Blog Forum Gdańsk 2012 – relacja?

stadion PGE Arena Gdańsk

Stanowisko komentatorskie na PGE Arena Gdańsk, fot. Beata Kobierowska

 

Myślałam, że napiszę o Blog Forum Gdańsk (BFG) same ogólniki: „Było fajnie”, „Poznałam mnóstwo interesujących ludzi” itp. Mam jednak ochotę napisać coś zupełnie innego. To była impreza, która zupełnie mnie zaskoczyła.

Wykładów i  dyskusji nie będę Wam streszczała. Kto chciał, mógł oglądać relację online. Kto przegapił czy nie mógł, będzie miał jeszcze szansę zobaczyć wszystkie materiały wideo na youtube.pl. Chciałabym się tu skupić wyłącznie na moich odczuciach i przemyśleniach. To prawda, że bycie na tak ważnym w blogerskim świecie wydarzeniu jest rzeczą wspaniałą i wyjątkową itd. Prawda, że daje wiele możliwości, np. nawiązania kontaktów czy współpracy. Czy jednak było aż tak „świetnie”, jak tego oczekiwałam? Nie. Ciężko mi było się utożsamić z „blogowym światem” i jego gwiazdami, które miałam okazję zobaczyć na własne oczy. Te wszystkie statystyki, rozmowy o pieniądzach, popularności, strategiach promocji sprawiły, że gdzieś z BFG ulotniła się „magia blogowania”. Właściwie z każdego wykładu coś wyniosłam, czegoś się nauczyłam, coś zostanie mi w pamięci, ale to wciąż za mało. Za mało. Wypisałam sobie te główne rzeczy z pierwszego dnia (notatek tym razem zrobiłam wyjątkowo mało, nie było co notować):

1. „Bloggers ultimate guide to impact the future” William Echikson – początek ciekawy o tym, jak kiedyś wyglądało dziennikarstwo, a jakie możliwości dziś daje Internet. Później wykład zmienił się w „laurkę” firmy Google, według zasady: Google dobre – rządy państw złe. Czy Google rzeczywiście nie ma wad?

2. „Użyteczność i design bloga, czyli jak to jest zrobione” Paweł Lipiec – „minimalistyczna prelekcja”. Podsumowanie: wygląd najpopularniejszych blogów – obecnie obowiązuje moda na „kafelki”, czyli zero tekstu, zamiast niego obrazki na stronie głównej bloga.

3. „Jak sprawdzić aby nas znaleźli? Zakamarki pozycjonowania SEO” Leszek Wolany – konkrety, widać było, że prelegent ma ścisły umysł i potrafi dzielić się wiedzą, żadnego lania wody. Potrzebne informacje na temat tagów i kategorii. Czym się różnią? Jak używać? Teraz już wiem.

4. „Blogowanie sposobem na życie – czy to możliwe?” Maciej Budzich, Kominek, Natalia Hatalska – dochody blogerów nie pochodzą z banerów reklamowych. Dla mnie to było odkrycie: blogerzy zarabiają na ekspertyzach, wykładach itp.

5. Hyde Park – chyba najlepsza część BFG. Możliwość poznania zwykłych-niezwykłych blogerów. Wystąpienie Agnieszki Kalugi (zorkownia.blogspot.com) – wyjątkowe i wzruszające. O tym, że „bloger może pozostać człowiekiem”.

6. „Szybcy i wściekli vs rozważni i romantyczni – Strategie promocji bloga w Internecie” Natalia Hatalska – zapamiętałam tylko że było dużo statystyk, kilka nowych dla mnie słów i parę głośnych afer, o których nie słyszałam.

7. „Promocja treści z wykorzystaniem mediów społecznościowych” Mateusz Krogulec – garść porad dotyczących prowadzenia bloga: przedłużanie żywotności notek, zainstalowanie na blogu wielu funkcji społecznościowych, dzielenie się własnymi wpisami u innych, dobre kontakty z konkurencją, uczestniczenie w blogosferze, poznanie swoich czytelników.

8. „Oferta reklamowa: oczywiste kroki, których nikt nie robi” Kacper Szczepanowski – ciekawe spojrzenie na blogerów od strony tego, jak postrzegają ich agencje reklamowe. Jak pisać do firm oferty współpracy? Liczy się pomysł, ale trzeba mieć też dobre statystyki i fanów.

Gdyby nie Hyde Park i wystąpienia „zwykłych” blogerów, czułabym się na BFG bardzo zagubiona. Dopiero wypowiedzi „ludzi z pasją” przypomniały mi, po co pojechałam na tę konferencję i po co ludzie blogują. Tak – pewnie wszyscy chcielibyśmy zarabiać na naszych blogach. Ale ilu z nas utrzymuje się z blogowania? Po co więc blogujemy, skoro nie dla pieniędzy? No właśnie. O tym wielu z prelegentów zdawało się nie pamiętać.

Bycie blogerem/blogerką – czy to brzmi dumnie? Ja jestem dumna z mojego bloga (właściwie z wszystkich moich blogów). Choć jednocześnie wiele ze słów krytyki usłyszanych na BFG potraktowałam osobiście. Wiele muszę się jeszcze nauczyć. Szczególnie krytyczny był profesor Wiesław Godzic, którego wysłuchałam drugiego dnia konferencji. Mówił o tym, jak pisać niepospolicie i poprawnie pod względem językowym. Ja zastanawiałam się, jak tego dokonać i pozostać sobą.

Po takiej bogatej programowo konferencji mam wiele spraw do przemyślenia. Chciałabym, żeby ten blog pozostał taki, jaki był. Wydaje mi się jednak, że BFG coś we mnie zmieniło. Jeszcze nie wiem, jak to wpłynie na mój sposób blogowania. Przedtem myślałam o blogu, jak o miejscu, które wypełniam treścią i chciałam, żeby ta treść była dla innych przydatna. Teraz zastanawiam się, czy blog nie jest rodzajem „alter ego”, drugiego ja. To Wiesław Godzic powiedział, że dla niektórych młodych osób „tożsamość jest częścią sieci”, więc blog byłby częścią tożsamości. Wtedy ta myśl wydała mi się absurdalna. Ale potem połączyłam ją z usłyszanymi na panelu dyskusyjnym słowami Kominka, że zarabia się na sobie, nie na blogu i to w siebie trzeba inwestować i wyciągnęłam wnioski. Dla czytelników bloga osoba autora jest ważna, czasem ważniejsza niż treść. Z pozoru (lub z wyglądu) identyczne blogi, diametralnie się różnią. Czytając książki, poznajemy ich twórców. Podobnie jest z blogami. Czytamy recenzje, artykuły, oglądamy zdjęcia, ale po jakimś czasie przywiązujemy się nie do bloga, ale w dużej mierze do jego autora.
I jak tu teraz pisać blog? Z powyższego rozumowania wynikałoby, że o czym nie napiszę i tak chcąc/nie chcąc w tym będę, jakaś część mnie pozostanie w tych słowach. Powstaje pytanie, co dać „z siebie” innym ludziom.

Do tych rozważań pasuje mi zdjęcie, które zrobiłam podczas zwiedzania stadionu PGE Arena (jedna z atrakcji przygotowanych przez organizatorów forum) i dlatego umieściłam je na początku tego wpisu. Pusty fotel komentatora sportowego na pustym stadionie może być symbolem bloga. Tego, że autor bloga choć „niewidzialny” jest na nim stale obecny i wciąż zwraca się do swoich czytelników, choć ich w trakcie pisania nie widzi.
Chciałabym choć jedno z tych pustych miejsc ze zdjęcia wypełnić. W końcu możecie zobaczyć, jak wygląda autorka bloga „Co warto czytać?”. Mam nadzieję, że pozostałe miejsca „na stadionie” również kiedyś się wypełnią i poznam Was, osoby, dla których piszę.

Beata Kobierowska

PS O wynikach konkursu „Blog of Gdańsk” już pisałam, ale może warto tu przypomnieć link do strony ze wszystkimi zwycięzcami i wyróżnionymi:

http://www.trojmiasto.pl/blogforumgdansk/

 

20 Komentarze

  1. Beatko, sympatyczna z ciebie osóbka, tak sobie ciebie wyobrażałam:) Miło cię poznać face to face:)

    Dziękuję ci za świetną relację. Podoba mi się twoja uwaga na temat google. Jego wady poznałam na szkoleniu w pracy i przeraża mnie inwigilacja, jaką wprowadza ta przeglądarka.

    Poza tym – uważam, że konferencja była świetna! Wciągnęły mnie wykłady, a porady uważam za mądre. Zapewne z wielu skorzystam, choć czas pokaże, jak bardzo mi się to przyda.

  2. @avo_lusion
    To teraz już „prawie” się znamy :-). Pamiętam, jak Ty na blogu pokazałaś swoje zdjęcie i w radiu opowiedziałaś więcej o sobie – to zmieniło mój sposób postrzegania „Książek zbójeckich”. Stałaś się „bliższa” :-).

    Inwigilacja stosowana przez Google bardzo mi się nie podoba. Ale to coraz powszechniejsza. Pan, który zarządza całym systemem informatycznym stadionu PGE Arena opowiadał nam o tym, jak bardzo oni mogą inwigilować wszystkich, którzy znajdą się na tym obiekcie. To było przerażające!

    A konferencja, jeżeli wziąć pod uwagę tylko wykłady to na pewno była bardzo interesująca. Tylko ja jako osoba raczej nieśmiała miałam problem, żeby się odnaleźć wśród tych wszystkich ludzi. Całe szczęście drugiego dnia zrobiłam sobie „wagary” z wykładów i poświęciłam czas na rozmowy z blogerami. To był dobry pomysł :-).

  3. Bardzo ciekawa relacja. Przeczytałam ja z zainteresowaniem. Wiele tematów z wykładów, o których piszesz, warto sobie przybliżyć. Pozdrawiam.

  4. @beata.januszkiewicz
    Bardzo dziękuję :-). Ja zamierzam przybliżyć sobie te wykłady, które mnie ominęły. Super, że organizatorzy dadzą wszystkim możliwość spokojnego obejrzenia konferencji u siebie w domu. Można zasubskrybować ten kanał i otrzymywać na bieżaco informacje o nowych filmikach z BFG:
    http://www.youtube.com/user/blogforumgdansk

  5. Kochana – na google nie ma mocnych i myślę, że nie ma się tym co przejmować. jesteśmy szaraczkami, na razie google uważa nas jedynie za potencjalnych odbiorców reklam:)

    A pomysł na rozmowy z blogerami uważam za bardzo udany. Może i nam uda się kiedyś spotkać…?:):)

  6. Miło Cię widzieć, Beatko :-) Bardzo ciekawa relacja i jak na razie Twoje wrażenia mi w zupełności wystarczą, bo napisałaś bardzo mądrze. A ja bardzo szanuję i doceniam osoby mądre. Jeżeli ma to dla Ciebie jakieś znaczenie, to masz u mnie ogromniastego plusa za sposób odbioru tej konferencji. Co mnie ujęło? A głównie to, że nie dałaś ponieść się fali i nie zatraciłaś w sobie tego zdrowego rozsądku, który każdy bloger powinien mieć. Ba, każdy człowiek. Jednak blogerowi jest on szczególnie potrzebny, żeby w pewnym momencie nie zatracił granicy pomiędzy światem rzeczywistym a wirtualnym. Już w sobotę, tak na żywo, pisałam o tym co nieco u Danusi. Ja tej konferencji on-line nie oglądałam. Być może zobaczę jakieś fragmenty na Youtube, ale też nie obiecuję. Dlaczego? Otóż, moim zdaniem (być może nie mam racji) tego rodzaju spotkania czy wszelkiego kalibru zjazdy blogerów, gdzie dyskutuje się nad poprawnością prowadzenia bloga i wymienia się tzw. grzechy blogerów, ograniczają swobodę blogowania. Oczywiście spotkanie w realu osoby, której wpisy komentuje się na bieżąco i z którą łączy wirtualna przyjaźń jest bezcenne. Jednak rozmawiając o blogowaniu trzeba zachować pewien dystans, podobnie jak w przypadku samego blogowania. Ja tego rodzaju konferencje i wszelkiego typu rankingi omijam szerokim łukiem. Zdecydowałam się nie zgłaszać swojego bloga do żadnych plebiscytów. Mnie nie chodzi o nagrody i wyróżnienia. Może to wydawać się dziwne, ale kiedy znajduję gdzieś w sieci swojego bloga, którego ktoś bez mojej wiedzy poddał ocenie, to zwyczajnie wysyłam maila do tej osoby z prośbą o usunięcie bloga z rankingu. Bo nie wiem czy jest Ci wiadome, że są tacy, którzy uprawiają samowolkę i bez wiedzy autora oceniają jego blog? Ja chcę być wolnym blogerem, a obawiam się, że gdybym w tym wszystkim uczestniczyła aktywnie i dawała ponieść się fali i emocjom, zatraciłabym w sobie swobodę blogowania. Wciąż zastanawiałabym się czy aby dobrze zredagowałam notatkę, czy nie popełniłam jakiegoś błędu z punktu widzenia znawców blogowania itp. To jest bardzo męczące, a ja chcę blogować dla przyjemności swojej i swoich Czytelników. No i jeszcze kwestia uzależnienia. Bardzo łatwo w nie popaść, jeśli nie wyznaczymy sobie pewnych granic w blogowaniu. Pomimo tego wszystkiego, co napisałam powyżej, szanuję osoby, które biorą w tych spotkaniach udział. Szanuję też ich organizatorów. Jednak sama nie będę w tym brać udziału. Taki mój wybór. A z blogerem, którego lubię, zawsze mogę się spotkać na gruncie prywatnym i wcale nie musi to być przy okazji jakiegoś zjazdu czy konferencji ;-) Mam nadzieję, że mi wybaczysz ten obszerny wywód :-)

  7. O, ja też chyba czułabym się tam jakaś taka zagubiona. Przeraża mnie to mówienie o promocji, marketingu, reklamach, zarabianiu na blogu… Choć, może warto by było wyciągnąć z tego jakieś nauki. Relacji nie oglądałam, ale cieszę się, że będą filmiki na yt, to nadrobię :))
    I… miło Cię „poznać” :))

  8. @misjaksiazka
    Przeszło mi to przez myśl! Zaraz do niej napiszę na FB :-).

    Dziękuję bardzo, że wspomniałaś o mojej relacji na Waszym blogu. Cieszę się, że mamy podobne zdanie o BFG.
    Świetnie to ujęłaś:

    „Szczerze – rząd zagubionych dusz przejmują „kwejkowi” bohaterzy, których głównym celem jest dostarczenie taniej rozrywki bądź kontrowersji. Zmęczona tym jestem nie tylko ja, dlatego jednym z moich postulatów do organizatorów następnego BFG jest uwzględnienie również tych blogerów, którzy nie prą do zarabiania i miliona obejrzeń na yt, tylko chcą tworzyć coś bardziej wartościowego, współpracować ze sobą (przykład blogerek kulinarnych), organizacjami typu NGOsy, samorządem lub sektorem prywatnym, tworzyć przestrzeń, która nie tylko bawi, ale również kształtuje jakieś dobre postawy.”

    Podpisuję się pod tym z przekonaniem. Oby w przyszłości organizatorzy wyciągnęli z tego wnioski. Nie tylko blogerki kulinarne chcą ze sobą współpracować. Jestem przekonana, że blogerzy książkowi również. Niestety wśród 300 uczestników bardzo ciężko było siebie nawzajem odnaleźć (nie znamy się z twarzy, a plakietki z nazwiskami i nazwami blogów, były mało czytelne). Dużo zmieniłyby np. różne kolory plakietek dla różnych tematycznie blogów: kulinarnych, modowych, kulturalnych, technologicznych itd. A także więcej czasu na Hyde Park.

    Dla zainteresowanych, całość relacji Ani można przeczytać tu:
    misja-ksiazka.blogspot.com/2012/10/blog-forum-gdansk-za-nawet-przeciw.html

    Cieszę się, że w tym wielkim zamieszeniu udało się nam poznać i dłużej ze sobą porozmawiać! :-) Tak bardzo liczyłam na takie właśnie spotkania na BFG.

  9. @avo_lusion
    Mam przeczucie, że nam się kiedyś uda spotkać :-). Nie wiem, gdzie i kiedy, ale bardzo bym tego chciała :-). Warszawa i Gdańsk nie są w końcu tak daleko.

  10. @krainaczytania
    Tak, właśnie o tę swobodę blogowania i radość z tego, co się robi powinniśmy dbać :-). Ja wciąż myślę o tym, żeby nie czytać tych wszystkich krytycznych dyskusji o blogowaniu. A potem trafię na jakąś, czytam i się denerwuję. Podobnie na BFG – zaskoczyły mnie niektóre głosy krytyki pod adresem blogerów.

    Masz rację, trzeba mieć dystans do blogowania, do rozmów o blogowaniu i do rankingów.

    A problem uzależnienia na pewno jest bardzo poważny. Na BFG prawie wszyscy przyjechali z laptopami, tabletami, smartfonami i nie wiadomo z czym jeszcze. Gdzie się nie spojrzało siedzieli ludzie i przeglądali Internet, wszędzie: w restauracji, na wykładach, nawet niektórzy rozmawiali ze sobą nie odrywając się od sieci. Na 300 osób, było ponad 500 podłączonych urządzeń do sieci WiFi. To, co zobaczyłam przypomniało mi film animowany „WALL.E” z 2008 roku. Tam jest taka scena: świat przyszłości, bardzo otyli ludzie poruszający się w fotelach unoszących się nad ziemią mają cały czas przed sobą ekrany laptopów i picie.

  11. @zorka
    To ja Ci dziękuję. Twoje słowa okazały się najważniejszymi, jakie usłyszałam na BFG. Chciałabym, żeby organizatorzy zaprosili Cię w przyszłym roku jako prelegentkę i żebyś miała więcej czasu niż 3 minuty na opowiedzenie o swoim blogu i o tym, że blogując można też zrobić coś ważnego i wartościowego dla innych.

    Chciałam Ci to podziękować osobiście na konferencji, ale zabrakło mi śmiałości i byłam za bardzo wzruszona Twoim wystąpieniem. Bałam się, że się rozpłaczę mówiąc Ci, jak ważne jest dla mnie to, co piszesz u siebie na blogu. Ale powinnaś wiedzieć, że Twoje słowa są innym potrzebne, dlatego piszę teraz :-).

  12. @izusr
    Organizatorzy chcieli się skupić na umiejętnościach praktycznych i stąd pewnie takie tematy wykładów. Mi trochę zabrakło w tym wszystkim „serca” czy „duszy”. Pokazania nie tylko tych blogerów, którzy zarabiają na blogach, ale i tych którzy robią na nich coś ważnego bez blasku reflektorów.

    Mam nadzieję, że kiedyś będziemy miały okazję spotkać się osobiście :-).

  13. Wcale mnie nie zdziwiła Twoja reakcja. Pisałam wcześniej, oglądając te relacje, że właśnie zdałam sobie sprawę jak my książkowcy jesteśmy niszowi. Ale cieszę się, że tacy jesteśmy. Te teksty o wielkich pieniądzach, tysiącach wizyt i setkach komentarzy to dla mnie inny świat. Nie mój świat. Dobrze jest jak jest, z małym gronem innych moli książkowych, osobistymi wpisami bez kombinowania jak się przypodobać lub zszokować, jak zdobyć kolejny tysiąc odsłon itd.
    Fajnie Cię zobaczyć. Jak przyjdę z psem, to od razu Cię poznamy ;)

  14. @bookfa
    Wiesz, że masz rację? Tak jak jest, jest dobrze :-). Nasze grono moli książkowych jest super! Dzięki blogom znalazłam ludzi, którzy lubią to, co ja – czytanie!
    Na setki komentarzy ciężko byłoby odpowiadać, tysięcy ludzi i tak nie da się dobrze poznać, ani nawet zapamiętać.
    A o naszym spotkaniu też myślałam, że będzie Ci teraz łatwiej mnie rozpoznać :-).

  15. @bookfa
    Bo psa pokazałaś na blogu ;-). Zrobimy sobie zdjęcie na spotkaniu i wrzucimy na blogi, to inni też Cię poznają :-).

  16. Felicjo, na wieczornej imprezie podszedł do mnie pan organizator BFG i powiedział: „Dobrze, że cię znalazłem. Szkoda, że nie wiedziałem o tobie wcześniej. Poprowadziłabyś prelekcję. Mam nadzieję, że zrobisz to za rok.”
    :)

  17. @zorka
    Wspaniale! Jaki mądry Pan Organizator! To bardzo dobra wiadomość :-). Pewnie nie tylko ja się teraz z niej cieszę.