Haruki Murakami, Po zmierzchu

 

Po zmierzchu, Haruki Murakami

Wydawnictwo: Muza SA, 2007

 

Bardzo byłam ciekawa twórczości tego japońskiego pisarza, o którym nie tylko głośno na blogach recenzenckich i w gazetach. Nawet moja koleżanka, która mało czyta, o nim słyszała. Nie mówiąc o tym, że pani farmaceutka z osiedlowej apteki też go uwielbia. Oczekiwania miałam więc wysokie i pewnie po części dlatego się zawiodłam.

Po zmierzchu może i łatwo się czyta, ale niewiele potem w głowie zostaje. Akcji tam jak na lekarstwo, przez całą książkę prawie nic się nie dzieje. Dziewczyna siedzi w nocy w restauracji i czyta książkę. Przysiada się do niej „daleki znajomy”, którego w mieście zatrzymała nocna próba zespołu. Siedzą, rozmawiają. Nic ciekawego. W tym samym czasie siostra dziewczyny śpi, śniąc dziwny sen. Telewizor sam się włącza pokazując mężczyznę w masce siedzącego na krześle – scena jak z typowego japońskiego horroru (motyw już bardzo ograny i nudny). Pozostałą cześć fabuły można opowiedzieć w kilku zdaniach. Chyba nikomu nie zepsuję przyjemności czytania, pisząc, że jedyne czego doświadczy dziewczyna tej nocy, to pomoc pobitej, chińskiej prostytutce i rozmowa z pracownicą hotelu. I oczywiście zaprzyjaźni się z poznanym w restauracji chłopakiem, który pomoże jej naprawić relację z siostrą.

Bohaterowie tej historii są bardzo przeciętni. To, co ich spotyka zwyczajne (poza dziwnym telewizorem i światem po drugiej stronie ekranu.) Nic mnie nie urzekło, nie zachwyciło, nie dało do myślenia. Do połowy książki myślałam, że to tylko taki wstęp powolny, a dalej będzie się działo. Nic z tych rzeczy.

Choć akcja ma miejsce w japońskim mieście próżno tu szukać jakiś głębszych informacji na temat tamtejszej kultury czy obyczajowości. Są jakieś drobne różnice, ale wszystko równie dobrze mogłoby się toczyć w każdym innym dużym mieście na świecie. Pod tym względem też się zawiodłam. Z literatury japońskiej wcześniej czytałam jedynie „Kobietę z wydm” Abe Kobo i zdecydowanie mogę ją polecić. Natomiast źródło popularności Murakamiego jest dla mnie zagadką. Można przeczytać Po zmierzchu, ale jest przecież tyle ciekawszych książek. Ja zaliczam ją na moim blogu do kategorii „czytadeł”.

Właściwie jedyne, co ją wyróżnia to język. I nie wiem, czy liczyć go na plus powieści. Trochę ciężko się przyzwyczaić do narratora, który w pierwszej osobie liczby mnogiej opisuje nam świat widziany jakby okiem kamery. Przeczytajcie sami pierwsze zdania powieści:

 

„Patrzymy na miasto.

Ogarniamy je z lotu nocnego ptaka szybującego wysoko po niebie. W naszym szerokim polu widzenia miasto jawi się jako olbrzymie stworzenie. A może jak jakaś zbiorowość powstała ze splątania kilku żywych organizmów. Niezliczone naczynia krwionośne, rozciągając się aż po krańce tego niezidentyfikowanego ciała, umożliwiają obieg krwi i nieustannie odtwarzają komórki. Wysyłają nowe informacje, odprowadzają stare. Wysyłają nowe sprzeczności, odprowadzają stare. Ciało pulsuje światłami w rytmie tętna, wije się, jego temperatura wzrasta. Zbliża się północ, więc minął już szczyt jego aktywności, lecz utrzymująca je przy życiu podstawowa przemiana materii dokonuje się z niesłabnącą energią. Rozlega się  basso continuo jednostajnego, monotonnego, lecz brzemiennego przeczuciem pomruku miasta.”

 

I jak wrażenia? Co o tym myślicie? Ja nie wykluczam, że Murakami napisał ciekawsze powieści i za nie jest kochany przez czytelników. Jednak po przeczytaniu tej jednej, nie mam już ochoty poznawać kolejnych i to się nie zmieni raczej przez dłuższy czas.

Ocena: 4-/6

 

18 Komentarze

  1. A ja się właśnie ostro przymierzam do literatury japońskiej. Ale teraz to nie wiem, czy nie odłożyć jej „na potem”, bo ta narracja w „my” trochę mnie przeraziła. Nie lubię książek, które pisane są w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a co dopiero w mnogiej. No i jak zupełnie nic się nie dzieje w książce, to też kiepsko :-)

  2. @krainaczytania
    Akurat tę pozycję literatury japońskiej szczerze odradzam. Na pewno znajdziesz wiele ciekawszych książek :-).

  3. Widać, że masz dobre serducho, bo jak na krytykę, dałaś wysoką notę! Jeszcze chyba żadnego pisarza tej narodowości nie czytałam…

  4. @avo_lusion
    Zastanawiałam się nad tą oceną. Zdecydowałam, że skoro dałam radę przeczytać do końca, to nie było aż takie złe ;-). Ot, czytadło.

  5. ja do niego muszę chyba psychicznie dojrzeć. jedyne do czego mogę się zmusić, to oglądanie okładek jego książek…

  6. O „Kafce nad morzem” wciąż nie napisałam – i wciąż nie wiem co napiszę (jestem za, a trochę nawet przeciw ;)) ale jeśli chodzi o literaturą japońską, to może was zaciekawić Kazuo Ishiguro (Brytyjczyk urodzony w Japonii) i jego powieść „Nie opuszczaj mnie” – polecam ją zwłaszcza początkującym miłośnikom s-f (niepoczątkujący zbyt szybko domyślą się, o co chodzi) – nie wolno tylko (pod żadnym pozorem!!!) szukać i czytać informacji na jej temat przed lekturą :))

  7. @polonisty
    Może ja też nie dojrzałam do tej książki. Zobaczę za parę lat ;-).

  8. @zaczytania
    Dzięki za podpowiedź. Poszukam u siebie w bibliotece tej książki, o której piszesz :-). Obym się tylko za szybko nie domyśliła, o co chodzi ;-).

    A Twoja recenzja „Kafki nad morzem” na pewno będzie ciekawa, sądząc po tym, co już tu napisałaś :-).

  9. Ja czytałem dwie książki Murakamiego : „Kronikę ptaka nakręcacza” i ” Norwegian woods” i szczerzę odradzam tego pisarza. Obie książki to quasifilozoficzna paplanina pełna pseudointeligenckich wynurzeń. Akcji tam prawie żadnej, tylko czasem takie , mam wrażenie na siłę wepchnięte, erotyczne scenki. Dla mnie to wyglądało jak taki tani chwyt żeby przyciągnąć więcej czytelników. Ja też zupełnie nie rozumiem na czym polega fenomen tego pisarza. P.S. Świetny blog:) Pozdrawiam:)

  10. @dug_fin
    O! w końcu ktoś, komu książki Murakamiego się nie podobały! :-) Myślałam, że tylko ja nie rozumiem fenomenu tego pisarza ;-).

    Dobrze opisałeś jego styl, a czytałeś dwie inne książki niż przeczytane przeze mnie „Po zmierzchu”. To znaczy, że jak nie zachwyciła mnie ta jedna, to i pozostałe mnie nie zachwycą.

    Dzięki za ostrzeżenie :-).

  11. @zaczytania
    Sięgnęłam po „Nie opuszczaj mnie” i się rozczarowałam. Od początku opowieść o czasach dojrzewania mnie nie wciągnęła. Byłam ciekawa natomiast tajemnicy, która od początku się w niej pojawia. Więc zajrzałam do zakończenia i ono również mnie rozczarowało.
    Chyba sam styl autor mi nie odpowiada. Raczej już nie wyciągnę ręki po jego książki.

  12. To teraz ja umieram z ciekawości, bo skuszona niezwykle entuzjastyczną lekturą wypożyczyłam dzisiaj książkę tego pisarza. Ciekawe jak mnie się będzie podobał…

  13. @avo_lusion
    To ja teraz też jestem bardzo ciekawa Twojej opinii! :-) Ja czytałam bardzo wiele pochlebnych recenzji jego książek. Nawet dziś była kolejna pozytywna o „Norwegian wood”. Ciekawe, którą wypożyczyłaś?

  14. Właśnie tę! Jeszcze trochę czasu minie, zanim po nią sięgnę, ale wszystko się okaże ;)

  15. Chciałam tylko zakomunikować, że wymiękłam po kilkunastu stronach i autor poszedł w odstawkę :/

  16. @avo_lusion
    Właściwie to się cieszę. Przynajmniej nie czuję się taka osamotniona w moim niezrozumieniu dla fenomenu tego pisarza ;-). Fajnie, że pamiętałaś, żeby o tym mi napisać :-).

  17. No właśnie…Tyle mówi się o Murakami. Słyszałam wiele dobrego, ale nie dane mi było do tej pory przeczytać jakiejkolwiek pozycji. Przeczytam i stwierdzę, czy warto było.

  18. @flyingewa
    Jak już przeczytasz, to pamiętaj wrócić i podzielić się swoimi wrażeniami. Jestem bardzo ciekawa :-).