Nie spodziewałam się takich fajerwerków! (Agnieszka Steur, Wojna w Jangblizjii. W domu, tom II)

Luźny zapis myśli, wrażeń, spostrzeżeń…

Pierwsze wrażenie – gdy dostałam książkę:

Radość.

W końcu jest! Gruba, grubsza od części pierwszej. Bardzo dobrze. To dlatego trzeba było tak długo na nią czekać! Piękna okładka.

Agnieszka Steur, Wojna w Jangblizji. W domu

Wydawnictwo: Poligraf, 2014, egzemplarz recenzencki

Drugie wrażenie – gdy zaczęłam czytać początek:

Zaciekawienie.

Z niecierpliwością oczekiwałam na kontynuację losów sympatycznego rodzeństwa – księżniczki Nany i księcia Roana oraz ich przyjaciół, którzy schronili się przed wojną i niebezpieczeństwami „w naszym” świecie. W tomie pierwszym autorka pozostawiła wiele pytań, na które jak najszybciej chciałam poznać odpowiedź.

Zaskoczenie.

Bohaterem pierwszego rozdziału jest Dragober, Myszowaty, zaufany królowej Zary, postać poboczna tomu pierwszego „W Tamtym Świecie”. W tomie drugim odgrywa ważniejszą rolę – staje się przewodnikiem czytelnika po „baśniowej” Jangblizji. To za jego sprawą przypominamy sobie stopniowo szczegóły minionych wydarzeń i poznajemy interesujące postaci i tajemnice królestwa.

Trzecie wrażenie – pierwsze rozdziały

Podziw

Autorce należą się brawa za udane połączenie tomu drugiego z pierwszym – nawet długa przerwa między ich publikacjami (od grudnia 2012 do sierpnia 2014) nie przeszkadzała mi w czytaniu. Poza tym pochwalić chciałabym „W domu” za nowych bohaterów, nowe wątki, nowe problemy do rozwiązania. Wyobraźnia i pomysły Agnieszki Steur przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewałam się takich „fajerwerków”!

Czwarte wrażenie – ogólnie o „Wojnie w Jangblizji”

Szczęście

„Wojna w Jangblizji” przywołuje skojarzenia z „Opowieściami z Narni” C.S. Lewisa. Uwielbiam tego typu książki! Uważam, że można je czytać w każdym wieku.

„Gdy znów znaleźli się przy największym ognisku, Dawid i Ewa całą uwagę skupili na obserwacjach zebranych wokół strzelających w niebo płomieni. Dostrzegli postacie, które dla nich do tej pory istniały tylko w baśniach, legendach i mitach. Przypominali sobie greckie mity, egipskie hieroglify i największe hollywoodzkie produkcje. Były też takie, którym nie mogli przypisać żadnego literackiego bądź filmowego pochodzenia. W grupkach siedzieli, cicho dyskutując Myszowaci. Już wcześniej zwrócili uwagę na Krowich, teraz jednak uwagę przykuły ich wspaniałe napierśniki połyskujące w świetle płomieni. Większość z nich miała długie włosy, które powiewały potęgując jeszcze mocarny wygląd istot. Dawid i Ewa zachwycili się też różnorodnością Lotnych. Było ich bardzo wielu, wszyscy w podobny sposób wpatrzeni w płomienie, tak jakby tam próbowali dostrzec odpowiedzi na dręczące ich pytania.” s.81

Baśniowe postaci, walka dobra ze złem, a w tle rozważania na tematy dotyczące ważnych spraw, np. koncepcji idealnego państwa, w którym wszyscy obywatele czuliby się szczęśliwi.

Piąte wrażenie – zakończenie cyklu

Zaintrygowanie

Co Agnieszka Steur wymyśli w tomie trzecim? O czym jeszcze napisze? Jakie problemy poruszy? Wydawać by się mogło, że najważniejsze wątki zostały rozwiązane, a tu niespodzianka! Kim jest Piaskożer? Czy legenda o kulach jest prawdziwa? I czy uda się przywrócić światu równowagę?

Ocena: 5/6

6 Komentarze

  1. Faktycznie recenzja świetna. A książka. Dla mnie to ona nie jest, ale czasami lubię wiedzieć co czyta młodzież, więc nie mówię nie :)

  2. Piaskożer przywołał u mnie skojarzenia z czerwiem z „Diuny”, ale czy Agnieszka Steur pójdzie akurat w stronę Arrakis? Nie mam pojęcia, choć sama nie mogę się doczekać trzeciej części.