BiblioCamp 2013. Co biblioteka w Gdańsku robi dla blogerów? – relacja

Tegoroczny BiblioCamp zaczął się dla mnie w niezwykły sposób. 7 maja 2013 poszłam na spotkanie do biblioteki przy ul. Mariackiej w Gdańsku, a tam Tomasz Nadolny, mówiąc o trójmiejskiej blogosferze, niespodziewanie wspomniał również o moim blogu „Co warto czytać?”. Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie. I radość. Nagranie wideo można zobaczyć na blogu Ewy Kowalskiej. Po obejrzeniu będziecie wiedzieli dużo o BiblioCampie, Blog Forum Gdańsk i o blogach z Gdańska, Gdyni i Sopotu. Nie będę Wam opowiadała o wszystkich bibliocampowych wydarzeniach (program był przebogaty: „Miasto w sieci”„Dzieci dla sieci”, „Kultura w sieci”), chciałabym się skupić na kilku, w których wzięłam udział, by pokazać, jak wiele Wojewódzka i Miejska Biblioteka w Gdańsku robi dla blogerów.

BiblioCamp

www.bibliocamp.info

BiblioCamp to po pierwsze darmowe warsztaty. Profesjonalnie poprowadzone dotyczyły w tym roku praktycznych i potrzebnych tematów. Byłam na dwóch. Od Grzegorza Stunży, który poprowadził „Legalnie i twórczo. Prawo autorskie w sieci?” dowiedziałam się, jak używać treści na licencjach Creative Commons (CC) i gdzie je znajdować. Od Macieja Rynarzewskiego, prowadzącego zajęcia pt. „Less is more, czyli nowoczesny blog lub strona internetowa od A do Z” dostałam (tak jak wszyscy uczestnicy) całą listę przydatnych narzędzi i linków oraz mnóstwo porad praktycznych, np. jak stworzyć własne logo. Wiem też dzięki niemu, co jest obecnie modne w Internecie (np. płaski design, responsywność, sztywne menu na górze strony), a co już nie (choć nie przywiązuję do tego wielkiej wagi).

Drugim ważnym dla mnie elementem BiblioCampu były spotkania z blogerami piszącymi o Gdańsku („Gdańskie blogi i co z nich wynika?” z udziałem Tomasza Struga i Jarosława Wasielewskiego) oraz dyskusja blogerek książkowych (Dagny Kurdwanowskiej i Any Matusevic) z przedstawicielami wydawnictw („Literacki networking, czyli dobre praktyki we współpracy bloger-wydawca”). Cały blok „Kultura w sieci” można obejrzeć w sieci (jakże mogłoby być inaczej?).

BiblioCamp pokazał mi, jaki potencjał tkwi zarówno w bibliotece i bibliotekarzach, jak i w blogerach i blogosferze. Oryginalny pomysł i świetna organizacja to dzieło WiMBP w Gdańsku (a w szczególności zatrudnionej tam bibliotekarki Alicji Lipińskiej), prelegenci i uczestnicy to w dużej mierze blogerzy. Efekt? Interesujące, nieszablonowe dyskusje, integracja blogosfery i kto wie, co jeszcze z tego za jakiś czas wyniknie?

Już teraz zapraszam Was na wywiad z Alicją Lipińską na temat BiblioCampu, który ukaże się niedługo na moim blogu. Dzięki niemu będziecie mieli szansę dowiedzieć się o tym projekcie z samego źródła.

14 Komentarze

  1. Świetna inicjatywa. To fantastyczne, że tak dużo się u nas w Gdańsku dzieje! Blok „Kultura w sieci” oglądałam online. Poraziło mnie, że wydawcy nie potrafią wykorzystać potencjału blogerów książkowych; myślę, że to lenistwo marketingu i brak pomysłów na niebanalną promocję. Miejmy nadzieję, że to się zmieni ;-)

    • Cieszę się, że oglądałaś „Kulturę w sieci” online. Im więcej osób zobaczy BiblioCamp w Internecie, tym większe będzie miał znaczenie :-).

      A Gdańsk naprawdę lubi blogerów! Blog Forum Gdańsk i BiblioCamp to dwa największe na to dowody!

      Co do współpracy blogerów z wydawnictwami, to na pewno będzie się ona rozwijać i w przyszłości powinna wyglądać bardziej profesjonalnie :-).

  2. Powiem tak, w ostatnim czasie niezbyt dobrze czuję się w blogosferze. Nie jest to to samo, czego doświadczałam jeszcze kilka miesięcy temu. Blogerzy stają się coraz bardziej agresywni. Nie można publicznie na forum napisać tego, co się naprawdę myśli, bo natychmiast jest się napiętnowanym i odzywa się wręcz nienawiść wobec osoby, która ma swoje zdanie. Niektórzy blogerzy przestają liczyć się z uczuciami innych, jakby zapominali, że ten, kto komentuje jest żywą osobą, a nie jakimś automatem, który komentarz wystawia. Dlatego postanowiłam się wyciszyć i zająć się sprawami, które naprawdę dają mi spełnienie i rozwój. Nie czuję się częścią blogosfery, niestety. Obecnie prowadzę bloga tylko dlatego, że jest to niezbędne w kwestii promocji tego, czym się zajmuję. Przykro mi to stwierdzić, ale moim zdaniem blogosfera nie zmierza w dobrym kierunku, bo do tego doprowadzili ludzie. Dlatego mnie nie interesują tego typu spotkania, a blogerką w tym momencie jestem tylko z nazwy.

    • Ostatnio doszłam do wniosku, że dyskusje w Internecie są trudne, łatwiej w nich o nieporozumienia, niż wtedy, gdy rozmawiamy twarzą w twarz. Dlatego mnie spotkania „na żywo” z blogerami bardzo interesują, wierzę, że może z nich wyniknąć dużo dobrego.

      A jeżeli chodzi o blogosferę, to sama po sobie widzę, jak przeżywam opinie innych, komentarze, wpisy na blogach, jak bardzo biorę wszystko (głównie krytykę) do siebie. Po dwóch latach blogowanie nadal nie jest proste.

      Nie wiem, co jeszcze napisać. To pewnie temat na długą rozmowę.

      • Sporo zależy od nas. Jeśli nie będziemy popierać hejterów, zwracać uwagi na uczucia innych, to nie będzie lepiej. A warto mieć swoje zdanie, tylko pamiętać właśnie o tym, że mamy do czynienia z ludźmi.

  3. Chyba dużo zależy od tego, czy traktuje się blog jako wewnętrzną ekspresję czy jako biznes. Ale wypowiadanie się we własnym imieniu to i tak komfort – można wtedy pozwolić sobie na szczerość. Gorzej, jeśli pracuje się w dużej firmie i to ją reprezentuje się na blogu, FB itp. Uprzejme odpowiadanie na „chore” komentarze wymaga czasem nadludzkiego wysiłku. Na prywatnym blogu można napisać „Spadaj na drzewo!”, na firmowym to wykluczone.

  4. Ja też bym tak nie napisała :-), ale przyznam, że nie raz czułam mrowienie w palcach i słyszałam podszepty szatańskie, odpowiadając na wredne komentarze;-)
    Hi, hi, hi. Pozdrawiam!

    • Przypomniało mi się, jak parę lat temu (jeszcze jak pracowałam w szkole) wzięłam udział w radzie pedagogicznej szkoleniowej pt. „Jak rozmawiać z rodzicami, żeby nie bolało?” (głównie dotyczyła asertywności). Można by ten temat sparafrazować i zrobić warsztat dla blogerów: „Jak pisać komentarze, żeby nie bolało?” :-)

      Dziękuję za Twoje komentarze! Super, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami. Pozdrawiam serdecznie!

  5. Fajna akcja:) w większym mieście pewnie ciekawiej to wychodzi. u nas biblioteka na razie nic podobnego nie robi:)

    • Na razie :-). Ale kto wie, co będzie w przyszłości? Mam nadzieję, że BiblioCamp będzie „zaraźliwy” i inne biblioteki również rozpoczną współpracę z blogerami.

  6. Bardzo ciekawa inicjatywa :) A co do blogosfery: gdzie są ludzie, tam zawsze pojawią się jakieś złe emocje. I masz rację, nie jest łatwo się od tego odciąć…

    • Mam nadzieję, że takich inicjatyw łączących instytucje kultury (nie tylko biblioteki) i blogosferę będzie w przyszłości więcej :-)

      A co do samej blogosfery to jestem ciekawa, jak będzie wyglądała w przyszłości. Jak długo blogowanie będzie nam sprawiało przyjemność i będzie potrzebne?