Wciąż zachwyca! (Charlotte Brontë, Jane Eyre. Autobiografia)

Gdy zobaczyłam nowe wydanie, od razu zapragnęłam je mieć. Urzekła mnie okładka. Uwielbiam tę serię książek sióstr Brontë wydawaną przez wydawnictwo MG. Czytałam już opublikowane w niej (po raz pierwszy w Polsce!): „Shirley”, „Lokatorkę Wildfell Hall”, „Agnes Grey”, „Profesora”. Ale były to egzemplarze z biblioteki. Teraz „Jane Eyre” mam na własność i bardzo mnie to cieszy, bo wiem, że będę do niej wracała jeszcze wiele razy w życiu.

Wydawnictwo MG, 2013, egzemplarz recenzencki
Autor przekładu: Teresa Świderska

Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy czytałam tę powieść po raz pierwszy. Wydaje mi się, że już po studiach. Na pewno ogromnie mi się podobała. Co ciekawe niewiele zapamiętałam z fabuły. Ale to dobrze. Czytając drugi raz, czułam się trochę, jakbym to robiła po raz pierwszy. Znałam zakończenie, najważniejsze momenty, ale nie poszczególne sceny. Ponownie odkrywałam to, co ulotne i trudne do określenia – styl Charlotte Brontë. Można komuś opowiedzieć losy Jane Eyre, ale sposobu, w jaki opowiada o nich autorka nie da się odtworzyć. Ja nie umiem. Wciąż zastanawiam się, w czym leży geniusz jej narracji. Lata mijają (pierwsze wydanie miało miejsce w 1847 roku), a ta książka wciąż zachwyca!

Myślę, że trafnie napisał zacytowany na okładce dziewiętnastowieczny filozof i krytyk George H. Lewes; „To jest autobiografia – być może nie w ujęciu nagich faktów i okoliczności, lecz prawdziwego cierpienia i doświadczenia, to właśnie nadaje tej książce urok: dusza przemawia tutaj do duszy; jest to wypowiedź z głębin wewnętrznego zmagania i bólu ducha, który wiele przeszedł”. W „Jane Eyre” wiele jest o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka, cierpieniu. Uniwersalne i ponadczasowe tematy pokazane zostały poprzez los jednej, wyjątkowej kobiety:

„Wielu niezawodnie nazwie mnie malkontentką. Nie moja jednak była to wina. Niepokój leżał w mojej naturze, wzburzał mnie niekiedy do bólu. Wtedy doznawałam ulgi, chodząc wzdłuż korytarza trzeciego piętra tam i z powrotem, bezpieczna w ciszy i samotności, i pozwalając wyobraźni zajmować się jasnymi wizjami, jakie się przed nią jawiły – a liczne one były i promienne. Lubiłam gorączkowe bicie serca, które, co prawda, napełniało je niepokojem, ale też i życiem; a najbardziej kusiło mnie przysłuchiwanie się nigdy niekończącej się opowieści, którą bez przerwy snuła moja wyobraźnia; opowieści tętniącej wypadkami, życiem, ogniem, uczuciem – wszystkim, czego pragnęłam, a w rzeczywistości nie posiadałam.”

Wydaje mi się, że bohaterka w tym fragmencie wyraźnie reprezentuje uczucia, a dalej również poglądy autorki (kiedy porównuje kobiety do mężczyzn i dowodzi ich równości, co w tamtych czasach nie było oczywiste).

Powieść Brontë można podzielić na trzy części: dzieciństwo Jane (u ciotki i w szkole w Lowood), jej młodość (praca guwernantki w Thornfield Hall), pobyt w Moor House (i zakończenie). Środkowa część poświęcona wątkowi miłosnemu wydaje mi się najciekawsza, ale wszystkie napisane zostały wspaniale (np. bardzo wiarygodny jest opis dręczenia, poniżania i bicia ubogiej krewnej). Szczególnie podobały mi się nawiązania do powieści gotyckiej (a raczej zabawa tą konwencją, ciągłe wyprowadzanie czytelnika w pole). Świetna jest scena z cyganką i wróżbami. Jeżeli chodzi o wady, to kilka rozwiązań fabularnych jest mało prawdopodobnych, ale nie przeszkadzają one cieszyć się lekturą.

Kiedy przeczytałam już tyle książek sióstr Brontë, mogę stwierdzić, że ta jest moją ulubioną. Jedynie „Wichrowe wzgórza” w moim odczuciu dorównują jej kunsztem literackim. A właśnie! Powieść Emily Brontë również dobrze byłoby sobie przypomnieć. Mam nadzieję, że wydawnictwo MG również ma ją w planach.

Ocena: 6/6

16 Komentarze

  1. piękna okładka! i się powtarzam, bo to wydawnictwo ma wyjątkowe okładki:) też nie pamiętam kiedy czytałam:)

  2. Od jakiegoś czasu usiłuję się zmobilizować do przeczytania czegoś od pań Bronte, ale wciąż coś staje mi na drodze. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się przeczytać którąś z ich książek :)

  3. Motywujesz, oj motywujesz… Kiedyś już czytałam „Jane Eyre”, ale teraz książka uśmiecha się do mnie ze stosika – bo stwierdziłam, że warto ją odświeżyć :)

    • Wydanie, któremu nie można się oprzeć! :-) Twarda oprawa, piękna okładka, pasująca do treści czcionka, papier wygodny do czytania. Jestem zachwycona. Nie dziwię się, że zakupiłeś. Miłego powrotu do historii Jane.

  4. Oj, czytałam Jane Eyre jak Ciebie chyba jeszcze nie było na świecie (to taki mały żart), ale było to z pewnością bardzo, bardzo dawno temu. Zerknęłam teraz na półkę z książkami i stoi sobie (trochę zakurzona). Chętnie jednak zerknęłabym o do tej, i pewnie to kiedyś zrobię :)

  5. Hmmm… Może z ciekawości przeczytam jeszcze raz? Czytałam jakieś 25 lat temu i bardzo mi się nie podobała. „Wichrowe wzgórza” to też nie moja bajka. :(