Elizabeth Gaskell, Ruth

 

Elizabeth Gaskell, Ruth

Wydawnictwo MG, 2013, egzemplarz recenzencki

 

Nowość, którą dostałam od Wydawnictwa MG (i za którą bardzo serdecznie dziękuję!). W oryginale opublikowana została w 1853 roku. Po polsku ukazała się więc po 160 latach. Czy warto było ją wydawać? Czy warto ją przeczytać? Zdecydowanie tak!   

Seria „Pierwsze Polskie Wydania” jest jedną z moich ulubionych, ponieważ uwielbiam dziewiętnastowieczne powieści. Z radością sięgnęłam po wydane w niej książki Anne Brontë („Lokatorka Wildfell Hall”, „Agnes Gray”) i Charlotte Brontë („Shirley”, „Profesor”). Byłam ciekawa, czy proza Elizabeth Gaskell (autorki biografii Charlotte Brontë i jej przyjaciółki) przypomina choć trochę twórczość sióstr Brontë.    

„Ruth” liczy sobie ponad pięćset stron, wciągnęła mnie w swój świat tak mocno dopiero po dwustu pięćdziesięciu, kiedy obok tytułowej bohaterki pojawiła się druga ważna postać – Jemima. Do stylu pisania Elizabeth Gaskell musiałam się przyzwyczaić (jego cechą charakterystyczną są liczne cytaty z Biblii i przykładanie ogromnej wagi do zagadnień moralnych). Początkowo nie wiedziałam, do czego jej opowieść zmierza. Myślałam, że będzie to historia „kobiety upadłej” (i pewnie można ją tak nazwać), jednak w sumie okazała się czymś więcej.   

Streszczenie fabuły można znaleźć na okładce i w Internecie, jednak zdradza ono bardzo dużo, ponad połowę wydarzeń. Ja ograniczę się do opowiedzenia początku. Ruth Hilton pracuje jako uczennica krawcowej. Ma szesnaście lat, jest sierotą. Przypadkiem poznaje pana Bellinghama (starszego od siebie o siedem lat), który zauroczony jej wyglądem stara się widywać ją jak najczęściej. Wiele nie trzeba, by spragniona odrobiny dobroci i ciepła samotna dziewczyna się w nim zakochała:

 

„Ruth była niewinna i czysta jak śnieg. Słyszała o tym, że ludzie się zakochują, ale nie znała ani zwiastunów ani objawów tego uczucia; ani też nie zaprzątała sobie nimi zbytnio głowy. Dni jej wypełniał smutek, nie dopuszczając jakichkolwiek myśli pogodniejszych od rozważań o bieżących obowiązkach ani żadnych wspomnień szczęśliwych czasów, które odeszły. Ale ów okres nicości po stracie matki, kiedy i ojciec był martwy za życia, sprawił, że tym goręcej ceniła i lgnęła do przejawów ciepłego uczucia – wpierw ze strony Jenny, teraz zaś pana Bellinghama.”

Co wyniknie z tego uczucia?  

Największą zaletą tej książki jest jej głębia. To nie historia romansu z happy endem. Raczej powieść z morałem. Problemy winy i odkupienia, prawdy i kłamstwa, konsekwencji popełnionych czynów zostały przedstawione w sposób bardzo dokładny i wiarygodny. Elizabeth Gaskell przedstawia również całe małomiasteczkowe środowisko i jego zachowania. Bohaterowie są świetnie sportretowani (nie tylko Ruth, ale i postaci drugoplanowe, np. służąca Sally czy bogaty pan Bradshaw). Zwroty akcji są przemyślane, a napięcie stopniowane powoli, by przy końcu książki osiągnąć apogeum.

Już zaczynam się rozglądać za innymi książkami Elizabeth Gaskell!

Ocena: 5+/6

 

19 Komentarze

  1. No cóż mogę rzec? Chcę bezapelacyjnie, zwłaszcza że teraz jakoś tak trochę posiedzę w XIX wieku :-) Autorki zupełnie nie znałam, a książki tym bardziej. Dzięki, że wyszukujesz takie śliczności ;-)

  2. @krainaczytania
    Ja też nie słyszałam wcześniej o tej autorce. Teraz bardzo się temu dziwię i szybko planuję nadrobić zaległości :-). Cieszę się, że polubiłaś klasykę!

  3. Jest w kręgu moich planów zakupowych. Chętnie przeczytam :)

  4. Fantastycznie się zapowiada! Bardzo chętnie bym przeczytała. Lubię takie staroświeckie historie, trącą myszką i jednocześnie są niewinne i czyste jak śnieg, jak Ruth ;p

  5. Super, też czekam na swój egzemplarz, cieszę się bardzo, że książka tak Ci się podobała! Ja czytałam Gaskell „Żony i córki” na razie :)

  6. To się nazywa spóźniona nowość… Ale sporo jest książek, które nie miały okazji wcześniej do nas trafić. Czy „Ruth” przypomina Bronte, czy nie? Bo przyznam, ze właśnie dlatego nie zdecydowałam się na tę książkę, gdyż bałam się podobieństwa prozy Gaskell do słynnych sióstr…

  7. Ten gość to ja, nie wiem czemu mnie przeglądarka nie zapamiętała :p

  8. Widzę, że może być ciekawą lekturą. Tym bardziej dzięki, że sam bym po nią nie sięgnął.

    Pozdrawiam i Wesołych Świąt

  9. Hehe, no to się nazywa zapłon. Ale wydawnictwo MG robi wspaniałą zapłatę i chwała im za to!!

  10. ale oni mają świetne okładki, już po raz kolejny to piszę, ale to wydawnictwo naprawdę się stara. Sama książka też wydaje się ciekawa:)

  11. @bookfa
    Tak, właśnie taka jest Ruth! :-) Tez lubię takie właśnie historie.

  12. @Książkozaur
    Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii! Ja dziś skończyłam czytać „Północ i południe” Elizabeth Gaskell i na pewno przeczytam inne jej książki! :-)

  13. @dofifi
    To trudne pytanie :-). Każdy dobry pisarz jest inny, ma swój styl. Dla mnie jest jednak coś podobnego w powieściach sióstr Bronte (szczególnie Charlotte) i Elizabeth Gaskell. Może jest to urok dziewiętnastego wieku, tamtej mentalności, którą tym pisarkom udało się uchwycić? Jednak różnica jest wyraźna w sposobie narracji, tematyce. Elizabeth Gaskell bardziej interesowała się problemami moralności, społecznymi. Dla mnie jej proza jest wielkim odkryciem.

  14. @Andrew Vysotsky
    Mi „Ruth” podobała się bardzo. Choć nie był to zachwyt od pierwszej strony, a od połowy. Myślę, że na pewno ją zapamiętam ze względu na jej wymowę.
    Bardzo dziękuję za życzenia i pozdrawiam poświątecznie!

  15. @avo_lusion
    Zgadzam się! Mam nadzieję, że wydadzą jeszcze wiele „zapomnianych” dzieł :-).

  16. @polonisty
    Okładki również mi się bardzo podobają! Do tego ta porządna twarda oprawa!
    PS Tylko zastanawiam się czy ta akurat pasuje do treści „Ruth”. Mnie trochę zmyliła. Sugeruje świadome zerwanie z konwenansami.

  17. @ksiazkowka
    Okropne! Tyle straconych lat! Zastanawiam się, czemu nikt tego wcześniej nie wydał?