Gdańsk kocha poetów – „Europejski Poeta Wolności” 2014

Poezji nie da się przetłumaczyć, takie jest moje zdanie. Co nie znaczy, że nie istnieją genialni tłumacze i genialne tłumaczenia. Udowadnia to gdański festiwal literacki „Europejski Poeta Wolności” odbywający się w tym roku od 19 do 22 marca, dając czytelnikom szansę poznania (w polskim przekładzie i w oryginale) twórczości siedmiu europejskich poetów pochodzących z Estonii, Grecji, Kazachstanu, Belgii, Szwajcarii, Chorwacji i Austrii. Niestety byłam tylko na pięciu spotkaniach autorskich, za to całe szczęście były wśród nich te najważniejsze, o czym przekonałam się podczas gali wręczenia nagród w Teatrze Wybrzeże. Jury wyróżniło Guy Goffette’a z Belgii (za tom „Pożegnania u skraju”), Pandelisa Boukalasa z Grecji (za tom „Czasowniki”) oraz Dortę Jagić z Chorwacji (za tom „Kanapa na rynku”), która ostatecznie wygrała i zdobyła zaszczytny tytuł „Europejskiego Poety Wolności” i 100 tysięcy złotych. Nie zapomniano również o tłumaczach, docenieni zostali: Michał Bzinkowski, Anna Wasilewska oraz Małgorzata Wierzbicka, która za przekład zwycięskiego tomiku otrzymała Nagrodę dla Tłumacza i 10 tysięcy złotych.

Gala wręczenia nagrody Europejski Poeta Wolności
fot. Anna Nadrowska

Z wszystkich wydarzeń festiwalowych najbardziej podobało mi się spotkanie Michała Chacińskiego z Michałem Bzinkowskim na temat poezji Pandelisa Boukalasa. Sposób, w jaki tłumacz czytał po grecku wiersze poety jest nie do opisania. Pierwszy raz byłam zachwycona tekstem w języku, którego nie rozumiem, to było cudowne doświadczenie. Jestem również pod wrażeniem profesjonalizmu prowadzącego – zadawane przez niego pytania, sposób prowadzenia rozmowy sprawiły, że moja wiedza o literaturze greckiej oraz o trudnościach, z jakimi musi się zmagać tłumacz bardzo się wzbogaciła. Obaj panowie mówili w sposób rzeczowy, inteligentny, zajmujący. Zapomniałam o pracy, zmęczeniu, bólu głowy – liczyła się tylko poezja i jej przekład.

Właściwie każda rozmowa, której się podczas tego festiwalu przysłuchiwałam, czy to z poetami, czy z tłumaczami, czy z jurorami, miała w sobie coś interesującego. Bardzo mnie to zaskoczyło. W zeszłorocznej edycji wzięłam udział jedynie w spotkaniu z polskim poetą, Ryszardem Krynickim. Teraz tego żałuję, na pewno wiele mnie ominęło. Współczesna poezja europejska nie ginie w przekładzie i naprawdę potrafi być fascynująca! Na pewno niedługo sięgnę po tomiki wierszy wszystkich nominowanych.

Za dwa lata kolejna edycja tego wyjątkowego festiwalu, podczas której poznamy poetów z Portugalii, Włoch lub San Marino, Danii, Węgier, Macedonii, Rumunii i Rosji. Nie mogę się doczekać!

Zdjęcia i inne ciekawe materiały można obejrzeć na profilu Europejskiego Poety Wolności na Facebooku.

2 Komentarze

    • Na pewno dobrze byłoby, gdyby gośćmi honorowymi festiwalu Europejski Poeta Wolności byli polscy poeci i gdyby z nimi również równolegle odbywały się spotkania :-)