Yann Martel, Życie Pi

 

Yann Martel, Życie Pi

Wydawnictwo: Znak, 2003

 

Chłopiec i tygrys bengalski w jednej łódce na środku oceanu – tak zazwyczaj streszcza się tę książkę. A ona jest tak bogata! Zawiera długie fragmenty poświęcone zoologii i trochę krótsze o religii, nawiązuje do „Przygód Robinsona Cruzoe”, jest fikcyjną biografią Pi Patela, jest parabolą, jest dwoma zupełnie różnymi opowieściami. A o najważniejszej poruszanej w niej sprawie, nie mogę wspomnieć, bo wychodzi na jaw dopiero w zakończeniu.

O „Życiu Pi” dowiedziałam się w związku ze zbliżająca się premierą ekranizacji (w Polsce: 11 stycznia 2013) w reż. Anga Lee. Później szczęśliwym zbiegiem okoliczności książka trafiła do mnie dzięki trzeciemu już spotkaniu Book-Change w Gdańsku. Wczoraj skończyłam ją czytać, dziś obejrzałam zwiastuny filmu i nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę całość! Chociaż trochę inaczej wyobrażałam sobie tę historię, dlatego polecam Wam najpierw lekturę książki, a dopiero potem wizytę w kinie.

Nie wiem, co o niej opowiedzieć, żeby nie zepsuć Wam przyjemności czytania. Zawiera mało dialogów, większość to opisy. Bohaterów jest niewielu. Są trzy części: pierwsza dzieje się w Kanadzie i Indiach, druga na Oceanie Spokojnym, trzecia w Meksyku. Jest też wstęp od autora, który przeczytałam na końcu (i chyba dobrze zrobiłam, więcej niespodzianek mnie czekało). Niektóre fragmenty rozumie się dopiero w pełni po poznaniu finału. Narracja jest zabawna, Pi wzbudza sympatię.

To taka powieść, którą chce się przeczytać po raz drugi i to od razu. Autor otrzymał za nią Nagrodę Bookera w 2002 roku, w związku z tym zamierzam się zainteresować nie tylko innymi jego książkami, ale także innymi laureatami tego wyróżnienia.
Ocena 6/6 nigdy mi się jeszcze na tym blogu nie przydała, ale chyba to właśnie czas by jej użyć.

Ocena 6/6

 

14 Komentarze

  1. To faktycznie musi być świetna książka, skoro postawiłaś szóstkę. Jesteś surowsza ode mnie, bo ja to tymi szóstkami trochę szastam :-) W takim razie ja również porozglądam się za tą książką :-)

  2. @krainaczytania
    Piękna historia, urzekająca, magiczna, wstrząsająca, miejscami obrzydliwa, na końcu… No właśnie, ech, czemu nie mogę zdradzić! Tyle do powiedzenia, ale najpierw trzeba samemu przeczytać. Pogadamy, jak przeczytasz, będziesz wiedziała od razu, czemu 6/6 :-).

  3. u nas jest od daaaawna ale mnie nie ciągnęła… wydawała mi się mocno naciągana. tygrys powinien chapnąć człowieka i cześć, prawda? dlatego nigdy nie sięgnęłam… ale 6 dałaś… pomyślę:)

  4. Czytałam „Życie Pi” z 9 lat temu i w życiu bym nie pomyślała, że da się ją przenieść na szklane ekrany. W każdym razie zauroczyła mnie ta opowieść i jednocześnie zmuszała do myślenia – a to właśnie lubię w książkach.

  5. Nigdy mnie nie ciągnęło bo „Życia Pi”, ale zbliżająca się ekranizacia i Twoja szósta chyba mnie do tego w końcu zmuszą :)

    Pozdrawiam

  6. Czytałam „Życie Pi” już dość dawno, ale pamiętam, że nie mogłam się oderwać od tej ksiązki – znakomicie napisana! Niedługo wchodzi na ekrany film i miło, że tę powieść przypomniałaś…

  7. @polonisty
    Przyznam się, że ja też najpierw odłożyłam ją z powrotem na półkę w bibliotece. Wydawała mi się nudna, trudna, nie dla mnie. Uwierz mi na słowo, że zupełnie nie jest naciągana. Ale więcej nie mogę zdradzić ;-).

  8. @dofifi
    Ja się dziwię, że tak długo o niej nic nie słyszałam! „Życie Pi” naprawdę daje do myślenia. Pewnie kiedyś wejdzie do „światowego kanonu lektur” :-).

  9. @Agata
    Bardzo Ci polecam! Na pierwszy rzut oka historia jest niepozorna. Nawet po przeczytaniu pierwszego rozdziału, czyli około stu stron, nadal nic w niej wyjątkowego. Dopiero rozdział drugi robi wrażenie, a trzeci po prostu… brak słów :-).

  10. @Dachauka
    Dlatego dałam jej 6/6. Wiedziałam, że ta ocena kiedyś mi się na blogu przyda. Takich wyjątkowych, ale to zupełnie ponadczasowych książek, na wysokim poziomie literackim i jeszcze z głębokim przesłaniem nie ma wiele.
    Ogromnie się cieszę na film! :-) Zwiastun wiele obiecuje, choć od razu widać też kilka zmian odnośnie fabuły.

  11. Zgadzam się, świetna książka, a zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel. Dało po łbie, zmusiło do myślenia… I też bardzo niecierpliwie czekam na premierę, bojąc się jednocześnie, że, zwłaszcza to zakończenie, zwyczajnie zepsują :( :P

  12. @izusr
    Też mam takie obawy. Zwiastun wydaje się taki „bajkowy”. Główny bohater na łódce wygląda jakby był na wakacjach, a nie jak człowiek, który od trzech dni nie jadł i nie pił. Nie jestem miłośniczką brutalnych scen w filmach, ale chyba nie mogą ich wszystkich wyciąć?

  13. Zgadzam się, świetna książka. Aż czuję niechęć jej konfrontacji z filmem. Bo o filmie słyszę w kólko tylko jedno – 3D, 3D, 3DE! A w książce było tak cicho – wewnętrzny dialog wrażliwego chłopca ze zwierzetami i bogami.

  14. @pharlap
    Byłam na filmie. Bardzo chciałam go zobaczyć. Pisałam o tym na Facebooku 11 stycznia, więc tutaj tylko wkleję swoją opinię o nim:
    „Czekałam na ten film od momentu, gdy przeczytałam książkę. Wczoraj byłam na pokazie przedpremierowym (przypadkiem wygrałam bilety) i muszę przyznać, że wizualnie jest przepiękny! Świetnie ilustruje książkę, a poszczególne kadry można by było powiększyć, wydrukować i powiesić na ścianach (pięknie zostały przedstawione Indie, ocean, wyspa surykatek i wiele innych miejsc). Jedyne co mogłoby być lepsze to gra głównego aktora. Suraj Sharma mógłby się dużo nauczyć od np. Gerarda Depardieu, który pojawia się na ekranie zaledwie na chwilę w roli kucharza, za to jak gra! Jeżeli chodzi o treść i przesłanie „Życia Pi”, to książka Yanna Martela zrobiła na mnie większe wrażenie, ale to może dlatego, że czytałam ją jako pierwszą.”
    Dodam jeszcze tylko, że nie jest to film z gatunku, które „trzeba zobaczyć”.