Jane Austen, Opactwo Northanger

 

Jane Austen, Opactwo Northanger

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1997

 

Męczyłam się czytając tę powieść. I to męczyłam się z nią po raz drugi w życiu. Za pierwszym razem (jakieś 10 lat temu) dałam sobie spokój z czytaniem w połowie. Teraz z powodu naszego Klubu Jane Austen czułam się w obowiązku dobrnąć do ostatniej strony (w moim wydaniu była to strona nr 235). Chyba niewiele na tym zyskałam. Zakończenie jest niezłe, ale żeby uznać „Opactwo Northanger” za interesującą książkę to za mało.

Jane Austen, wielka pisarka, ma na swoim koncie słabsze dzieła. Co przeszkadzało mi w „Opactwie…” najbardziej? Bohaterowie. Główna bohaterka Katarzyna Morland – siedemnastoletnia, naiwna i głupiutka dziewczyna, jej przyjaciółka Izabella Thorpe – fałszywa i obłudna, brat przyjaciółki, John Thorpe – zarozumiały i niewychowany egoista. Do tego towarzystwa należy też brat Katarzyny – James Morland – ślepo zakochany w Izabelli i ulegający wszystkim jej zachciankom. I jak tu się nie nudzić z takimi bohaterami, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że przez połowę książki spędzają oni czas w miejscowości wypoczynkowej Bath, w której nic się nie dzieje, oprócz spacerów i balów?

Poza niesympatycznymi postaciami ma też „Opactwo…” drugą wadę – dialogi. O jakich nudnych rzeczach się w tej powieści rozmawia! Głównej krytyce lub obronie podlegają powieści gotyckie typu „Tajemnice zamku Udolfo” Ann Radcliffe. Katarzyna uwielbia je czytać. Pod wpływem lektury rodzą się w jej głowie rozmaite niedorzeczne przypuszczenia. Kiedy panna Morland zostaje zaproszona do opactwa Northanger przez rodzinę Tilneyów, spodziewa się, że trafi do starej budowli pełnej tajemnic. Jej zaciekawienie budzi stara skrzynia w pokoju czy sekretarzyk, szuka ukrytych przejść, a właściciela posiadłości, generała Tilneya, posądza o zamordowanie żony lub ukrywanie jej w celi.

 „Opactwo Northanger” przypomina mi trochę powieści tendencyjne. To taka historyjka z morałem o tym, że nie należy wierzyć we wszystko, co się przeczyta w romansach. Wydaje mi się, że cel, w jakim została napisana trochę się zdezaktualizował. Należy jednak zaznaczyć, że narracja jest inteligentna, ironiczna, typowo „austenowska”. A obserwacje ludzi, często złośliwe komentarze autorki, nawet dziś dają czytelnikowi do myślenia. Ciekawa jest też wyrażona przez autorkę wprost długa „obrona powieści”, z której przytoczę tylko fragment:

 

„A cóż pani teraz czyta, panno…?” „Och, tylko powieść!” – odpowiada młoda dama, odkładając książkę z udaną obojętnością czy rumieńcem wstydu. „To tylko Cecylia, Kamilla, czy Belinda” – krótko mówiąc – tylko utwór, który świadczy o talencie, utwór, w którym dogłębna znajomość natury ludzkiej i celne obrazy jej różnorakich odmian, polotu, żywego dowcipu i humoru przekazane są światu w najwyborniejszym języku.

 

Dziś już nie wstydzimy się czytania powieści, ale chyba nadal niewiele osób z dumą przyznaje się do czytania romansów. Więc aż tak wiele od czasów Jane Austen w naszej mentalności się nie zmieniło.

Ocena: 4-/6

PS Jeżeli jeszcze nie odwiedziliście naszej strony Klubu Jane Austen, to serdecznie zapraszam. Dziś zaczynamy dyskusje na temat „Opactwa Northanger”:

Klub Jane Austen
http://janeausten.blox.pl/2012/09/Jane-Austen-Opactwo-Northanger.html

 

10 Komentarze

  1. Moja recenzja ukaże się dopiero po południu. Na razie wrzuciłam tylko tekst Julki na stronę Klubu. Widzę, że podobnie oceniamy tę powieść. W moim indywidualnym przekonaniu nadal to „Mansfield Park” jet fenomenem. Ale to tylko moje zdanie ;-)

    PS. Co zrobiłaś swojemu blogowi, że tak wyładniał? Pięknie tu :-)

  2. @krainaczytania
    Dziękuję, że doceniłaś zmiany w wyglądzie :-), bo kosztowały mnie wiele godzin pracy. W sumie to drobiazgi, ale dla mnie bardzo ważne: powiększyłam grafiki w tle i cały blog z 700px do 900px i dodałam pasek z górnym menu, bo chciałam trochę bardziej wyeksponować Felicjankę (jeszcze będę chyba tę górę zmieniać i może parę innych rzeczy wciąż wymaga poprawy).

    Tekst Julki już przeczytałam i skomentowałam – bardzo ciekawy, choć jej ocena powieści tak inna od mojej. Dzięki naszemu Klubowi przekonuję się, że nie ma złych powieści, są tylko różni czytelnicy i różne gusta.

    Czekam na Twoją recenzję :-).

  3. Ja także natychmiast zwróciłam uwagę na zmiany w blogu. Coś w wspaniałego! Ja zawsze uważałam, że menu jest ważną i potrzebną nawigacją, dlatego także je sobie sprawiłam. Blog (choć wcześniej prezentował się doskonale) teraz wygląda przepięknie i bardzo profesjonalnie. Bo taki też właśnie jest, Felicjo – to wspaniałe obserwować, jak się rozwijasz.

    A co do recenzji – to dobrze, że napisałaś szczerze, w końcu nie wszystko musi zachwycać!!

  4. @avo_lusion
    Bardzo Ci dziękuję! Tyle miłych słów :-). Menu rzeczywiście to ważna część bloga, ale jednocześnie trudna do zrobienia. Podczas wprowadzania zmian popełniłam kilka błędów, niektóre dodatki przestały działać, niektóre działały tylko częściowo. Ale dzięki temu też sporo się nauczyłam, teraz już wiem, że kolejność jest ważna zarówno w kodzie HTML, jak i w CSS ;-). Marzy mi się jeszcze takie „rozwijane manu” jak u Ciebie, ale to wyższa szkoła jazdy :-).

    A „Opactwo…” niestety nie przypadło mi do gustu. Dobrze, że następna na liście do przeczytania w naszym Klubie jest „Duma i uprzedzenie”, bo ją z kolei bardzo miło wspominam :-).

  5. Oj, Kate umie takie rzeczy, ja nie bardzo. Ale zobaczysz, że szybko się nauczysz i będziesz niebawem mistrzynią. Blox stawia przed nami wyzwania, ale w sumie warto wiedzieć pewne rzeczy;))

  6. @avo_lusion
    Kiedyś się nauczę. Lubię te wyzwania, które stawia przed nami blox. To bardzo rozwijające ;-).

  7. podzielam Twoje zdanie co do Opactwa (ja jeszcze go nie skończyłam)
    zmiany na blogu widzę, Felicjanka na froncie, super! podziwiam, bo ja mam zawsze problem ze wszystkimi zmianami w szablonie:(

  8. @polonisty
    Twój szablon jest super, bardzo książkowy, ładna i przejrzysta czcionka, już nic nie musisz w nim zmieniać :-).
    A „Opactwo…” mam nadzieje, że uda Ci się przeczytać do końca i wtedy sobie o nim podyskutujemy.

  9. Pozwolisz, że nie zgodzę się kompletnie z Twoją oceną „Opactwa…” ;) Jest ono parodią powieści grozy. Kolejne elementy tego gatunku zostają wyśmiane, jak choćby to, że zamiast łez autorka wywołuje w czytelniku śmiech. Komizm w utworze jest właściwie wszędzie widoczny. Można go zobaczyć, choćby w budowie kolejnych postaci. Katarzyna jest, jak powiedziałaś, naiwna i głupiutka, bo taka miała być. Jane Austen bardzo lubiła powieści grozy, ale widziała jak niekorzystny wpływ mają te utwory na młode panny. Chciała na to zwrócić powszechną uwagę. I w moim odczuciu, zrobiła to bardzo dobrze. A co do Twojego zarzutu, że fabuła jest właściwie nudna, to cofnij się do końcówki wieku XVIII i początku XIX. Takie spędzanie czasu było powszechne. Powieści Jane to nie tylko romanse, ale przede wszystkim powieści realistyczne, w których z błyskotliwą dokładnością oddała ducha ówczesnego społeczeństwa. Czytelnik może poczuć jak wtedy wyglądało życie oraz poznać światopogląd ludzi. To taka w skróconej wersji moja opinia nt tej książki ;) wybacz, ale musiałam stanąć w obronie Jane

    • Miło mi, że podzieliłaś się ze mną swoją opinią o tej książce :-). Twoje argumenty są przekonujące, ale moje odczucia podczas lektury były właśnie takie, jak opisałam. Mnie „Opactwo Northanger” męczyło podczas czytania, ale inne powieści Jane Austen i jej styl bardzo lubię :-)