Agnieszka Steur, Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie

Agnieszka Steur, Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie, tom I

Wydawnictwo: Poligraf, 2013

To rewelacyjna (i rewolucyjna) książka dla młodzieży. Choć nie poznałam się na niej od pierwszej strony, a trochę później. Jestem przekonana, że „Wojna w Jangblizji” powinna trafić (i kiedyś trafi) do kanonu lektur szkolnych. Podczas czytania od razu układały mi się w głowie scenariusze lekcji, tematy do dyskusji z uczniami (to przyzwyczajenie, zostało mi, mimo że już nie pracuję jako nauczycielka). Agnieszka Steur poruszyła w swoim debiucie powieściowym bardzo ważny temat, aktualny i potrzebny – mowa o tolerancji i dyskryminacji rasowej. Powieść z wątkami fantastycznymi okazała się idealnym gatunkiem, by przedstawić coś więcej niż tylko fascynujące przygody baśniowych postaci w niezwykłym otoczeniu.

Niestety nie mogę zdradzić Wam za dużo. „Wojna w Jangblizji” pełna jest tajemnic odkrywanych przez autorkę stopniowo. Najlepiej będzie, gdy sami o nich przeczytacie. I to mi się bardzo spodobało – widać, że fabuła została oparta na solidnym i przemyślanym planie, który jest konsekwentnie realizowany. „W Tamtym Świecie” to dopiero pierwsza część, więc wiele jeszcze przed czytelnikami.

Pierwsze rozdziały poświęcone zostały królowej Zarze. Władczyni Jangblizji uwięziona w wieży wspomina przeszłość swojego królestwa i rozważa przyczyny klęski w wojnie ze Szmaragdową Panią. Jest samotna, opuszczona i bardzo nieszczęśliwa (nie wie, co stało się z jej mężem, martwi się o dzieci). Jej opowieści powoli (dla mnie trochę za wolno, bo jestem niecierpliwa) przygotowują nas do przyjrzenia się głównemu wątkowi.

Powieść wciągnęła mnie od czwartego rozdziału, od którego akcja zaczęła koncentrować się na młodych bohaterach. Dzieci królowej Zary: książę Roan i księżniczka Nana, ich przyjaciel Fitels oraz rodzeństwo: Dawid i Ewa szybko stali się dla mnie postaciami bliskimi i realnymi, których losy autentycznie mnie zainteresowały. Tamten Świat (czyli nasz świat) widziany oczyma chroniących się w nim Jangblizjan (nie tylko książąt Roana i Nany, ale ich opiekunów: Owcowatej Irys i Koniowatego Martonusa) pokazany został jako miejsce pełne wad (morderstw, brudu, spalin) i jednocześnie pod pewnymi względami jako wzór. Okazuje się bowiem, że Jangblizja nie dla wszystkich jest rajem, a jedno z jej starych praw jest wyjątkowo okrutne.

Na koniec warto wspomnieć o pięknych ilustracjach. Każda idealnie pasuje do treści. Szczególnie ta na okładce. Możecie je obejrzeć na stronie internetowej książki:
http://www.wojnawjangblizji.com/
Znajdują się tam również fragmenty czwartego rozdziału, które od razu możecie przeczytać.

A ja już nie mogę się doczekać kontynuacji! I jestem bardzo szczęśliwa, że taką oryginalną powieść otrzymałam od Agnieszki Steur. Bardzo serdecznie za nią dziękuję! To miłe, kiedy autor chce znać Twoje zdanie o swojej powieści, a gdy jest to autor wybitny, radość jest wielka!

Ocena: 5+/6

8 Komentarze

  1. Zgadzam się z tobą w 100%. Książka jest FANTASTYCZNA, ma szansę stać się hitem, jeżeli tylko będziemy ją promować. A warto!!

  2. @avo_lusion
    Będę promować gdzie się da! Zacznę od znajomych i bibliotek :-).

  3. Nic dodać, nic ująć :-) Aga ma talent i tyle. Mnie dodatkowo zachwyciły jeszcze ilustracje pani Ewy. Coś pięknego :-)

  4. @krainaczytania
    Tak, wielki talent i jej historia na pewno spodoba się młodym czytelnikom (i tym trochę starszym też) :-). A ilustracje piękne i wspaniale dopasowane do treści. Aż chciałoby się zobaczyć ich więcej (najlepiej dla każdego bohatera oddzielną i jeszcze kilka z poszczególnymi scenami i miejscami).

  5. A myślałam, że jeszcze mamy 2012r… – sądząc po okładce, parę dni gdzieś zgubiłam :) Książka mi się skojarzyła z „Opowieściami z Narnii”. Mam nadzieję, ze jest równie interesująca.

  6. @dofifi
    Trochę dziwnie się czułam wpisując ten „2013″ rok :-). Taka data, bo książka ma oficjalną premierę 10 stycznia 2013, a prapremiera była 20 grudnia 2012 i już można ją kupić w przedsprzedaży.
    Po lekturze „Wojna w Jangblizji” również skojarzyła mi się z „Opowieściami z Narni”, z tą różnicą, że w niej jest odwrotnie: nie „ludzkie” dzieci przenoszą się do innego świata, a Jangblizjanie odwiedzają naszą rzeczywistość. Ale książka jest równie interesująca.

  7. Byle tylko ta powieść trafiła we właściwych odbiorców… No właśnie – dzieciakom od którego roku życia można ją polecać? Narnię czytają już czwartoklasiści…

  8. @dofifi
    Hmm… Mogą ją czytać i młodsi i starsi, ale myślę, że w szkole najlepiej byłoby ją omawiać w piątej klasie. Jeżeli chodzi o wiek bohaterów to: Nana ma 15 lat (w Jangblizji: 12), Fitels jest jej rówieśnikiem, Roan ma 16, Dawid również, Ewa 12.