Spotkanie z Ryszardem Krynickim

 

Ryszard Krynicki
Ryszard Krynicki / fot. Felicja

 

To było naprawdę wyjątkowe spotkanie i nie wiem, czy będę potrafiła oddać jego atmosferę i opowiedzieć o tym wszystkim, co mi dało. Na pewno nie zapomnę Ryszarda Krynickiego czytającego swoje wiersze. Przydałoby się nagranie jego głosu. Bo jak oddać ten moment, kiedy po rozmowie z profesorem Zbigniewem Majchrowskim poeta wstał i wzruszonym głosem, pełnym emocji, czytał swoje teksty? Można znaleźć w Internecie nagrania z innych spotkań (w Polsce, Japonii, Czechach) i je obejrzeć. To jednak nie to samo, co usłyszeć poezję na żywo. Szczególnie, że większość tekstów znałam już wcześniej (na studiach Krynicki był na liście lektur obowiązkowych, a niedawno specjalnie przed tym spotkaniem przeczytałam jego tomik „Kamień, szron”). Ucieszyło mnie, że usłyszałam nie tylko te nowsze wiersze, ale również te najbardziej przeze mnie lubiane, starsze, szczególnie jeden napisany o żonie („Moja żona walczy o ochronę środowiska naturalnego człowieka”).

Zaczęłam tę opowieść od końca (bo był najważniejszy), więc może teraz wspomnę, że spotkanie autorskie, odbyło się w Gdańsku, 23 marca 2012, w ramach festiwalu Europejski Poeta Wolności. Ryszard Krynicki był jednym z nominowanych do Nagrody Literackiej Europejski Poeta Wolności (konkurs organizowany przez Miasto Gdańsk, wygrał niemiecki poeta Durs Grünbein).

Rozmowa rozpoczęła się z lekkim opóźnieniem (spowodowanym przedłużeniem wcześniejszego festiwalowego spotkania na Uniwersytecie Gdańskim). Na początku prowadzący, prof. Zbigniew Majchrowski, wyraził swoją radość i wzruszenie z  powodu spotkania z poetą, „z którym chodzi od 40 lat”. Na dowód tego wyjął z plecaka i pokazał tomiki wierszy Ryszarda Krynickiego. Po krótkim osobistym wstępie profesor powiedział, że nie jest dziennikarzem, nie ma żadnych tez do udowodnienia i przede wszystkim chciałby uszanować poetę, dlatego też zapytał go, jaka jest jego koncepcja spotkania autorskiego.

Zanim przejdę do odpowiedzi Ryszarda Krynickiego, muszę niestety skrytykować sposób zadawania pytań przez mojego byłego wykładowcę. Mimo zapewnień, że ma być to bezinteresowna rozmowa, prowadził on ją w taki sposób, że poznałam jego poglądy na poezję Ryszarda Krynickiego, natomiast samych poglądów poety było raczej niewiele. Bo jak można zadawać pytania w ten sposób – „Chciałabym pana zapytać, co pan sądzi o… bo ja sądzę, że … (i tu wykład na ten temat)”. Po tak zadanym pytaniu Krynickiemu pozostawało przytaknąć lub lekko skorygować odpowiedź, ale jego słowa tak niewiele się różniły, że w praktyce nie wiem, czy zapisałam odpowiedzi jego, czy powtórzenie słów pytającego. Było jak na wykładzie dla studentów. Profesor Majchrowski mówił dużo i bardzo mądrze, ale przecież nie jego poszłam tam posłuchać (z drugiej strony nie powinnam narzekać, bo dzięki takiej formule rozmowy moja wiedza na temat literatury się poszerzyła.). Do tego pytań (tych głównych) było zaledwie sześć. I nie wiem, czy dlatego że profesor chciał „uszanować poetę”, czy z innego powodu, ale te pytania mnie trochę zawiodły.

Pierwsze o koncepcje spotkania autorskiego, które według Majchrowskiego zostało wyparte przez promocję książki (mądra uwaga). Krynicki powiedział, że żyjemy w innym czasie i spotkania autorskie zostały wyparte przez promocję książki, ale w jego wydawnictwie „A5”
http://www.wydawnictwoa5.pl/
słowo promocja jest, nie powie zakazane, ale nie są wydawnictwem komercyjnym, więc urządzają spotkania autorskie. Czasem z okazji wydania książki, ale często niezwiązane z nią.

Po tym wprowadzeniu Majchrowski przeczytał dedykację nominowanego w konkursie tomiku „Kamień, szron” i zapytał pomijając wątki osobiste w niej zawarte, czy Krynicki chce najpierw porozmawiać o kotach czy o książkach. Poeta odparł, że cała dedykacja jest bardzo osobista, bo wymienione w niej zostały osoby i istoty bardzo ważne w jego życiu. Gdy prowadzący powtórzył pytanie, od czego zacząć, odpowiedź brzmiała: „Zawsze mam z tym problem, jeżeli chodzi o kolejność. Tu nie ma żadnej hierarchii”. Profesor odparł z uśmiechem, że się tego domyślał, ale chciał usłyszeć.

Drugie pytanie było właściwie kolejnym stwierdzeniem. Majchrowski stwierdził, że dialog z innymi poetami to cecha poezji Krynickiego. Nawet opisał ten dialog jako próbę stylistycznego przybliżenia się, ale i polemikę.  Poeta przytaknął. Dialog jest dla niego bardzo ważny, czasami jawny, czasami ukryty (czasami w pamięci odzywają się cudze głosy). Tu wtrącił się Majchrowski dopowiadając, że Krynicki prowadzi też dialog z własnymi wierszami, przeobraża je, skreśla tak, że stają się coraz krótsze i bardziej zastanawiające, bogatsze. Autor powiedział, że jest wzrokowcem, po wydrukowaniu dopiero ”widzi”. Wiersz wtedy przestaje być organiczna cząstką jego samego, dlatego go poprawia i przede wszystkim skreśla. Inni tę pracę wykonują wcześniej przed drukiem i dla niego płynie stąd wniosek taki, że coraz dłużej trzyma wiersz w szufladzie, żeby nie musieć skreślać.

Trzecie pytanie było o wiersz, który wydała żona Krynickiego i wspólniczka w wydawnictwie, Krystyna, bez jego wiedzy. Majchrowski zapytał, czemu wiersz nie ukazał się w reedycji tomiku „Kamień, szron”. Tu doszło do małego nieporozumienia. Poeta odpowiedział, że wiersza nie ma, bo wtedy nie był napisany. Majchrowski dopowiedział, że ma na myśli wydanie gdańskie i podpowiedział znów odpowiedź. Domyślał się, że chodziło o zachowanie integralności tomiku, na co autor przytaknął.

W czwartym pytaniu Majchrowski zapytał o lata 70. i czasy poezji obywatelskiej, która próbowała mówić w imieniu wspólnoty, miała poczucie misji. To było bardzo rozbudowane pytanie. Zawierało kolejną myśl profesora na temat poezji Krynickiego, która określił jako zapowiadającą przejście od poezji obywatelskiej do poezji egzystencjalnej. Na koniec zacytował wypowiedź poety Adama Zagajewskiego na ten temat, w której była mowa, że lata 70. to był niedobry czas dla pisarzy. Na to Krynicki odpowiedział, że dla niego to był przede wszystkim czas przeżywania poczucia wspólnoty. Tłumaczył, że Zagajewski mówiąc, że to był niedobry czas, ma na myśli to, że żyjąc w zniewoleniu a chcąc mówić prawdę poeci podejmowali się obowiązku, który nie jest obowiązkiem poety. Jego zdaniem kiedy istnieją wolne media, pewne rzeczy lepiej powie dziennikarz. Dlatego też do wielu swoich wierszy z tego czasu czuje dystans i nie lubi ich przedrukowywać. Tu Majchrowski zaczął opowiadać o jednym z wierszy z tamtych czasów, który niespodziewanie został przypomniany w jednym z felietonów przez Jerzego Pilcha i dopytał, czy są takie wiersze, których Krynicki się wyrzeka. Poeta odparł, że nie wypiera się, ale korzysta w prawa wyboru. Dodał, że napisał je i ponosi za nie całkowitą odpowiedzialność.

Przedostatnie pytanie to teza Majchrowskiego na temat przestrzeni w wierszach Krynickiego. Według profesora jest to przestrzeń przechodnia, otwarta, tranzytowa i koresponduje z wymiarem niektórych wierszy. Krynicki dopowiedział, że chodzi o wiersze wczesne, na co profesor się nie zgodził, uznał, że te nowsze też można nazwać wierszami podróżnymi, bo dzieją się na dworcach, w galeriach handlowych, czyli przestrzeniach uznanych za „nie-miejsca” – czyli takie bez korzeni, bez tożsamości (przejściowych). Dodał, że według niego to rys poezji Krynickiego, rys jego egzystencji i część mitu, który stworzył, pisząc, że urodził się w transporcie. Poeta odparł na to, że w pewnym momencie życia uświadomił sobie, że większość mógłby nazwać wierszami podróżnymi, bo ludzkie życie jest nieustającą wędrówką (nie zawsze z własnej woli). Jedną z części tomu wydał pod takim tytułem – „Wiersze podróżne”. Dodał, że XX wiek był wspaniały, ale i był wiekiem zbrodni, stąd nieprzypadkowo w jego poezji słowo „transport”.

Ostatnie pytanie dotyczyło przyszłości poezji i tego, czy jest skazana na niszę, czy ma szansę obronić się w spotkaniu z kultura masową. Pisarz odpowiedział, że czytelników poezji jest niewielu. Zacytował niemieckiego poetę Enzensbergera, według którego w każdym kraju jest 1354 czytelników poezji. Krynicki nie jest aż takim optymistą, jego zdaniem w Polsce jest ok. 800-1000 takich osób. Niezależnie jednak od tego, że prawdziwych czytelników poezji jest tak mało, nie znaczy to, że poezja nie ma znaczenia. Wręcz przeciwnie, kultura masowa żywi się kultura wysoką. Tu Majchrowski przypomniał czasy Nowej Fali, kiedy to Ewa Demarczyk śpiewała Tuwima, Norwida i kiedy śpiewanie poezji było popularne, festiwalowe. Krynicki dodał do tej listy Grechutę. A profesor jeszcze Bułata Okudżawę i Wysockiego i zapytał, czy dziś to ma jakąś kontynuację. Dodał też swoją obserwację na temat przenikania poezji na cmentarze (cytat z twórczości Jana Twardowskiego „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”) i śmierci Szymborskiej (bał się otwierać Internet, bo bał się zalewu cytatów z jej poezji i ich banalizacji). Zdaniem profesora poezja przenika do obiegu ludowego, ale i się banalizuje. Zapytał, czy Krynicki ma zdanie w tej kwestii. Zapytany odparł, że nie chodzi o to, że cytaty z poezji mogą się zbanalizować. On myśli, że to zdanie Twardowskiego, to jedno z tych zdań, które pomagają żyć, niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Jeżeli znajdą się w reklamie, to dopiero zaczniemy się martwić, dodał.

To niestety były wszystkie pytania przygotowane przez profesora. Po nich poeta wstał i przeczytał swoje wiersze. Zauważył przy tym, że jest najstarszym z nominowanych poetów, więc zacznie od czytania wierszy, które napisał, kiedy był w ich wieku. Na koniec spotkania pytania mogli zadawać czytelnicy. Ale padło tylko jedno pytanie o jeden z wierszy na temat dobroci. Krynicki wyjaśnił okoliczności jego powstania. Żałuję, że nikt nie zapytał poety, czym dla niego jest poezja i jakich polskich współcześnie debiutujących poetów czyta i podziwia (ja nie miałam odwagi zapytać). Całość trwała około godzinę. Na pewno zostanie mi w pamięci. A niedługo napiszę na blogu o tomiku wierszy Ryszarda Krynickiego pt. „Kamień, szron”.

 


Ryszard Krynicki
Ryszard Krynicki / fot. Felicja

 

16 Komentarze

  1. To wspaniałe, że bywasz na tak wielu wspaniałych spotkaniach. Udzielił mi się klimat twojej relacji…

  2. Szkoda, że nie mogłam być. Żeby jeszcze było o 18, to bym się urwała z domu, a tak – niestety.
    Wiersze Krynickiego pamiętam ze studiów i niektóre bardzo mi się podobały. I faktycznie ciekawe – jakich współczesnych młodych poetów czytują i lubią ci starsi, uznani? Szkoda, że nie spytałaś :)

  3. @avo_lusion
    Cieszę się, że choć trochę udało mi się ten klimat przekazać :-). Spotkanie było wyjątkowe. I na pewno nie ostatnie – już mam w planach pójść 15 kwietnia posłuchać wywiadu z Małgorzatą Wardą :-).

  4. @Książkozaur
    Godzina rzeczywiście wczesna. Sala była pełna, jednak mogłaby być pewnie jeszcze pełniejsza :-). Ja najbardziej lubię wiersze Krynickiego z tomu „Organizm zbiorowy” (1975). Też żałuję, że nie spytałam, co poeta teraz czyta :-(.

  5. Zazdroszczę Ci tych spotkań „na żywo”. Ja co najwyżej mogę porozmawiać sobie z danym pisarzem/pisarką wirtualnie. Ale to też wiele mi daje i bardzo się z tego cieszę :-)

  6. @krainaczytania
    Zdecydowanie warto chodzić na spotkania z pisarzami „na żywo”. Ale Twoje wirtualne rozmowy też są godne pozazdroszczenia. Przynajmniej możesz zapytać o wszystko, o co tylko chcesz :-).

  7. Zazdroszczę Ci, że masz okazję bywać na takich spotkaniach… moja biblioteka organizuje mało spotkań z pisarzami, bo trzeba oszczędzać… A jeśli już ktoś jest zaproszony to ktoś, kto ma problemy ze sprzedażą swoich książek i chyba tylko w ten sposób ratuje swój domowy budżet…

  8. @bibliotekarkaczyta
    Nie wiedziałam, że te spotkania w bibliotekach z pisarzami zależą od pieniędzy. Myślałam, że przyjeżdżają „charytatywnie” spotkać się z czytelnikami. U mnie w osiedlowej bibliotece też nie ma spotkań, ale chyba z innego powodu. Myślę, że żeby zrobić takie spotkanie, to przede wszystkim trzeba wiedzieć, że ktoś na nie przyjdzie i to nie jedna czy dwie osoby. Koleżanka była na dwóch takich spotkaniach w bibliotece, na których było tylko parę osób i bibliotekarki, a to przecież nie ma sensu. Problemem pewnie jest też brak reklamy. Mało osób wie o spotkaniach, a może gdyby wiedzieli, to by przychodzili :-). Mi marzą się spotkania z kolejnymi pisarzami (np. Andrzejem Sapkowskim, Rafałem Kosikiem), żeby tylko ktoś zaprosił ich do Gdańska :-).

  9. dobry tekst. mam wrażenie, że i ja tam byłam i słuchałam tego „przesłuchania” (: (sposób bycia profesora oddany w stu procentach. tylko gdzie Poeta? (:

  10. Minęły czasy charytatywnego jezdzenia po bibliotekach :) teraz pisarze ządają całkiem sporego honorarium…

  11. @Adela H
    Dziękuję za „dobry” :-). Co do „przesłuchania”, to chyba nie było aż tak źle… Choć rzeczywiście poety brakowało. Może to przez elokwencję profesora Majchrowskiego i jego rzetelną i całościową wizję poezji Krynickiego? Mimo tych moich narzekań, to jednak naprawdę mam poczucie, że zdobyłam na tym spotkaniu wiedzę na temat twórczości Ryszarda Krynickiego. Posłuchałam jak poeta sam czytał swoje wierze i dowiedziałam się, co o nich sądzi literaturoznawca :-). Czyli udane spotkanie ;-).

  12. @bibliotekarkaczyta
    To przykre. Chyba nie powinno tak być. To przecież część ich „pracy” i to im najbardziej powinno zależeć na spotkaniu z czytelnikami, prawda?

  13. No dokładnie, ale im bardziej zależy na spotkaniach w księgarniach, bo z tego mają większy zysk.

  14. @bibliotekarkaczyta
    Ja jeszcze nie byłam na spotkaniu w księgarni z pisarzem. Wybieram się 15 kwietnia na spotkanie z Małgorzatą Wardą. Będę miała porównanie :-).

  15. ostatecznie, nie było mnie tam:) chciałam jednak wskazać coś, co mnie zaniepokoiło. być może tak jest w istocie, że poeta jest dobrem ogółu i musi liczyć się z ryzykiem takiego „przejęcia” przez co wrażliwszych czytelników (jednym z przykładów jest moje imię. moje imię nie jest moim imieniem:). niemniej jednak zrobiło mi się dziwnie przykro – Pan Ryszard, Jego mowa ciała i sposób bycia (oraz poezja, rzecz jasna) każą sądzić, iż Poeta ten jest nieskończenie delikatną i wrażliwą osobą, objaśnianie Jego poezji zdaje mi się więc swoistym barbarzyństwem, pasożytniczym dyskursem karmiącym się słowem poetyckim;) z drugiej strony, profesor odwołał się do swojego doświadczenia sprzed okresu „krytycznego”, powiedział, jak Pani przypomina, że „z Krynickim chodzi od 40 lat:)”. z zupełnie innej beczki – jak to dobrze, że prowadzi Pani swój blog, podobnych jest w Internecie wciąż za mało:) pozdrawiam:)

  16. @AAdela H lub Aktorka kina niemego
    Bardzo dziękuję za miłe słowa :-).
    Myślę, że spotkanie literaturoznawcy z poetą zawsze będzie wyglądać tak lub podobnie :-). Kto wie, może jeszcze kiedyś będę miała okazję je porównać do innych spotkań z Ryszardem Krynickim lub do rozmów prowadzonych przez profesorów z poetami ;-).
    Poezja to coś tak bardzo osobistego, że ciężko o niej rozmawiać z jej autorem. Pisząc tekst zasugerowałam się innymi spotkaniami z pisarzami, na których ostatnio byłam. A przecież rozmawianie o kryminałach czy fantastyce jest czymś zupełnie innym niż analiza wierszy.
    Pozdrawiam serdecznie :-).