W świecie przyszłości… (Rafał Kosik, Nowi ludzie)

Tradycyjnie zaczęłam czytać jeszcze w tramwaju, w drodze powrotnej z biblioteki. Czytałam nawet na przystanku. Nie mogłam się oderwać. Zimna i szara rzeczywistość stała się nieważna. To była prawdziwa radość po tak długim czasie dostać do ręki książkę ulubionego pisarza. Miała być w 2012, z powodów finansowych premiera przesunęła się na 2013. Ale w końcu jest i cieszy!

Wydawnictwo: Powergraph, 2013, egzemplarz z biblioteki

Pierwszy tom opowiadań Rafała Kosika („Obywatel, który się zawiesił”) trochę mnie rozczarował. Drugi („Nowi ludzie”) okazał się dużo lepszy. Ale nie tak dobry jak powieści, niestety. Jak ja tęsknię za powieściami Kosika! Kiedy w końcu szanowny autor wyda coś dla swoich dorosłych fanów?

Osiem tekstów z tego zbioru było już publikowanych (sześć w „Science Fiction”, jedno w „Nowej Fantastyce”, jedno na stronie internetowej „Flasher’s Home Page”). Dla mnie nie miało to znaczenia, bo zetknęłam się ze wszystkimi po raz pierwszy. Warto jednak zaznaczyć, że napisane zostały dość dawno, w latach: 2000-2005. Fragmenty możecie przeczytać tutaj:


http://rafalkosik.com/opowiadania/

Podczas lektury robiłam notatki. Przepisuję je tutaj prawie dosłownie (powtórzenia są zamierzone), wybaczcie.

Trzy cyfry, tysiąc kombinacji” – wciągające, tematem jest patriotyzm i Polska w świecie przyszłości po zamachach terrorystycznych. Wydarzenia niezbyt prawdopodobne. Trochę jak film o Jamesie Bondzie. Szkoda.

Partyline” też wciągające, o seryjnym mordercy, Smakoszu. Niezbyt oryginalne. Zakończenie rozczarowuje nawiązaniem do mitologii celtyckiej.

Zastępniki”– krótkie, zabawne, podobało mi się. Świat przyszłości, dwaj mężczyźni: biedny i bogaty. Komu opłaca się zamiana ról?

Vans Rudiger” – też mi się podobało. Początkowo wydawało się mało oryginalne – hipnoza i morderstwo dokonane pod jej wpływem. Potem zakręcone, zaskakujące zakończenie. Ciężko się było oderwać. Psychologicznie za mało wiarygodne.

Najbardziej zbliżone określenie” – świetne, zabawne, językowo genialne. Rozmowa prezydenta z przedstawicielem obcej cywilizacji, która dotąd hodowała ludzi, by wykorzystać ich dusze, dokarmiała sztuką i tak dalej. Aż pewnego dnia…

Nowi ludzie” – też świetne. Temat: świat przyszłości, w którym próbowano wprowadzić w praktyce ideę równości, w efekcie doprowadzając ją do absurdu. Pomysł i początek genialne, potem schemat jak z pierwszego opowiadania – bohater ratuje świat, sam nie wie jak i po co, naraża życie, żeby przekonać się, że… Na plus polityczna niepoprawność.

Przeskok” – romantyczne. Dużo trupów tej samej kobiety wokół jednego mężczyzny. Rzeczywistości alternatywne, nie ma przypadków.

Bar” – pijak w barze opowiada o tym, co stało się ze światem. Wszyscy po kolei wyjechali „na zakupy” i… Nic specjalnego. Uśmiech na koniec.

Czarne Słońce” – armagedon i ratowanie świata (albo odwrotnie). Dwunastu ludzi głosujących za lub przeciw odpaleniu rakiet ratujących Ziemię. Takie sobie. Kobieta bohater (rzadkość u Kosika, szkoda). Sztuczna Inteligencja w roli rycerza.

Wielki błękit” – też takie sobie. Koniec świata, tym razem za sprawą zapadania się ziemi i tajemniczego błękitu. Para bohaterów z parą przyjaciół uciekają z Warszawy do Zakopanego. Bardzo późno przypominają sobie o rodzinie. Nad psychologią postaci można by popracować.

Cechą wspólną kilku opowiadań są powracające motywy: Warszawa przyszłości, Pałac Kultury w centrum, w tle jakby wciąż obecne zagrożenie terrorystyczne, wiadomości w TV o końcu świata. Cały czas narzucało mi się skojarzenie z katastrofą 11 września 2001. Prawdopodobnie dlatego, że testy pisane były niedługo po zamachu na World Trade Center.

„Nowi ludzie” to mieszanka kilku gatunków: horroru, kryminału, sensacji, thrillera, science fiction. Dla mnie w wykonaniu Kosika najatrakcyjniejsze jest SF i fantastyka socjologiczna. To właśnie fragmenty odwołujące się do naszej rzeczywistości, zasad działania społeczeństwa, ludzkiej mentalności, wad i marzeń najbardziej dają do myślenia. Zapadły mi się w pamięć te zdania o Polakach:

„Wtedy naprawdę byłem dumny, że jestem Polakiem. Nie stchórzyliśmy jak inni, nawet jeśli tchórzostwo byłoby rozsądne. Byliśmy Polakami! To naprawdę musi siedzieć gdzieś w naszej naturze, choć ja w sobie nie potrafię odnaleźć powołania do straceńczej i beznadziejnej walki. Na pewno nie dziś. Ale może w innych okolicznościach? Może to jest jak program ukryty w podświadomości? Niestety, my Polacy potrafimy dokonywać cudów, a potem całkowicie zmarnować ich efekty; przelać morze krwi, a potem upić się do nieprzytomności i siedzieć w otępieniu. Polska – kraj, który uwolnił Europę od komunizmu. I co? I nic, sukces rozmieniony na drobne. Zawsze tak było: kilkanaście lat wolności i drugie tyle wojen, niewoli, zaborów. Potem niepodległość i znów obcy nas tłuką ze wszystkich stron. Jakbym mieszkał w mrowisku uparcie budowanym na środku ruchliwego skrzyżowania.”

Kosik udowadnia, że można pisać fascynującą fantastykę i jednocześnie nie pomijać aktualnych tematów.

Przypadkiem Rafał Kosik ma dzisiaj urodziny. Z tej okazji życzę mu, żeby napisał niedługo (i wydał!) tak dobrą powieść jak „Mars”, „Vertical” i „Kameleon” razem wzięte. A może nawet lepszą!

Ocena: 5-/6

6 Komentarze

  1. Sporo pozytywnych opinii czytałam o prozie Kosika (zwłaszcza tutaj). Jednak jakoś nigdy nie miałam okazji, żeby poznać jego twórczość. Niewiele zrobiłam w tej kwestii, a może czas się rozejrzeć za jakąś jego książką?

    • Wydaje mi się, że proza Kosika jest niedoceniana przez krytyków i czytelników, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni :-). Na początek polecam Ci jego powieści: „Mars” albo „Kameleon”.