Magdalena Kozak, Paskuda & Co.

 

Magdalena Kozak, Paskuda & Co

Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2012

 

Zabawne opowiadania o smoku (dokładniej młodej smoczycy – Paskudzie, zwanej Pasią), Księżniczce uwięzionej przez ojca w wieży i Strażniku. Najpierw publikowane były w internetowym magazynie „Fahrenheit” (od 2003 roku), teraz zostały zebrane w jednym tomie. Co ciekawe, pierwsze z nich pt. „Nuda” to debiut autorki.

„Paskuda & Co.” od pierwszych stron skrzy się humorem i zaciekawia. Świetna lektura na smutne dni:

 

Strażnik zapatrzył się gdzieś w pole.

Oo… – powiedział sennie. – Znowu jedzie. Jakieś coś.

Księżniczka wbiła wzrok w dal. Dostrzegła mikroskopijną kropkę na horyzoncie.

Aha – potwierdziła. – Ale może to nie do mnie… – pocieszyła się złudnie.

Daj spokój – zrugał ją Strażnik. – Ile chcesz tu siedzieć, co? Lata lecą, a ty ciągle w tej Wieży. Inne w twoim wieku to już mają mężów i dzieci, i w ogóle… Stroją się, na bale chodzą… – podpuszczał ją sprytnie.

Ziewnęła.

I dzień w dzień muszą się uśmiechać do jakiegoś palanta, kłaniać mu się w pas i mówić: o tak, panie mężu – rzuciła z pogardą. – Brrrr… Nie dla mnie.”

Trudno uniknąć porównań ze Shrekiem zarówno ze względu na tematykę, jak i gatunek. Filmów animowanych nawiązujących do baśni, z żartami i aluzjami skierowanymi do dorosłych, mieliśmy w ostatnich latach wiele. Jednak tego typu książka to dla mnie miłe zaskoczenie.

Bardzo lubię tzw. „retelling” (choć samo słowo jest niezręczne), czyli ponowne opowiedzenie znanej historii. Magdalena Kozak sięgnęła po motyw księżniczki w wieży, jednak przedstawiła go za pomocą współczesnego języka (do tego w tekście znalazło się parę wulgaryzmów). Sytuacje, z którymi zmagają się bohaterowie są nietypowe, np. nuda, pryszcze, rycerz-gej, rycerz w depresji, trubadur śpiewający „Heeej dziewczyynooo… Spóóójrz na miiisiaaaa….”. Są też w niektórych tekstach charakterystyczne dla tej pisarki akcenty wojskowe, np. oddział Czarnych Mścicieli ochraniający WuWuPa (Wyjątkowo Ważna Persona), czy Zielone Demony na manewrach w lesie. Króluje humor, lekkość, zabawa plus szczypta romantyzmu.

Wszystkie opowiadania są ze sobą powiązane, tworzą jedną fabułę, a zakończenie sugeruje, że możemy spodziewać się kontynuacji (którą z chęcią przeczytam). Autorka na swoim blogu napisała, że to będzie niespodzianka. Bajek dla dużych dziewczynek i chłopców nigdy dość!

Ocena: 5/6

 

10 Komentarze

  1. @ksiazkowka
    Tak! Są w sam raz, żeby się zrelaksować np. w weekend po ciężkim tygodniu pracy :-).

  2. Ja jednak wolę oryginalne wersje, a te retellingi mnie trochę przerażają, bo czasami odkształcają to, co jest naprawdę ważne ;-) Poza tym, jak czytam w recenzji, że książka zawiera wulgaryzmy, to też mnie to odstrasza. Nie twierdzę oczywiście, że nie powinno ich być w literaturze, ale wszystko z umiarem. :-)

  3. @krainaczytania
    Oryginalne wersje też lubię :-).
    Retellingi (ładnie to odmieniłaś, zapamiętam) jako zabawa z konwencją według mnie pasują do naszych czasów, w których trudno wymyślić coś nowego.
    Zgadzam się, że mogą odkształcać to, co jest naprawdę ważne. Żart zastępuje tradycyjne wartości.
    Co do wulgaryzmów to mi np. bardzo się podoba jak używa ich Andrzej Sapkowski – inteligentnie, z wyczuciem. W tej książce Magdaleny Kozak na pewno nie są one konieczne. Można by je złagodzić i nic by się nie stało.

  4. Czasami warto sięgnąć do literatury innej, rozbawił mnie Twój wpis, więc chyba kiedyś zatrzymam się na chwile nad taka książką. Może to będzie po części powrót do lat dzieciństwa? Chociaż zapewne w innym kontekście.

  5. @ewfor
    Polecam „Paskudę…” :-). Staram się czytać różne książki, żeby nie poczuć przesytu żadnym gatunkiem, ale takie zabawne trudno znaleźć.

  6. zastanawiałam się nad nią… ale opowiadania? w sumie zaczynam się przekonywać do opowiadań, a skoro zabawne…

  7. @polonisty
    Bardzo zabawne! Myślę, że będą Ci się podobały :-).