Johan Theorin, Smuga krwi

 

Johan Theorin, Smuga krwi

Wydawnictwo: Czarne, 2012

 

Johan Theorin to moim zdaniem obecnie najlepszy skandynawski autor kryminałów (choć jego utwory typowymi kryminałami nie są, i może to jest ich największą zaletą?). „Smuga krwi” to trzecia jego książka, którą przeczytałam po „Zmierzchu” i „Nocnej zamieci”. Wiedziałam już czego się spodziewać: niespieszne tempo akcji, kilku bohaterów, osiemdziesięciolatek Gerlof w roli detektywa-amatora i najważniejsze: miejsce akcji – alwaret, wyspa Olandia. I jeszcze ten nastrój!

Tym razem akcja koncentruje się wokół Pera Mornera, jego dzieci (zamkniętego w sobie syna Jespera i chorej córki Nilli) oraz ojca po udarze (Jerry’ego Mornera). Poznajemy także sąsiadów Pera: Vendelę i Maxa Larssonów (dużo miejsca zajmuje opis dzieciństwa Vendeli). Natomiast w życiu Gerlofa następuje duża zmiana: czuje, że nie zostało mu już dużo czasu i wyprowadza się z domu opieki w Marnas i wraca do Stenviku.

„Smuga krwi” ma wiele cech wspólnych z poprzednimi utworami Johana Theorina należącymi do tzw. „kwartetu olandzkiego”. Są też różnice. W tej części bardzo często wspomina się o elfach i trollach, legendarnych stworzeniach zamieszkujących alwaret. Vendela wierzy w ich istnienie i często odwiedza „kamień elfów”, by złożyć na nim ofiarę i wypowiedzieć życzenie. Żona Gerlofa w swoich pamiętnikach wspomina, że odwiedzał ją troll z kamieniołomu. Ale nie tylko te tajemnicze baśniowe wątki wydały mi się czymś nowym. Także bardzo realistyczny temat przemysłu pornograficznego w Szwecji niespodziewanie odgrywa w tej książce dużą rolę, a autor w podziękowaniach wymienia dwa reportaże, które miały wpływ na napisanie powieści (i to widać).

Można się zastanawiać, czy wiosna na alwarecie jest tak samo ciekawą porą roku jak opisane wcześniej zima i jesień. Dla mnie każda powieść dziejąca się na Olandii napisana przez Theorina będzie ciekawa. Chociaż kolejne nie mają już tego „uroku nowości”, nadal lubię sobie wyobrażać rozległą wapienną równinę:

 

Gdy kwadrans później zjechali z mostu Olandsborn i skręcili na północ, na płaskiej wyspie otoczyła ich przyroda o żółtobrązowej barwie, przypominająca krajobraz na granicy między zimą i wiosną. Wieczorne słońce oświetlało rowy, z których wyglądały kwitnące zawilce i podbiały, ale po obu stronach drogi wciąż widać było połacie skrzącego się śniegu. Z kolei śnieg, który już stopniał w słońcu w głębi alwaretu, zaczynał tworzyć duże jeziora. Szemrzące wiosenne strumyki wpływały z nich w poszukiwaniu morza.

Wodny świat. Dokoła nikogo nie było, jedynie gromady czajek i zięb.”

Alwaret, jego mieszkańcy, ich przeszłość i teraźniejszość tworzą jedną historię, którą Johan Theorin wspaniale opowiada. Może jedynie jakiegoś zaskoczenia w zakończeniu lub mocnego punktu w trakcie opowieści mi zabrakło.

Ocena: 5/6

 

12 Komentarze

  1. Ja bym tutaj dodała, że „najlepszy skandynawski autor spośród tych, których książki czytałaś”, bo tak sobie myślę, że może gdzieś tam są ukryci jeszcze lepsi od niego. ;-) Sama trochę eksperymentuję z literaturą skandynawską i pewnie do Theorina za jakiś czas też dotrę ;-)

  2. Pamiętam, że tę książkę polecała również Padma. Skoro zachwycasz się nią podobnie jak ona, będę jej szukać, bo to dla mnie dwie ważne rekomendacje :)

  3. @krainaczytania
    Masz rację, to miałam na myśli. Czytałam (albo racze w większości „próbowałam czytać”) już książki różnych skandynawskich autorów kryminałów: Mankella, Nesbo, Nessera, Larssona, Arnaldura Indridasona, Sjöwall i Wahlöö, Lackberg, Perssona… (może kogoś nie pamiętam). Ale Johan Theorin z nich wszystkich pisze według mnie najlepiej :-).

  4. @avo_lusion
    Theorin to autor u nas chyba jeszcze niedoceniany, przynajmniej patrząc po bibliotekach. „Smuga krwi” znajduje się tylko w jednej bibliotece w całym Gdańsku. Bardzo mnie to dziwi. Dobrze, że blogerzy chwalą Theorina – mnie do niego przekonała Bookfa, a jeżeli chodzi o „Smugę krwi” to najbliższa mi jest recenzja Młodej Pisarki. To ona mi uświadomiła, że w tej akurat książce pisarz poszedł trochę w ślady kolegów autorów kryminałów poruszających problemy społeczne. Polecam jej tekst:
    mlodapisarkaczyta.blox.pl/2012/04/Smuga-krwi-Johan-Theorin.html

  5. Ja jeszcze „Smugi” nie czytałem, czas zatem wrócić do Theorina !

  6. @tommyknocker
    Myślę, że Ci się spodoba! Ja już czekam na kolejną jego książkę, podobno ma zostać wydana w tym roku :-).

  7. W marcu, zaproszony przez naszą bibliotekę przyjedzie na spotkanie z czytelnikami :)

  8. @bookfa
    Zazdrościmy! Nie wiem, jak namówić bibliotekarzy w Polsce, żeby Theorina zaprosili również do nas… Może trzeba zacząć zbierać podpisy albo coś? ;-).
    Czekam na Twoją relację!

  9. Uwielbiam literaturę skandynawską. Gdyby tylko nie ten ich klimat… ;) Autora nie znam, więc dzięki za zwrócenie na niego uwagi. Pozdrawiam serdecznie :)

  10. @Andrew Vysotsky
    Jestem ciekawa, jak ocenisz Theorina :-).
    A co do klimatu, to mieszkać bym tam na stale nie chciała, ale naturę, widoki, mają przepiękne. I może właśnie ten „klimat” sprawia, że książki skandynawskich autorów są u nas takie popularne? Może to ten ich smutek (piszę „smutek” choć nie wiem, jak to dokładnie określić) tak nas pociąga?
    Pozdrawiam serdecznie!

  11. to jest okładka z 2012?! jakoś nie mogę się przybrać do tego autora:( ale kiedyś spróbuję :)

  12. @polonisty
    Niestety to jest właśnie okładka z 2012 roku. Myląca prawda? I zniechęcająca potencjalnych czytelników. A autor naprawdę dobry. Mam nadzieję, że kiedyś się przekonasz :-).