam sobie, że zakończenie jest otwarte i to mi się bardzo spodobało.

  2. Oj, ten Mjåset! ;)
    Nie miałam pojęcia, że wyszła już jego druga powieść po polsku.
    Nie przepadam za medycznymi thrillerami, więc jeśli nie pożyczysz mi tej książki, to pewnie nie przeczytam ;P

  3. Ja tu jeszcze nie zdążyłam sięgnąć ze stosu po „Lekarza, który widział za dużo”, a tu już czytam, że następna powieść jest jeszcze lepsza. :)

    • Właściwie obie są bardzo dobre i obie polecam :-)

      „Lekarz, który wiedział za dużo” jest taką przyjemną rozrywkową lekturą, a „Białe kruki” dotykają trochę poważniejszych i trudniejszych tematów, ale również czyta się jednym tchem.

      • Na Twój zajrzałam całkiem przypadkiem szukając powieści medycznych. Dziękuję zatem zapraszam do rozgoszczenia się, częstowania, czytania i komentowania. Pozdrawiam,

  4. Białe Kruki są pierwszą książką tego pana, jaką miałąm okazję przeczytać i jeśli rzeczywiście Lekarz… jest gorszy, to raczej ostatnią. Nie wiem dlaczego, ale zupełnie ta książka do mnie nie przemówiła, nie było tam ani jednej z postaci, z którą mogłabym się utożsamiać, a jestem lekarzem… Jeszcze wątek Thei był w porządku, choć bardzo sztampowy i mało oryginalny, ale Matthias irytował mnie od pierwszej do ostatniej strony na której się pojawił, a Wagner (tak on się nazywał? nawet nie pamiętam!) był mdły i bezkształtny ( i w sumie od połowy też irytujący). No i ta śmierć Wagnera- tak w życiu może się zdarzyć,zły przypadek, ale nie wszystko co jest realne jest realistyczne. A cały wątek kochanki Matthiasa, romansów studentek z lekarzami, te ‚wolne łóżka w których na nocnych dyżurach chirurdzy uprawiają seks na potęgę’, te pielęgniarki które tylko plotkują o życiu prywatnym lekarzy-ktoś chyba za dużo naoglądał się ‚Grey’s Anatomy’. Może tak wyglądają realia w szpitalach norweskich, bo ani w polskich ani w brytyjskich na pewno nie. Jednym słowem-książka męcząca i irytująca, którą przeczytałam tylko dlatego,że była moją jedyna lekturą w czasie 8 godinnego lotu:P
    p.s. Piersza twoja recenzja ever z którą się nie zgadzam:). Pozdrawiam serdecznie.

    • „Lekarz, który wiedział za dużo” jest zupełnie inny (lżejszy) niż „Białe kruki”, główny bohater jest bardzo sympatyczny. Ciekawe jak byś go oceniła ze swojego lekarskiego punktu widzenia :-)

      Minęło już trochę czasu odkąd czytałam obie te książki i teraz lepiej wspominam debiutancki kryminał Mjåseta niż jego powieść o lekarzach. Na pewno chętnie przeczytałabym drugą część „Lekarza…”

      Pozdrawiam serdecznie!