Julia Hartwig, Gorzkie żale

 

Julia Hartwig, Gorzkie żale

Wydawnictwo A5, 2011

 

Można mieć 90 lat i pisać wyjątkowe wiersze. Tomik „Gorzkie żale” cały poznaczyłam plastikowymi samoprzylepnymi karteczkami: żółtymi, czerwonymi, niebieskimi. Czerwone to trzy najlepsze wiersze („Albo”, „Wiersz zapomniany”, „Sekrety”), niebieskie – siedem bardzo dobrych („Rozliczanie”, „Rozpoznawanie”, „Do samej siebie”, „Próby”, „Odloty”, ,,Gorzkie żale”, „Nie zawsze”), żółte – siedem inspirujących i oryginalnych fragmentów, a pozostałe teksty są po prostu dobre. Ogólnie, jak na 45 utworów, zużyłam bardzo dużo zakładek. I tak wiele wersów chciałabym zapamiętać na zawsze.

Najprościej byłoby tu po prostu przepisać wybrane teksty, żebyście sami mogli się nimi zachwycić i nie musieli wierzyć mi na słowo, że są wspaniałe. Streszczanie poezji wychodzi mi jeszcze gorzej niż streszczanie prozy. Ponieważ ten blog nie ma być zbiorem cytatów, ale zbiorem moich opinii postaram się jednak napisać coś od siebie, posługując się zaledwie kilkoma cytatami.

O tym, że uwielbiam wiersze Julii Hartwig już wspominałam przy okazji lektury jej zbioru „Nim opatrzy się zieleń” (choć mam wrażenie, że wciąż nie wyczerpałam tego tematu). „Gorzkie żale” to utwory poświęcone zmarłym, wspomnieniom, śmierci, samotności, podsumowaniu życia, rozliczeniom. To mądre i piękne teksty o prawdzie, dzielności, nadziei, radości. Pełne emocji, trudu życia i zrozumienia jego sensu są frazy typu: „pamięć jak egzekutor bólu nas nie odstępuje” („A może”), „I choć twój smutek jest nieprzerwany/ jak pruty z dnia na dzień sweter/ przyjdzie taka chwila że poczujesz się wolny” („Sekrety”), „Dziękuję ci za ciernisty dar samotności/ I choć samotność miała być/ jak ziemia nieurodzajna/ jak pustynia/ to jednak wyrósł na niej krzew” („Dar”). Inne są „teksty-olśnienia” (tak je nazwałam), w których poetka przekazuje swoje bardzo ważne spostrzeżenia, np.: „Żadne świadectwa nie są dość wiarygodne/ my sami musimy zaświadczyć istnienie/ Nie jest tożsamy nasz świat” („Tyle”), „Jak łatwo przychodzi nam pewność/ że oczekiwania się spełniają/ powolny krok w spokojny dzień/ łaska deszczu przyjaźń pewność że się obudzimy” („Nawet muzyka”). Ostatni wiersz, „Nie zawsze”, jest jakby pożegnaniem, jak refren powracają w nim słowa „do widzenia”.

„Gorzkie żale” przypominają mi inny tomik Julii Hartwig – „Obcowanie” (1987), najlepszy w jej dorobku. Łączy je piękno języka, mądrość słów, uniwersalność przekazywanych doświadczeń. Różni bardziej osobisty ton nowszego zbioru (w wielu utworach można domyślać się wspomnień o zmarłym mężu) i jego perspektywa, podmiot liryczny zdaje się patrzeć wstecz. „Obcowanie” zachwyca mnie formą i treścią, „Gorzkie żale” odciska się bardziej na moich uczuciach. Do obu zbiorów na pewno będę jeszcze wracała wielokrotnie (oba kupię, bo egzemplarze biblioteczne to za mało), by je lepiej zrozumieć, przeżyć, zapamiętać.

 

4 Komentarze

  1. Byłam w sobotę na musicalu w Teatrze Polskim, którego teksty to wiersze Szymborskiej. Coś cudownego. Zrozumiałam wtedy, że poezja mówiona, śpiewana, czytana na głos ożywa i ma wielką moc, której ja nie czuję, czytając ją w ciszy… heh, może kiedyś uda ci się zobaczyć ten spektakl, ja wciąż jestem pod dużym wrażeniem! A Hartwig jest wspaniała…

  2. @krainaczytania
    Rozumiem, ale co jakiś czas będę próbowała Cię zachęcić :-). Julia Hartwig jest wspaniałą poetką!

  3. @avo_lusion
    Ja byłam ostatnio na kilku wieczorach autorskich i doszłam do takiego samego wniosku. Poezji czytanej na głos nie da się z niczym porównać. Nawet zaczęłam sobie sama w domu czytać głośno :-).
    A ten musical bardzo chciałabym zobaczyć!