Wisława Szymborska, Wystarczy

 

Wisława Szymborska, Wystarczy

Wydawnictwo a5, 2012

 

Przeczytałam ostatni tomik Wisławy Szymborskiej, zaledwie 13 ukończonych wierszy plus kilka niedokończonych, zachowanych w rękopisach. Podoba mi się sposób wydania tej książki, twarda okładka, posłowie Ryszarda Krynickiego, pieczołowitość z jaką potraktowano ostatnie teksty polskiej noblistki. Same utwory jednak mnie nie zachwyciły.

„Wystarczy” przypomina mi wcześniejszy tomik Szymborskiej – „Chwila”, pierwszy, który mnie rozczarował. Mam w swoich zeszytach genialne utwory ze zbiorów: „Wszelki wypadek”, „Wielka liczba”, „Ludzie na moście, „Koniec i początek”. Przepisywałam je ręcznie jeszcze w trakcie studiów, przygotowując się do egzaminu z literatury polskiej XX wieku. Pamiętam, że nie mogłam się zdecydować, które teksty wybrać, tyle mi się ich podobało. Potem czytałam je wielokrotnie. One nic nie straciły z czasem ze swojej wielkości i doskonałości. Jednak nie dopisałabym do nich nowszych utworów poetki. Niby pisane są tym samym stylem, ironicznym, obrazowym, skupionym na detalu i tym, co dla przeciętnych ludzi niewidoczne. Jednak ta „metoda” pisania już mnie nie zachwyca. Owszem, to utwory dobre, parę bardzo dobrych, ale w porównaniu z wcześniejszą twórczością, są po prostu dalekim echem. Nic do ogólnego przekazu jej dzieł nie dodają, a może nawet ujmują przez pewną powtarzalność tego, co już było.

Na wyróżnienie zasługują dwa wiersze początkowe: „Ktoś, kogo obserwuję od pewnego czasu” – tekst ze słabszym (trudnym) początkiem, ale świetnym, rymowanym, zabawnym, żartobliwym rozwinięciem i futurystyczne „Wyznania maszyny czytającej” o robocie próbującym zrozumieć ludzkość na podstawie jej języka.

Ciekawsza od samych wierszy jest możliwość przyjrzenia się procesowi twórczemu. Dostajemy niedokończone wiersze, faksymilia i opis rękopisów. Możemy je porównać z ich ostatecznymi wersjami, możemy próbować uzupełniać brakujące wersy, przestawiać linijki, wybierać między alternatywnymi zdaniami. Ryszard Krynicki napisał, że niektóre z wierszy ostatnich zdają się być „prawie skończone”. Mi wydawało się odwrotnie – dzięki nim możemy na własne oczy zobaczyć, jak daleko od pierwszego zapisu pomysłu na tekst do ukończonego wiersza, jak pozornie błahe słowa błysk geniuszu poety zmienia w prawdziwą poezję.

 

14 Komentarze

  1. Potwierdzam Twoją opinię. Myślę, że Poetka najważniejsze swoje utwory napisała już dawno temu. Ostatni tom jej poezji jest bez tego „czegoś” co zawsze u Szymborskiej zachwycało i dawało do myślenia.

  2. to jedna z nielicznych poetek, które lubię i czytam:) też planuję przejrzeć ten tomik, jak już u nas będzie. skoro już rzucamy tytułami to ja najbardziej lubię Życie na poczekaniu, Pisanie życiorysu, Chmury i Trzy słowa najdziwniejsze:)

  3. @beata.januszkiewicz
    Dobrze, że masz takie samo zdanie jak ja :-). Jakoś tak dziwnie mi było krytykować taką wielką poetkę, ale swoich odczuć nie zmienię.
    Podobne wrażenia miałam podczas lektury ostatnich wierszy Jana Twardowskiego – to już nie to.

  4. @polonisty
    Zaskoczyłaś mnie :-).
    Ja nie umiem wybrać trzech najlepszych, musiałabym tu przepisać całą listę tytułów: „Wszelki wypadek”, „Wrażenia z teatru”, „Listy umarłych”, „Prospekt”, „Przemówienie w biurze znalezionych rzeczy”, „Pochwała snów”, „Miłość szczęśliwa”, „Wielka liczba”, „Widziane z góry”, „Terrorysta on patrzy”, „Cebula”, „Życie na poczekaniu”, „Utopia”, „O śmierci bez przesady”, „W biały dzień”, „Schyłek wieku”, „Ludzie na moście”, „Pierwsza fotografia Hitlera”, „Koniec i początek”, „Rzeczywistość wymaga”, „Może to wszystko”, „Komedyjki”, „Wersja wydarzeń”. To tylko te utwory, które mam w swoich „rękopisach” :-). A przecież jest jeszcze: „Kot w pustym mieszkaniu”, „Nic dwa razy”… Długo by wymieniać :-).

  5. U mnie nadal ciężko z poezją ;-) A raczej z jej zrozumieniem. Postanowiłam sobie, że Szymborską poznam z innej strony, czyli przeczytam jej biografię.

  6. Lubię Szymborską, a moi przyjaciele uwielbiają! Wciąż żal, że już odeszła… :( Jej poezja to ponadczasowe dziedzictwo…

  7. O, widze, ze tez filolozka :-)
    Podoba mi sie „odwaga” w krytyce wybitnej poetki. Sa tacy co paldliby do stop nie wazne jak dalece nieskonczony i niedopracowny utwor by przeczytali.

  8. @navrant.wordpress.com
    Też „filolożka”. Fajne słowo :-).
    Nie lubię padać do stóp, ale krytykować też nie.

  9. A ja czytam „Pocztę literacką” Szymborskiej – znakomite porady dla piszących zamieszczane ongiś w „Życiu literackim”, i zaśmiewam się do łez. Polecam gorąco: „jest Pani osobą zbyt prostoduszną i czystego serca, by pisać dobrze” czy „młodość to naprawdę bardzo ciężki okres w życiu”:)

  10. A tak w ogóle, to czytam ją na zmianę z Munro – „Kocha, lubi, szanuje”. Świetny tom opowiadań (ostatnio odkryłam tę pisarkę i czytam po kolei:), ale trochę depresyjny – tematy śmierci, starości, przemijania… Akurat na ten czas. Stąd pogoda i ciepło Szymborskiej. recenzenci uczcie się od Niej:) szacunku, pokory i poczucia humoru.

  11. @alesandra4
    Nie znałam tej pisarki, ale poczytałam w Internecie i to by było chyba coś dla mnie. wypożyczę i sprawdzę :-). Dzięki!