Antonia Michaelis, Baśniarz

 

Antonia Michaelis, Baśniarz

Wydawnictwo Dreams, 2012

 

Książka jakiej jeszcze nie czytałam. Można by ją nazwać mroczną wersją „Małego księcia” Antoine’a de Saint-Exupery’ego, ale to byłoby za mało. Jest to baśń i antybaśń w jednym. Historia zauroczenia nastolatków Anny i Abla przeplata się z przygodami Małej Królowej uciekającej przed myśliwymi i odwiedzającej kolejne wyspy. Wyjątkowe jest to, że każdy z bohaterów baśni ma swój realny odpowiednik. Jedna historia zostaje opowiedziana na dwa sposoby. A jej zakończenie zaskoczy wszystkich.

Po wspaniałej recenzji Agnieszki z „Krainy Czytania” po prostu musiałam sięgnąć po „Baśniarza” Antoni Michaelis. Sposób narracji mnie nie zachwycił, bohaterowie również nie wydali się zbyt sympatyczni. Miła, spokojna uczennica i szkolny outsider, niegrzeczny chłopiec – ile już razy czytaliśmy o takiej parze? Jednak ze strony na stronę historia niezauważalnie wciągała mnie w swój świat, w pewnym momencie nie mogłam się już od niej oderwać aż do ostatniej kropki.

Co by tu napisać, żeby z jednej strony Was zachęcić, a z drugiej nie zdradzić za wiele? Przygotujcie się na lekturę pełną niespodzianek i opowieść o granicach miłości (lub ich braku), ale także o zbrodni. Na to, co spotka nas w zakończeniu przygotowuje trochę już wstęp:

 

Krew.

Krew jest wszędzie: na jego i na jej dłoniach, na jego koszuli, na twarzy. Krwią pomazane są płytki i ściany. Krwią jest nasączony mały okrągły dywan, który teraz leży brunatny. Kiedyś był niebieski, ale już nigdy taki nie będzie. Niegdyś białe płytki teraz są czerwone. Kleczy we krwi. Nie miał pojęcia, że krew może być tak czerwona, tak jasnoczerwona: wielkie, rozproszone kropelki krwi niczym maki. Są piękne, piękne jak wiosenny dzień spędzony na słonecznej łące pod lasem… Do wiosny jeszcze daleko. Płytki są zimne i białe, białe jak śnieg, i jest zima.”

Jednak to nic w porównaniu z przesłaniem, które ukaże nam się po zobaczeniu całego obrazu nakreślonego przez niemiecką pisarkę. Zadziwiające jest, że książka ta skierowana jest do nastolatków (kojarzy mi się w odległy sposób z „Ono” Doroty Terakowskiej). Nie brutalne opisy są w niej szokujące, ale fakt wybaczenia zbrodni i krzywdy. I więcej nie mogę napisać, dopóki nie przeczytacie.

Na zakończenie zaznaczę jeszcze, że „Baśniarz” coś we mnie zmienił, wpłynął na mój sposób patrzenia. To już zawsze będzie dla mnie bardzo ważna książka.

Ocena: 5+/6

 

21 Komentarze

  1. Beatko, dziękuję Ci za tę recenzję. Teraz wiesz, co ta książka może zrobić z czytelnikiem, choć z pozoru wydaje się być nieciekawa, tak jak sama napisałaś. Do dziś nie wiem, na czym polega jej fenomen. O tej książce naprawdę nie można zapomnieć. Tam w tle słychać muzykę Leonarda Cohena, a mnie podkład muzyczny skojarzył się z niezapomnianym, i już niestety nieżyjącym, Falco i jego Jeanny. Czy mogę zabrać link na stronę wydawcy?

  2. @krainaczytania
    Książkę przeczytałam już parę dni temu i zostawiła mnie z ogromnym znakiem zapytania. Teraz już mi się wszystko w głowie poukładało.
    Bardzo Ci dziękuję, że mnie zachęciłaś do przeczytania „Baśniarza”. Autorka w niezwykły sposób opisała uczucia. Miłość z jej opowieści nie jest piękna, ona przeraża.
    A link oczywiście możesz zabrać :-).

  3. Niestety, nie czytałam. Dziękuję za informację. Na pewno przeczytam. A tym wywiadem poddałaś mi pewien pomysł ;-) Trzymaj kciuki, żeby się udało, bo to nie będzie takie proste :-)))

  4. Przejrzałam wiele blogów z recenzjami książek – Twój jest jednym z lepszych ;)
    Dodaję to obserwowanych na walkingindaydreams.blogspot.com

    Pozdrawiam!

  5. Zarówno twoja, jak i Agi recenzja bardzo mnie zachęciły, choć nie wiem, czy książkę można zdobyć.
    Aga – ja chyba też się domyślam, co planujesz:)

  6. Widzę, że i Ciebie Agnieszka skusiła na „Baśniarza”. :) Mnie też i pewnie lada moment się za tą książką rozejrzę. :)

  7. No to się jeszcze wtrącę. Dla mnie to jest książka wszech czasów. Beatka bardzo trafnie napisała w komentarzu. Ta miłość przeraża. Tylko jak już ta powieść trafi w Wasze ręce, to bardzo Was proszę, nie odkładajcie jej w połowie na półkę, uznając, że jest nieciekawa, bo to tylko takie mylne wrażenie jest. Przeczytajcie do końca ;-)

    @Danusia
    Oby mi się udało. Marzy mi się któregoś dnia wyjść poza granice, ale to nie jest takie proste, bo tam są agenci, którzy nad wszystkim czuwają i nie każdego dopuszczają do swojego pracodawcy ;-)

  8. @rose_taylor
    Bardzo dziękuję za miłe słowa! Widziałam, że dopiero zaczynasz przygodę z blogowaniem, więc życzę Ci wiele przyjemności z pisania i wielu czytelników! :-)

  9. @avo_lusion
    Mam nadzieje, że uda Ci się ją zdobyć. Ja planuję wypożyczyć kolejną książkę tej autorki „Tygrysi księżyc” :-).

  10. @ksiazkowka
    To powinna być książka w Twoim guście! Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :-).

  11. @polonisty
    Jaka szkoda, że u Ciebie nie ma. Ale to książka z tego roku, to może jeszcze kupią w bibliotece? Szepnij im słówko :-).

  12. @krainaczytania
    Dobrze, że podkreśliłaś, że należy przeczytać „Baśniarza” do końca. W połowie lektury wydaje się, że już prawie wszystko wiemy, że nic nas nie zaskoczy, że to taka sobie bajeczka, a potem zaczyna się jazda jak na górskiej kolejce. Góra dół, góra dół, aż do zakończenia, które kojarzy mi się z wykolejeniem wagonika.

  13. Zachęcająco brzmi :) Z pewnością sięgnę po Baśniarza. Pozdrawiam

  14. Pięknie o niej piszesz. Mnie tam zawsze cieszy, jak niemieccy autorzy zdobywają serca czytelników, a o tej książce słyszałam już tyle dobrego, że na pewno przeczytam – zresztą książka leży gdzieś na półce, przyduszona stertą innych…

  15. @dachauka
    Dziękuję!
    Mam zaległości, jeżeli chodzi o książki niemieckich pisarzy, ale dzięki takim blogom jak Twój, mam nadzieje, że je choć trochę nadrobię :-).
    Twoja opinia o „Baśniarzu” by mnie bardzo interesowała.

  16. Oj, skoro mroczna wersja Malego Ksiecia to warto siegac :-)

  17. @www.navrant.wordpress.com
    „Mały książę” wspomniany jest w tej książce wprost oraz poprzez formę. Naprawdę warto sięgnąć! :-)