Prozy Charlotte Brontë nigdy dość! (Charlotte Brontë, „Niedokończone opowieści”)

Wydawnictwo MG zaskarbiło sobie wdzięczność fanów sióstr Brontë (w tym moją) pierwszymi polskimi wydaniami takich książek jak: „Shirley”, „Lokatorka Wildfell Hall”, „Agnes Grey”, „Profesor”, a także biografiami: Eryka Ostrowskiego „Charlottë Bronte i jej siostry śpiące” oraz Elizabeth Gaskell „Życie Charlotte Brontë”. A to jeszcze nie wszystko! Pojawiło się przecież nowe tłumaczenie „Wichrowych Wzgórz” i piękne edycje „Jane Eyre. Autobiografia” i „Villette” w twardej oprawie. Teraz do rąk czytelników trafiają „Niedokończone opowieści”. I mam nadzieję, że to nie koniec… Twórczości Charlotte Brontë i jej rodzeństwa nigdy dość!

Charlotte Bronte, Niedokończone opowieści

Wydawnictwo MG, 2014, egzemplarz recenzencki
Autorka przekładu: Maja Lavergne

Cztery fragmenty powieści: „Ashworth”, „Emma”, „Państwo Moore” i „Historia Williego Ellina” reprezentują to, co w prozie autorki z Haworth najlepsze. Świetne portrety psychologiczne postaci, intrygujący obraz ich życia wewnętrznego plus to nieuchwytne „coś” sprawiające, że czytelnik ma wrażenie jakby czytał o prawdziwych uczuciach i myślach drugiego człowieka. „Niedokończone opowieści” wyróżnia jednak jeszcze jedna cecha. Jak na XIX wiek i w porównaniu do innych utworów Charlotte Brontë, ten tom nieopublikowanych za życia pisarki tekstów bardzo odważnie podejmuje tematy obyczajowe i społeczne.

„Ashworth” rozpoczyna się opisem niemoralnego życia kilku niesympatycznych mężczyzn. A cała historia nosi znamiona prawdziwej:

„Jest również pewna historia, której szczegóły często słyszałam od różnych osób i którą pragnę streścić w coś podobnego w formie do opowiadania, tak żeby nazwiska i zdarzenia w niej wyszczególnione nie wymknęły się całkowicie z mojej pamięci. Nie usłyszałam o tych zdarzeniach ostatnio; nie doszły również moich uszu wszystkie naraz. Każda scena i postać, o których napomknę, była tematem wielu anegdot przekazywanych w wieczornej rozmowie przy różnych domowych kominkach.” s. 9

Tekst „Państwo Moore” pokazuje „bez upiększeń” małżeństwo Sarah i Johna. Ich rozmowy to walka o dominację, zahaczająca o psychiczne znęcanie się. „Historia Williego Ellina” porusza obrazami przemocy wobec dziecka. „Emma” jest najbardziej tajemniczym fragmentem. O tytułowej bohaterce nie wiadomo prawie nic. Najbardziej podobał mi się początek:

„Wszyscy szukamy w życiu ideału. Któregoś roku zaczęła mnie nawiedzać przyjemna fantazja, że być może niewielka jest liczba istot ludzkich, które w pewnym okresie życia nie odnajdują na jakiś dłuższy lub krótszy czas tego, czego szukają. Na pewno nie odnalazłam go w młodości, chociaż silna wiara, jaką czułam w istnienie owego ideału, wystarczała przez cały mój najbardziej promienny i najświeższy okres życia, żeby podtrzymać we mnie nadzieję. Nie odnalazłam go w wieku dojrzałym, Pogodziłam się, że nie odnajdę go nigdy. Przeżyłam szereg ponurych lat całkowicie spokojna i bez oczekiwań. A teraz nie byłam pewna, ale coś unosiło się wokół mojego serca, co mnie cudownie cieszyło.” s. 103

Akapit ten skojarzył mi się z życiem Charlotte, jej późnym małżeństwem i tym, co musiała czuć, gdy po wszystkich tragediach rodzinnych, śmierci najbliższych, znalazła w końcu szczęście.

Ciekawa jestem, jakie byłyby te cztery powieści, gdyby Charlotte Brontë je ukończyła. Dlaczego porzuciła pracę nad nimi? Czy któraś z nich dorównałaby „Jane Eyre”? Czy zostałby ocenzurowane przez nią przed drukiem? Jak różni są bohaterowie, których stworzyła od tych, których w swoich książkach opisywała np. Jane Austen! W świecie przedstawionym „Ashworth”, „Państwa Moore”, „Emmy” i w „Historii Williego Ellina” zło i złe charaktery są bardzo wiarygodne, zostały realistycznie (a może nawet naturalistycznie) sportretowane. Dlatego tak wysoko cenię twórczość tej autorki – bo próbowała ukazywać życie takim, jakie je widziała.

Ocena: 5/6

4 Komentarze