Wywiad z Danutą Awolusi, autorką powieści „Na wysokim niebie”

Serdecznie zapraszam na pierwszy na moim blogu wywiad z autorką książki! Wczoraj mogliście przeczytać o jej powieści – „Na wysokim niebie”, a dziś macie szansę poznać bliżej ją samą.

Danuta Awolusi, fot. Patrycja Płanik 

Beata Kobierowska: Dlaczego zdecydowałaś się napisać powieść? Czy możesz opowiedzieć, jak do tego doszło, jak wyglądało zapisywanie pierwszych zdań?

Danuta Awolusi: Zawsze chciałam coś napisać. Ale to nie takie proste – nigdy nie przyszedł mi do głowy pomysł, który chciałabym wykorzystać! Zawsze były to jedynie poszlaki. Jednak mój serdeczny przyjaciel Piotr Jędrzejczyk często do mnie dzwonił i mówił: „Danusia, weź coś napisz. Przecież potrafisz!” Nie wierzyłam w te słowa, ale pewnego dnia po wyjściu spod prysznica (śmiech) miałam wizję. Ania stanęła w mojej wyobraźni jak żywa. Zaniedbana, zakompleksiona i samotna. Jeszcze tego samego wieczoru napisałam pierwsze strony, chcąc jak najszybciej pozwolić jej przemówić.

Beata Kobierowska: Jak długo nad nią pracowałaś? Co było najtrudniejsze podczas pisania? A co najprzyjemniejsze?

Danuta Awolusi: Prace trwały pół roku. Najtrudniejsze były rozdziały, do których podeszłam bardzo emocjonalnie. Jest w powieści taka scena z moim ukochanym bohaterem panem Piotrem i Anią. Kiedy opisywałam emocje, jakie towarzyszyły bohaterom podczas tych wydarzeń, działy się ze mną dziwne rzeczy. W ustach miałam sucho, mięśnie były napięte, dłonie pociły mi się niesamowicie, z trudem łapałam oddech. Kiedy skończyłam, poczułam się niesamowicie zmęczona, cała się trzęsłam. To był z jednej strony trudny moment, z drugiej przyjemny, bo poczułam się bardzo związana z bohaterami. Rozstanie z nimi było najprawdziwszym wyzwaniem!

Beata Kobierowska: Czy możesz powiedzieć, która to była scena?

Danuta Awolusi: Hm, nie chciałabym zdradzić za wiele z fabuły. Chodzi o moment w którym Ania odwiedza pana Piotra wczesnym rankiem. Myślę, że każdy, kto będzie czytał, od razu domyśli się, o jaki moment chodzi…

Beata Kobierowska: Czy w pisaniu pomagała Ci wiedza zdobyta na studiach polonistycznych (historia i teoria literatury) albo doświadczenie, które zdobyłaś jako blogerka pisząca o książkach?

Danuta Awolusi: Sama nie wiem… Ania bardzo dużo czyta i przytacza tytuły wielu książek, które ją ukształtowały… Z mojej strony to hołd dla literatury, którą kocham. Myślę jednak, że same studia nie miały nic do rzeczy, poza tym, że były związane z tym, co bardzo cenię i jest dla mnie ważne.

Jeżeli zaś chodzi o samą blogosferę, to myślę, że nie przydało mi się to w procesie pisania, może poza tym, że recenzje na pewno szlifują warsztat i dają większą świadomość pióra. Natomiast znajomość blogerów i tego świata pomogła na pewno przy promocji książki!

Beata Kobierowska: Jak udało Ci się tak szybko znaleźć wydawcę?

Danuta Awolusi: Nie miałam żadnych znajomości czy poleceń. Po prostu wysłałam tekst do wybranych wydawnictw i czekałam na odzew. Wydawnictwo SOL zaproponowało mi współpracę, a ja z radością się zgodziłam. To były niesamowite emocje! Odezwali się po trzech tygodniach, bo książka im się spodobała. Tak po prostu.

Beata Kobierowska: Główna bohaterka, Ania, skojarzyła mi się z Anią z Zielonego Wzgórza. Pomaga innym, jest dobrym duchem w ich życiu. Czy podczas pisania miałaś w głowie jakiś wzór – np. dzieło ulubionego pisarza?

Danuta Awolusi: Nie, ale jest taka książka Rusella Willy`ego pod tytułem „Inny chłopiec”. Pisząc swoją powieść miałam w głowie ten klimat… To historia chłopca, który również przechodzi niełatwe dojrzewanie. Czasem wspominałam także „Buszującego w zbożu”, być może dlatego, że obydwa przywołane tytuły dotyczą młodych ludzi, którzy muszą odnaleźć się w świecie. Ania ma podobnie…

Beata Kobierowska: Ania napisała dwie książki, Ty jedną (z tego, co wiem), obie lubicie czytać (szczególnie Harry’ego Pottera) i chodzić do kina. Naturalnie zaczęłam się zastanawiać, na ile książka jest autobiograficzna.

Danuta Awolusi: Bookfa z bloga Lost in the Library napisała w recenzji mojej książki, że debiutant zawsze wykorzystuje prywatne doświadczenia w powieści, a kto mówi, że jest inaczej – kłamie. Cóż, nie będę więc zaprzeczać: owszem, włożyłam w tę książkę część siebie. Ale nie martw się – byłam gruba, ale nie śmierdząca (śmiech)! A mój dom rodzinny był wspaniały (i nadal jest). Jednak znam bardzo dobrze piekło szkoły podstawowej, poczucie poniżenia i odrzucenia. Wydarzenia w książce w większości są fikcyjne, ale doświadczyłam bardzo podobnych, mam tu na myśli tylko i wyłącznie akcję rozgrywającą się w szkole. Tak naprawdę fikcją jest fabuła, ale emocje to już w wielu momentach moje doświadczenie. Dotyczy to pierwszej części książki. Potem, kiedy Ania poznaje Tobiasza, bohaterka zupełnie oddzieliła się od tego, co znam i sama poprowadziła mnie przez swoje życie.

Oczywiście, wszystkie książki, o których opowiada narratorka to utwory, które bardzo kocham i które miały wpływ na moje życie!

Beata Kobierowska: Poruszyłaś ważne problemy w powieści – przemoc w szkole, wśród dzieci, bieda, brak właściwej opieki w rodzinie. Zrobiłaś to w sposób wiarygodny i prawdziwy, przejmujący. Chciałaś w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na te zjawiska czy raczej pomóc ofiarom przemocy, takim jak Ania? Jaki był Twój cel?

Danuta Awolusi: Kiedy Ania pojawiła się w mojej głowie wiedziałam, że jest zlepkiem czegoś, co mnie kiedyś dotknęło. Nie chodzi o moją osobę, bo Ania nie jest mną! Ma pewien pierwowzór, choć mocno zmodyfikowany, stare wspomnienie… Ja takich Ań znałam bardzo wiele, dlatego dałam bohaterce tak proste, popularne imię. Pamiętam dzieci, które czegoś nie miały i musiały za to płacić – były wyśmiewane, gorsze, zepchnięte. A pomocy raczej nie było. Nie wiem, jak jest teraz w szkołach, może lepiej. Znałam też oprawców… I pomyślałam, że może kogoś ten obraz poruszy, żeby się rozejrzeć wokół, dać wsparcie. Co ważne – trzeba zrobić to dyskretnie! Ania nienawidzi współczucia i deklaracji pomocy. To ją upokarza. Ostentacyjne pomaganie peszy i podkreśla statut… Chodzi o to, by się zainteresować, by znaleźć drogę do takiej osoby, jak zrobiła to pani Sabina. Ania jest nieufna, łatwo ją spłoszyć.

Beata Kobierowska: Filip to moja ulubiona postać. Niby realny, ale trochę z pogranicza magii i snu. Skąd taki pomysł na tę postać?

Danuta Awolusi: Bardzo dobrze wyczułaś moją intencję. Filip to taki ktoś, kto ma w sobie coś magicznego… To taka odskocznia od moich bohaterów, którzy mocno stąpają po ziemi. A on jest… nieuchwytny, wielowymiarowy. Ale wiem, że są tacy ludzie, bo takich również znam.

Filip sam do mnie przyszedł, nie miałam na niego pomysłu. On po prostu chciał być w tej powieści.

Beata Kobierowska: Zaskoczyły mnie dwa wątki: braci Ani – Adama i Marka oraz rozwiązanie wątku Roberta Mikulskiego. Dlaczego dopowiedzenie tych historii było dla Ciebie takie ważne?

Danuta Awolusi: To kolejna rzecz, która przyszła do mnie sama i która nie podlegała mojej kontroli. To życiorys Ani, jej życie, które odkryłam. Ania to osoba, która ma w sobie cały wulkan emocji, wcześniej powstrzymywanych. Kiedy w końcu zrozumiała, że w życiu można brać, a nie jedynie dawać, zapragnęła opowiedzieć o swoich braciach. A Robert? Nie oceniajcie go jednoznacznie, bo o to bardzo łatwo. To postać złożona, choć wiem, że nie do końca to widać. A jednak, wystarczy się mu uważniej przyjrzeć! Jeżeli wydaje się komuś, że to tradycyjny osiłek klasowy – grubo się myli…

Beata Kobierowska: Twoja powieść przypomina trochę pamiętnik, narracja jest pierwszoosobowa, bohaterka mówi: „Często oglądam się za siebie” i wspomina najważniejsze wydarzenia i osoby ze swojego życia. Dlaczego wybrałaś akurat taką formę wypowiedzi?

Danuta Awolusi: Bo to rozprawa dorosłej kobiety, która nosi w sobie brzemię tej historii i pragnie o niej opowiedzieć. Chce się oczyścić, uporządkować emocje. I równocześnie oddać hołd tym ludziom, których tak bardzo pokochała!

Danuta Awolusi, fot. Patrycja Płanik

Beata Kobierowska: Dla kogo napisałaś „Na wysokim niebie”? Jak myślisz, jakiej grupie odbiorców spodoba się najbardziej?

Danuta Awolusi: Bardzo wiele osób mi mówi, że to książka dla młodzieży. A ja ją napisałam dla dorosłych, żeby przypomnieli sobie emocje z przeszłości, które miały wpływ na ich życie, które ukształtowały ich wartości lub też… kompleksy.
Pisząc myślałam jednak głównie, że to książka dla wszystkich – bo każdy z nas zna w jakimś stopniu odczucia Ani.

Beata Kobierowska: Czy byłaby to odpowiednia lektura dla młodzieży? Jako była nauczycielka myślę, że byłby to wdzięczny temat do dyskusji. Chciałabyś, żeby Twoja powieść była omawiana w szkole na lekcjach języka polskiego?

Danuta Awolusi: Jasne, że bym chciała, choć może wtedy dzieci nie lubiły by jej czytać (śmiech). Ale, wystarczyłby mi jeden nauczyciel lub jedno dziecko, które dzięki mojej powieści zauważyłoby koło siebie taką właśnie Anię… Dyskusja o braku akceptacji i agresji jest zawsze potrzebna, bo to temat stale obecny!

Beata Kobierowska: Czy wiadomo już coś o spotkaniach autorskich promujących „Na wysokim niebie”? Gdzie będzie można Cię spotkać w najbliższym czasie? Kiedy w Gdańsku?

Danuta Awolusi: Oj, daleko ten Gdańsk… Ale nie znam przyszłości! Natomiast zapraszam wszystkich na dwa spotkania. Pierwsze 24 października w Warszawie. Poprowadzi je Magda Walusiak. Będzie także śpiewał chór Gospel, którego jestem dumną członkinią. Będzie się działo! A drugie 31 października w moim rodzinnym Świerklańcu na Śląsku, w ukochanej bibliotece, którą znam od dzieciństwa!

Beata Kobierowska: Czy zamierzasz pisać? Może już piszesz? Czytałam, że jest pomysł na kontynuację wątku jednej z drugoplanowych postaci „Na wysokim niebie”. Czy zdradzisz jakieś jeszcze?

Danuta Awolusi: Hm, chciałabym napisać drugą powieść i to zrobię, ale nie wiem kiedy. Nie chcę sobie wyznaczać terminów. Owszem, pomysł się zrodził i dotyczy jednego z bohaterów „Na wysokim niebie”, ale nie będzie to w żadnym razie kontynuacja. Raczej zupełnie odrębna historia, myślę, że poruszająca… I chyba póki co więcej nie zdradzę! (śmiech)

Beata Kobierowska: Na koniec ważne dla mnie pytanie. Co będzie z „Książkami Zbójeckimi”?

Danuta Awolusi: KZ, mój ukochany blog, będzie działał nadal, ale musi troszkę poczekać. W moje życie wkroczyła gigantyczna fala zmian, które wywróciły dobę do góry nogami. Muszę się teraz skupić na swoich emocjach, wartościach, uporządkować swoje życie, a kiedy wody się uspokoją, Książki Zbójeckie wrócą do życia! Nie wiem, czy z równą intensywnością, jak kiedyś, ale na pewno powrócą…

Danuta Awolusi, fot. Patrycja Płanik

Jeżeli macie jakieś pytania do Danuty Awolusi, to bardzo dobrze. Jutro będzie konkurs „Zadaj pytanie autorce i wygraj”!

31 Komentarze

  1. Czyli Johanna Thydell miała rację, mówiąc o własnych doświadczeniach.
    Przytaczając jej słowa też nie miałam na myśli podobieństwa autorki tylko i wyłącznie do głównej bohaterki, miałam na myśli opisane w powieści sytuacje i innych bohaterów powieści.

  2. Bardzo podoba mi się wywiad. Czuję się przekonana do sięgnięcia po książkę… Zwłaszcza jako belfer, chętnie poznam świat z tej drugiej perspektywy. I trzymam kciuki za autorkę :)

  3. Bardzo interesuje mnie proces tworzenia książki, więc moje pytanie będzie z nim związane. Najchętniej zadałabym ich kilka, ale ograniczę się do jednego, troszkę rozwlekłego :) , czyli jak to wyglądało w Twoim przypadku (organizacja czasu, czy tworzyłaś jakiś plan, na ile kierowałaś bohaterami, a na ile fabuła wynikała z nieplanowanych sytuacji, w jakich się oni znaleźli) i co w tym było najtrudniejsze? Pozdrawiam i gratuluję. Pięknie jest spełniać swoje marzenia :)

    • Na pisanie książek nie ma reguły, każdy przyjmuje jakiś swój system. W moim przypadku pojawiła się bohaterka. Wiedziałam, że chcę opisać jej dojrzewanie, w głowie miałam wyraźnie zarysowane 3-4 pierwsze rozdziały. W trakcie pisania dochodziły kolejne pomysły, których wcześniej nie planowałam. Wiedziałam, co będzie w poszczególnych partiach książki, dlatego pisałam niechronologicznie (np. cz. III pisałam przed II). Nie rozpisywałam planu ramowego, bo nie był mi potrzebny. Najtrudniejsze było nie samo pisanie, a emocje. Coraz bardziej angażowałam się w życie bohaterów, bardzo ciężko było mi się z nimi rozstać…

  4. Niestety nie czytałam tej książki, ale po przeczytaniu tego wywiadu mam na nią olbrzymią ochotę. Trudno mi zadać jakiekolwiek pytanie związane z książką. Jedyne o co mogę zapytać( a co nie zostało już powiedziane), to ile czasu pochłonęło pisanie tej powieści?
    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów :)

  5. Ja mam trochę pytanie, z innej beczki :).

    Kiedy jesteśmy małymi dziećmi wydaje nam się, że świat stoi przed nami otworem. Mamy wiele planów odnośnie tego, kim chcemy być w przyszłości, jednakże życie często je weryfikuje. Ja przykładowo chciałam być malarką, malować obrazy. Poszłam do szkoły o takim profilu i w trakcie okazało się, że to… nie jest mój świat (skończyłam jednak szkołę), nie odnajdywałam się w tym środowisku indywidualności. Zmieniłam swoje plany a propos przyszłości i tak oto jestem studentką Informacji Naukowej i bibliotekoznawstwa. I dzięki tej zmianie zaczęłam wierzyć w przeznaczenie. Dlaczego? Ponieważ dzięki temu odkryłam swoją drugą pasję, jakim jest czytanie i ochrona książek.

    I tutaj moje pytanie do Ciebie, kim chciałaś zostać jak byłaś małą dziewczynką i czy wydanie „Na wysokim niebie” sprawiło, że te marzenia z dzieciństwa się spełniły, a może przeciwnie, podobnie jak ja, odnalazłaś swój cel?

    Pozdrawiam serdecznie!
    D. :)

    • Bardzo ciekawe pytanie. Jako dziewczynka chciałam zostać piosenkarką. I rzeczywiście, śpiewam, choć nie robię tego zawodowo. Pisarką nie chciałam być, choć przyznaję, że zawsze chciałam coś napisać… Tak więc marzenia z dzieciństwa w sumie się spełniły!
      Prawda jest taka, że moja ścieżka zawodowa wciąż jest otwarta. Obecna praca jest ok, ale nie jest to coś, co mogłabym robić do końca życia… Tak więc czekam na rozwój wydarzeń!

  6. Pytanie,które według mnie może mieć tyle odpowiedzi, ilu ludziom je zadamy. Jedni mogą na samym początku odpowiedzieć,że czytanie ich nie interesuje. Inni natomiast zagłębią się w ten temat i dadzą wodzę swojej wyobraźni. Uważam,że jest wiele przyczyn,dla których warto to robić. Przynajmniej ja znam parę i postaram się nimi podzielić.

    Pierwszym,dla mnie najważniejszym argumentem,jest to,że czytanie wzbogaca człowieka. Kształtuje jego wyobraźnię jak nic innego. Ma bardzo olbrzymi wpływ na umysł, uczucia i wszelkie emocje, jakie towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów. Nic tak jak literatura piękna nie ukazuje estetyki i uroku dzieł literackich.

    Kolejnym równie ważnym argumentem jest pomoc, jaką niesie ze sobą czytanie książek. Mowa oczywiście o pomocy powiększania swojego słownika, nauce gramatyki i stylistyki. Czytanie daje możliwość obserwowania jak autor buduje,upiększa i tworzy fabułę. To właśnie dzięki czytaniu jesteśmy w stanie określić, do jakiego gatunku czy też rodzaju należy czytane przez nas dzieło.

    Ostatnim równie ważnym argumentem jest to,że książki są znakomitym źródłem wiedzy. Czytanie nie jest tak skomplikowane jak siedzenie przy komputerze czy szukanie czegoś poprzez Internet. Tutaj wystarczy wziąć książkę w dłoń i dać ‘’porwać’’ się jej do swojego świata. Oczywiście wszystkie utwory dostarczają nam rozrywki, ale również zdarzają się takie,które pomagają nam w naszym zwykłym szarym życiu. Ja sama przekonałam się o tym parę razy. Sięgając po takie utwory jak,,Oskar i Pani Róża’’ Emmanuella Schmitta czy też,,Weronika postanawia umrzeć’’ Paulho Coelho dowiedziałam się, co jest w życiu najważniejsze, o co trzeba walczyć a co zostawić losowi.

    Wierzę,że przedstawione przeze mnie argumenty dowodzą , dlaczego warto czytać literaturę piękną. Mam nadzieję, że z biegiem czasu więcej młodych ludzi,takich jak ja mając do wyboru książkę i komputer,wybiorą książkę. Bo przecież,,Książka to nierozdzielny towarzysz,przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania’’ jak powiedział kiedyś Ignacy Krasicki.

  7. W swej książce użyła Pani narracji pierwszoosobowej, której ja osobiście nie lubię. Czym Pani się kierowała przy wyborze rodzaju narracji? Dlaczego nie użyła Pani narratora wszechwiedzącego trzecioosobowego?

    • To był bardzo świadomy wybór. Ania chciała osobiście opowiedzieć swoją historię. Nie mogłam wpuścić narratora wszechwiedzącego, bo liczyły się tutaj emocje Ani, a także to jak ona odbiera emocje innych względem jej. Dodam, że narracja pierwszoosobowa należy do moich ulubionych.

  8. Przed czym dorosła, już Danuta Awolusi przestrzegłaby, czego pogratulowała, a także czego życzyła na przyszłość małej Danusi, rówieśniczce Ani? :)

  9. Hm, złożone i trudne pytanie. Przed czym przestrzegła? Przed brakiem wiary w siebie i przed ryzykiem zaniedbania siebie. Pogratulowała umiejętności doceniania ludzi na swojej drodze. A życzyła miłości.

  10. Witam.Patrząc na Panią nasuwa mi się przede wszystkim jedno pytanie.Jak Pani radzi sobie z taką burzą loków:)Ja mam proste i cienkie włosy więc zazdroszczę:)

    • Uśmiech na mojej twarzy! :) Cóż, powiem szczerze, że wbrew pozorom z moimi włosami w ogóle nie mam problemu. Czeszę je tylko po myciu (choć to męczące), poza tym układają się same. No i od lat nie byłam u fryzjera, bo niestety, ale podcięcie centymetra oznacza znaczne skrócenie długości, o czym styliści zapominają. Śmieję się, że to jedyna rzecz od Boga, nad którą nie muszę pracować, a która dobrze wygląda – usłyszałam to kiedyś od pewnego kolegi.

  11. Przelewanie swoich myśli i marzeń na papier, to według mnie najprzyjemniejszy etap procesu twórczego. Gdyby w Pani posiadaniu znalazł się zaczarowany długopis (taka alternatywa zaczarowanego ołówka) i mogłaby Pani za jego pomocą zapisać jedno (i tylko jedno!) zdanie, które następnie by się zmaterializowało, to jak ono by brzmiało?

    • To bardzo osobiste pytanie. Nie wiem, co bym wybrała. Pokój na świecie? Miłość dla wszystkich? Koniec głodu? Brzmi jak wypowiedź Miss World, ale gdyby miała tylko jedno życzenie…

  12. Czy zechciałaby Pani podzielić się z nami jakąś radosną historią-wspomnieniem ze swego dzieciństwa? (Taką, która wciąż wywołuje uśmiech na twarzy.)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    dziecina1@o2.pl

  13. A ja nie mogę się zdecydować na jedno pytanie :( Dlatego muszę zadać ich trochę więcej za co przepraszam ale mam nadzieję iż nic się nie stanie.
    1. Jaka była pani reakcja gdy zadzwoniło do Pani wydawnictwo SOL by poinformować, że zdecydowało się wydać Pani książkę?
    2. Uważa Pani, że może się Pani jeszcze przydać polskiemu rynku wydawniczemu, że to nie jedno razowy wystrzał a rozpoczęcie kariery autorki wielu książek?
    3. Nie czuje się Pani wypalona?, nie wiem dlaczego ale raczej autorzy piszący i bazujący w swoich książkach na emocjach zwykle szybko kończą kariery gdyż wszystkie swoje pomysły i talenty zużyli na pierwszą książkę. U pani jest inaczej?
    4. Czy chciałaby się Pani znaleźć ze swoją książką na jakimś wysokim miejscu znanego rankingu czy plebiscytu konkursowego powiedzmy np. 100 najlepiej sprzedających się książek w Empiku?
    5. Jak ocenia Pani potencjał własnej książki?
    6. Do tej pory w wydawnictwie SOL niewątpliwie królowała Monika Szwaja ze swoim tematycznie zbliżonymi do Pani książkami. Czy myśli Pani, że w tym wydawnictwie jest miejsce dla dwóch takich autorek, Czy ma Pani nadzieję iż to właśnie w cieniu Szwaji zdobędzie Pani ogólnopolską sławę?
    7. Co robi Pani teraz po wydaniu swojej pierwszej książki. Pisze już kolejną, odpoczywa i zbiera myśli przed kolejną, a może właśnie coś niespodziewanego jak pracuje Pani ze zdwojoną siłą na swoim blogu, pisze pani dwa razy więcej artykułów do Gazety albo jeszcze częściej śpiewa w chórze gospel?
    8. Niedawno literacką nagrodę Nobla otrzymała Alice Munro, która jeszcze niedawno poważnie mówiła o zakończeniu swojej kariery, Jak pani sobie ten moment wyobraża, wtedy gdy jest Pani na szczycie a czytelnicy walczą o Pani książki, a może wtedy gdy zdobędzie Pani jakiś nadzwyczajny sukces nagrodę Nike, Nobla?
    9. Jak się czuje Pani po wydaniu pierwszej książki, i po na pewno przeczytaniu już sporej liczby opini o Pani książce? Jest Pani zadowolona, smutna a może wdzięczna lub towarzyszą Pani zupełnie inne emocje?
    10. Nie myśli Pani, ze może czas wyjechać z Polski do Ameryki czy Wielkiej Brytanii, tam się wypromować i dopiero wrócić do Polski ze światowej sławy nazwiskiem. Tak nie byłoby prościej?
    11. Jak najczęściej obserwuje Pani ludzi, bo pewnie inspiracja na książkę właśnie przyszła z ulicy?
    12. O kim jest ta książka? Bo rozumiem, że jest jakiś prawdziwy odpowiednik Ani, czyżby była o Pani, kimś znajomym a może jest historią wielu kobiet które w przeszłości przeżywały podobne problemy?
    13. Również prowadzę bloga więc wiem jak to jest ale ja nie miałem przyjemności napisania i wydania własnej książki stąd to pytanie Trudniej być blogerem, dziennikarzem czy może pisarzem? I dlaczego?
    14. Czy lubi Pani postać Ani czy też tak jak nie którzy pisarze o których nie wspomnę nie nienawidzi albo lekceważy Pani swoją twórczość a zdecydowanie większą miłością darzy Pani innych autorów?
    15. W jednej z ostatnich edycji Tańca z Gwiazdami zatańczyła również pisarka Katarzyna Grochola czy Pani gdyby dostała propozycję zgodziła się wystąpić w tym programie telewizyjnym?
    !7. W jakim programie telewizyjnym a może radiowym czy filmie kinowym chciałaby Pani wystąpić najbardziej. Czy raczej to Panią w ogóle nie kręci i nie chce Pani rozmieniać się na drobne?
    18. Według mnie by być dobrym autorem należy posiadać kilka cech : sumienność, cierpliwość, poczucie humoru, zdolności negocjacji, elokwencję, wielką wiedzę i chyba najważniejszy dystans do siebie Czy posiada pani te cechy?
    19. Jak wyglądały Pani pierwsze dni podczas pisania książki? Były nieudane czy wręcz przeciwnie miała Pani mnóstwo weny na pierwsze rozdziały?
    20. Jak wykorzystuje Pani czas wolny gdy akurat nie pisze pani książek, bloga, artykułów ani nie śpiewa?
    21. czy jest i jeśli tak to jakie jest jeszcze inne Pani hobby o którym nie znajdziemy informacji w internecie?
    22. Wzoruje się Pani na kimś? Na jakimś konkretnym pisarzu?
    23. Jaki cel wyznaczyła sobie Pani przed przystąpieniem do pisania książki?
    24. Wracając do jednego z wcześniejszych pytań Wierzy pani chociaż w bookmacherską nominację do Literackiej Nagrody Nobla, nie w następnym roku, nie w kolejny, za kilka, kilkanaście lat a może tylko temat ten po zostanie tylko i wyłącznie w kwestii marzeń?
    25. I ostatnie pytanie Gdyby miała Pani możliwość napisania książki przez duet z dowolnym żyjącym lub nie pisarzem świata to z kim chciałaby Pani zrobić to najbardziej?

    • 1. Radość i niedowierzanie!
      2. Przydać… No mam nadzieję! Chciałabym, ale co będzie dalej, to czas pokaże.
      3. Chyba trochę za wcześnie na wypalenie. Jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Albo pisania…
      4. Każdy by chciał, bo to szansa na możliwość utrzymania się z pisania! Ale cóż, realia są inne.
      5. Ja oceniam go dobrze, ale nie mnie o tym mówić…
      6. Nie jestem pewna, czy nasze książki są podobne… Czytelnicy to ocenią. Natomiast miejsca starczy dla wszystkich. Ja dopiero debiutuję…
      7. Widzę, że przestudiowałeś informacje o mnie. Obecnie najbardziej angażuję się w sport! To jedna z nowych pasji!
      8. Nie myślałam o tym nigdy… W życiu w sumie nie takie szczyty chciałabym zdobywać… Wolałabym po prostu być szczęśliwa w życiu prywatnym, to podstawa.
      9. Jestem zadowolona, pełna emocji, nieco roztrzęsiona, ale także spokojna. To wszystko na raz!
      10. Nie sądzę, aby takie rozwiązanie było proste. Wręcz przeciwnie. Poza tym, po co wybierać coś, co wydaje się zbyt łatwe?
      11. Zazwyczaj z ukrycia, obserwuję jak każdy i rozważam w głowie historie i emocje innych ludzi.
      12. Hm, Ania jest zlepkiem wielu ludzi, których kiedyś spotkałam. To uniwersalna opowieść, Ania jest moim everymanem.
      13. Chyba najtrudniej pisarzem, bo trzeba znaleźć wydawcę, od niego wszystko zależy.
      14. Anię lubię, ale wolę pana Piotra, to mój cenny skarb. Natomiast cenię bardziej twórczość innych, bo mają ogromne doświadczenie, ja jestem na początku drogi.
      15. Do tanecznego programu bym nie poszła! Nie moja działka…
      16. Brak pytania
      17. Hm, w filmie z chęcią bym zagrała, to wielka przygoda. Ale raczej epizod, bo nie mam warsztatu.
      18. Na pewno mam poczucie humoru, o reszcie wolę się nie wypowiadać, bo to pewnie zniekształcony obraz.
      19. Miałam mnóstwo zapału i chęci, więc tworzyłam dosyć szybko.
      20. Może inaczej: robię te rzeczy, kiedy akurat nie pracuję po 8 godzin dziennie.
      21. Hm, lubię robić kartki i ręczne prezenty. Ale dawno nie miałam czasu, aby się tym zajmować.
      22. Nie. Mam ulubionych pisarzy, ale staram się odnaleźć własny styl.
      23. Ukończyć ją.
      24. Nie znam się na wielkim świecie nagród. Ale raczej nawet o tym nie marzę, bo moja literatura chyba nie jest wystarczająco wielka.
      25. No nie wiem, nie wiem. Może z Rowling, to byłby zaszczyt!

  14. Mrówka i słoń idą razem po drewnianym moście. W pewnej chwili mrówka mówi z dumą do słonia: „Słoniu, ależ my tupiemy”…