Christer Mjåset, Lekarz, który wiedział za dużo

Christer Mjåset przyjeżdża w sierpniu do Sopotu, dlatego cieszę się, że miałam okazję już teraz przeczytać jego książkę. Spotkania z nim na festiwalu Literacki Sopot na pewno nie opuszczę. Ciekawa jestem, jak to się stało, że ten norweski lekarz został pisarzem i gdzie nauczył się tak świetnie pisać.

Christer Mjåset, Lekarz, który wiedział za dużoWydawnictwo: Smak Słowa, 2012
Autor przekładu: Dorota Polska

„Lekarz, który wiedział za dużo” to nie tylko kryminał medyczny, jak informuje na okładce wydawca. Dla mnie to raczej realistyczna powieść obyczajowa (z wątkiem kryminalnym i sensacyjnym), historia mieszkańców niewielkiej wysepki:

„Hitra. Docenienie tej wyspy zajęło mu trochę czasu, ale teraz czuł, że wkradła się do jego serca. Było tu tak dziko. Niezliczoną ilość razy widział orła bielika. Jelenie najzwyczajniej w świecie skakały przez drogę. Było tu też mnóstwo saren, które uwielbiały włazić ludziom do ogrodów i zjadać pączki róż. Przeczytał gdzieś notatkę sporządzoną przez kobietę, która przybyła na wyspę w dziewiętnastym wieku. „Nic wierutnie osobliwego tu nie ma”, stwierdziła. I może miała rację. Hitra nie mogła się poszczycić tak dramatyczną przyrodą, jaka występowała nieco dalej na południe, na wybrzeżu Møre. Tutejszej natury nie dało się określić mianem wybitnej ani spektakularnej, ale idyllicznej bez wątpienia tak. Zawierała przy tym pierwiastek rdzennej norweskości.

No i ci ludzie… Mimo, że przyroda była rdzennie norweska, mieszkańcy Hitry mieli w sobie coś zgoła nienorweskiego.”

Wydarzenia i postaci przedstawione z punktu widzenia lokalnego medyka są niezwykle interesujące. Mads Helmer dokładnie przygląda się ludziom, na podstawie ich wyglądu potrafi postawić wstępne diagnozy. Sam choruje na padaczkę, która bardzo utrudnia mu pracę, dlatego trzyma ją w tajemnicy (tak jak swoją niechlubną przeszłość). Zresztą nie on jeden ma sekret. Mieszkańcy Hitry to zagadkowi ludzie i właściwi każdy z nich coś ukrywa.

Ciężko mi opisać, na czym polega fenomen tej książki. Pozornie wydaje się zwyczajna, opowiada o zwyczajnych ludziach (bez epatowania okrucieństwem). Jednocześnie ma to coś, co przykuwa uwagę czytelnika i sprawia, że czyta się ją niezwykle przyjemnie. Ponad czterysta stron inteligentnej, wciągającej rozrywki. Nie miałam wrażenia, że marnuję czas, czytając kolejny, taki sam jak inne, skandynawski kryminał. Wręcz przeciwnie – to była czysta radość z lektury. Idealna powieść na rozpoczynające się właśnie wakacje. W upalne dni przeniesie Was w środek śnieżnej norweskiej zimy.

Ach! Zapomniałabym napisać o zakończeniu. Nie, nie martwcie się, nie zdradzę go Wam. Chciałam tylko zaznaczyć, że Christer Mjåset to jeden z tych autorów, którzy wierzą w inteligencję swoich czytelników i nie wykładają wszystkiego wprost. Ostatnią zagadkę (w sumie drobnostkę, odpowiedź na jedno zaledwie pytanie) trzeba rozwiązać samemu:

„– Nie domyśliłeś się? Szkoda.”

Powie jedna z bohaterek do Madsa. Jaka to frajda domyślić się samemu!

Ocena: 5/6

6 Komentarze

    • Pamiętam Twoją recenzję :-). A sam pisarz jest nieprzyzwoicie utalentowany, uważam. Nie dość, że lekarz, to jeszcze pisarz. A czy przystojny, przekonamy się na spotkaniu :-)

  1. Też lubię z tych wątków kryminalnych, czy sensacyjnych budować sobie obraz współczesnego świata. A swoją drogą nawiązując do powyższego wpisu – ciekawe, czy uroda pomaga w pisaniu? Chociaż pewnie autor będzie oblegany podczas Literackiego Sopotu, nie tylko ze względu na interesujący kryminał, który napisał…

    • W skandynawskich kryminałach wątki obyczajowe i społeczne są zazwyczaj dobrze rozbudowane i to mi się bardzo podoba. Książka Christera Mjåseta ma sporo wspólnego (przy wszystkich różnicach) z twórczością bardzo lubianego przeze mnie Johana Theorina. To zakorzenienie w opisywanym miejscu, obraz lokalnej społeczności, świetne charakterystyki ludzi, napięcie, zwodzenie czytelnika na manowce. Super!

      Ciekawa jestem, czy autor będzie na festiwalu oblegany. Wydaje mi się, że u nas (również w blogosferze) nie było o nim głośno. Ale mam nadzieję, że po Literackim Sopocie to się trochę zmieni :-)

      A czy uroda pomaga w pisaniu, to ciekawe pytanie. Bohater książki raczej nie ma powodzenia u kobiet, jest nieśmiały, dobroduszny. Podczas czytania zastanawiałam się, ile ma wspólnego z autorem.

  2. ostatnio zwracam się ku sensacji i ta książka mnie ciekawi:) już się jej przyglądam od pewnego czasu… zaciekawiłyście mnie i poszukam zdjęć autora;)